Kto powinien organizować wycieczki szkolne – szkoły czy biura podróży? (zaproszenie do dyskusji)

W związku z pomysłem wprowadzenia w szkołach edukacji turystycznej we wpisie na facebooku napisałem, że może najpierw należałoby zacząć od „edukacji turystycznej” nauczycieli i opracowania systemowych rozwiązań zachęcających ich do organizacji różnego rodzaju szkolnych wyjazdów krajoznawczych i turystycznych.

Później do wpisu tego dodanych zostało wiele komentarzy. Wiele emocji wzbudził wpis przedstawicielki branży turystycznej (biur podróży), z którego wynikało, że w zasadzie to nauczyciele w szkołach nie powinni zajmować się turystyką i krajoznawstwem. Powinno to być pozostawione biurom podróży, z którymi szkoły powinny współpracować. Wpisu tego nie mogę przytoczyć w całości, ponieważ później został on usunięty, wraz z licznymi innymi komentarzami.

Ponieważ temat ten wzbudza wiele emocji i kontrowersji, chciałbym zaprosić Państwa do zamieszczania opinii (komentarzy) w tym miejscu (pod wpisem na blogu) na tytułowy temat, co ma zawsze charakter trwalszy niż dyskusja na facebooku (chociażby z uwagi na możliwość usunięcia wpisu przez autora, co w praktyce powoduje usunięcie dalszych wpisów innych osób, stanowiących do niego komentarz). Niektóre z Państwa wypowiedzi zamieszczę później poniżej we wpisie. Nie ulega wątpliwości, że dyskusja w tym zakresie jest z praktycznego punktu widzenia niezwykle potrzebna. Liczę więc na Państwa głosy, jednocześnie prosząc, aby miały one charakter merytoryczny, a nie stanowiły „ataki na przeciwnika”. Swój pogląd w tej sprawie wielokrotnie już w tym miejscu przedstawiałem (a także w innych publikacjach). Celowo nie przedstawiam go w tym momencie szerzej, licząc na ożywioną dyskusję i wymianę Państwa poglądów.

Piotr Cybula

 

7 responses to “Kto powinien organizować wycieczki szkolne – szkoły czy biura podróży? (zaproszenie do dyskusji)

  1. Na podstawie moich obserwacji stwierdzam, że młodzież lubi turystykę jaką można organizować w szkole. Jest jednak jeden warunek konieczny żeby ,kolokwialnie mówiąc to „ruszyło”. Nauczyciel pasionat, który nie będzie tego robił bo musi ale dlatego, że chce. Szkoła jest idealnym miejscem do zainteresowania dzieci i młodzieży działaniami z zakresu szeroko rozumianej turystyki ( o ile nie nastąpiło to już w domu rodzinnym). Dobrze przygotowany nauczyciel pasjonat może zdziałać cuda w procesie wychowawczym.

  2. Ja odniosę się do szkolnych wycieczek górskich. Takie wycieczki sa prowadzone przez Przewodników Górskich i w ich (w zasadzie to w naszym, bo także jestem przewodnikiem górskim) jest przygotować teoretycznie grupę do trasy. Powiedzieć, co będzie, czego się można spodziewać w razie, czego wrócić jakiegoś delikwenta (po kurtkę, czapkę, picie itp.). Oczywiście pomysł z lekcjami w szkole mógłby być ciekawy tylko nawet wliczając razem ratowników i przewodników górskich może być nas za mało na cała Polskę. Myślę ze w przypadku wycieczek górskich ważniejszy jest dobry kontakt na linii Kierownik Wycieczki-Organizator Przewodnik Górski i kontakt między nimi.
    Natomiast wypadek na Giewoncie to wypadek (masowy), ale turystów indywidualnych. Będący tam przewodnik górski zawrócił i mówił ludziom żeby zawracać, (ale go nie słuchali).

  3. Dziewiąty rok jestem nauczycielem. Nie życzę sobie, aby ktoś nie znający mnie określał mój profesjonalizm i wiedzę w zakresie turystyki. Wyjazdy, których w różnej formie zorganizowałem przez ten czas wiele mówią same za siebie, a świadczyć o tym by mogli również uczniowie i ich rodzicie.
    Śledzę przepisy, dokształcam się i podnoszę kwalifikacje w tym kierunku. Lubię organizować wycieczki szkolne, rajdy, rejsy. Kiedy to robię, sam dbam o wszystkie szczegóły, w tym jeśli to potrzebne – dobieram wykwalifikowaną kadrę. Włączam też do współpracy młodzież. Nie jadą ze mną jak na wczasy – wtedy uczą się turystyki. To zadziała i ma zwielokrotnioną moc oddziaływania właśnie przez to, że łączy nas relacja. A daje to też efekty wychowawcze – i to fenomenalne!

    Nie będę zachwalał swojego podejścia i wywijał tu uprawnieniami. Mam te, które są konieczne. I mam coś równie ważnego – pasję i doświadczenie.
    Podam za to anty-przykład.

    Warszawskie liceum. Klasy są zabierane na wyjazd żeglarski z firmą „X” – jedną z tych ze wszelkimi możliwymi uprawnieniami, zabezpieczeniami, wpisami – firmą, której folderki reklamowe leżą w wielu pokojach nauczycielskich. Słowem – z firmą „w której ręce nauczyciele powinni oddać organizację wycieczki”.
    Zaczęło się niewinnie, czyli od niewielkiego spóźnienia autokaru, ale kto by się przejął. Podróż minęła, grupa dotarła na miejsce, została wysadzona z autokaru, bagaże wyładowane, kierowca już manewruje, aby zawrócić i odjechać. W tym czasie jeden z opiekunów już szuka przedstawiciela firmy „X”, który pokieruje dalszą częścią… Tylko gościa od „X”ów nie ma… To nie ten port. Ba – nie ta miejscowość… tylko kilkanaście kilometrów dalej.
    Grunt, że nie więcej. Nie sposób opisać wszystkiego, ale z kategorii „bezpieczeństwo młodzieży” to tylko wyróżnienie. Firma nie była gotowa z odpowiednią ilością osób, mających prowadzić jachty, jak się potem okazało uprawnienia i kompetencje tych osób zostawiały wiele do życzenia… Fakt, że grupa nie odbiła od brzegu zgodnie z umówionym harmonogramem, mimo, iż nie było żadnych przeciwwskazań – w szczególności – pogoda była wyśmienita do żeglugi – można uznać, za mniej znaczący fakt, do tego nie wpływający negatywnie na bezpieczeństwo. Ale co powiedzieć, gdy jeden z „profesjonalnych instruktorów firmy X” zezwala na kąpiel z płynącego na przez środek jeziora jachtu – oczywiście bez jakiegokolwiek ratownika?
    Dzięki takim „specjalistom, czyli legalnie działającym organizatorom, którzy posiadają odpowiednie zezwolenia, zabezpieczenia i doświadczenie” – mogło dojść do ogromnych komplikacji lub tragicznych wypadków.

  4. Żeby być organizatorem trzeba mieć stosowny wpis i ubezpieczenie. Jestem za, jeżeli szkoły będą miały obowiązek te procedury spełnić. Jeżeli nie – stanowcze „nie” ode mnie.

  5. Wspomniany wypadek na Giewoncie jest ewidentnym przykładem braku edukacji turystycznej i niefrasobliwości turysty indywidualnego, spowodowanej właśnie brakiem edukacji turystycznej. Sprowadzanie nauczyciela/wychowawcy do roli, którą przypisała pani z biura turystycznego jest wyrazem niekompetencji i manipulacji tegoż biura, mającej na celu osiągnięcie dochodu, bo o to przecież chodzi w usługach turystycznych. Edukacja turystyczna w szkołach, powierzona nauczycielom/pasjonatom, zdecydowanie przyniesie więcej korzyści wszystkim uczestnikom turystyki poczynając od uczestników wycieczki aż po organizatorów turystyki, transportowców, przewodników, właścicieli obiektów turystycznych, pensjonatów, hoteli itp. Edukacja Turystyczna w szkołach to długofalowe działanie, które niewątpliwie przyniesie korzyści choć nie tylko materialne. Pozdrawiam serdecznie, Jacek – przewodnik sudecki, międzynarodowy przewodnik górski, instruktor turystyki kwalifikowanej, przodownik turystyki górskiej PTTK.
    PS. Moja osobista przygoda z turystyką i górami rozpoczęła się właśnie w szkole, dzięki nauczycielowi, który był pasjonatem turystyki 🙂

  6. Na tak zadane pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie – że zdecydowanie organizacją wycieczek szkolnych ma się zajmować jeden konkretnie podmiot. Może należałoby zostawić to pytanie otwarte: Kto powinien i dlaczego organizować wycieczki szkolne. Podmioty realizujące zadania związane z turystyką to nie tylko szkoły czy organizatorzy turystyki (OT), ale także szeroki wachlarz organizacji pozarządowych, które często pozyskują środki finansowe (granty) w ramach ofert konkursowych ogłaszanych przez daną gminę/powiat/województwo oraz związki wyznaniowe i osoby prywatne. Zgodnie z obowiązującą ustawą o imprezach turystycznych każdy z ww. podmiotów ma pełne prawo do organizowania imprez turystycznych (wycieczek szkolnych). I tu nie należy, moim zdaniem, dokonywać analizy czy lepiej wycieczkę zorganizuje szkoła (lub inny podmiot) czy OT, gdyż bez względu na posiadane wpisy lub ich brak każdy organizujący może popełnić błąd. Wpisy do rejestrów nie są gwarantem rzetelności i jakości wykonywanej usługi, a jedynie pewnym zabezpieczeniem finansowym podróżnego (zwłaszcza podczas jego pobytu za granicą). I jak to bywa w każdej branży, tak i w turystyce, znajdzie się OT, który pomimo wymaganych zgód, wpisów, zabezpieczeń wywiezie turystów i ich tam zostawi, bo nagle zabraknie mu środków na sfinansowanie powrotu turystów. Warto zwrócić ponadto uwagę, że co roku spotykamy się z upadłością znaczących na rynku turystycznym OT. Trudno będzie jednak wskazać upadłość placówki systemu oświaty czy związku wyznaniowego, np. parafii.
    Na problem „ kto powinien organizować wycieczki szkolne” należy spojrzeć szerzej, gdyż szkoła nie jest jedynym podmiotem w systemie oświaty organizującym wycieczki (szkolne) – należy tu wskazać także m.in. specjalny ośrodek szkolno-wychowawczy, młodzieżowy ośrodek wychowawczy, młodzieżowy ośrodek socjoterapii, dom wczasów dziecięcych i in., które ze względu na swoją specyfikę będą podejmowały działania turystyczne we własnym zakresie, gdzie turystyka będzie stanowić narzędzie wychowawcze i resocjalizacyjne. Również nie bez znaczenia jest finansowanie wycieczek przez wymienione placówki – tu często jedyne źródło stanowią zasoby własne danego ośrodka.
    Należy także zaznaczyć, że nauczyciel – pasjonat wykorzystuje turystykę jako narzędzie integracji, socjalizacji, a przede wszystkim przełożenia praktycznych aspektów realizowanych do tej pory teoretycznie na lekcjach geografii, historii czy języka polskiego, zaś dla młodzieży szkolnej nie jest istotny podmiot realizujący turystykę (OT czy szkoła), a człowiek, który dla nich jest autorytetem i cieszy się uznaniem.

  7. jeszcze napiszcie, że nauczyciele organizują wycieczki non profit i będzie komplet tego wazeliniarstwa 😦 Stwierdzenie, że co roku upada znaczący OT jest delikatnie mówiąc przesadzone. O ile ja kojarzę w ciągu ostatnich kilku lat upadło dwóch lub trzech OT organizujących wycieczki o których mowa. Oczywiście parafia czy szkoła nie upadnie, ale czy nie słychać w środowisku o tym iż pani nauczycielka przeznaczyła pieniądze uczniów na inne cele niż wycieczka czy ksiądz tak naprawdę rzetelnie rozlicza się z parafianami. Każdy turysta kupujący wycieczkę organizowaną przez biuro chroniony jest przez TFG, czego nie można powiedzieć o o imprezach organizowanych przez szkoły i organizacje czy związki wyznaniowe. Do biura rodzice, czyli tak naprawdę płatnicy tych imprez, mogą zgłaszać zastrzeżenia. Nie spotkałem się natomiast z sytuacją kiedy impreza organizowana przez nauczyciela, posiadająca braki lub niedociągnięcia (to są tylko ludzie też mogą się mylić), była krytykowana przez rodziców „bo przecież Pan/Pani chciał dobrze i tanio dla naszych dzieci”. Prowadzę firmę zajmującą się organizacją wyjazdów szkolnych już ponad 30 lat, spotkałem wielu nauczycieli pasjonatów dla których organizowałem pobyty wg ich programu i oczekiwań i nikomu to nie przeszkadzało. Płacę uczciwie podatki od organizowanych imprez, i nie chciał bym być niegrzeczny, ale to między innymi z tych pieniędzy opłacani są nauczyciele.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s