Tag Archives: NIK

NIK o potrzebie skutecznej ochrony klientów na wypadek niewypłacalności organizatorów turystyki zgodnie z unijną dyrektywą

W pisemnej opinii Najwyższej Izby Kontroli z 9 marca 2015 r. na temat projektu nowelizacji ustawy o usługach turystycznych wyraźnie wskazano na potrzebę dalszych działań legislacyjnych w celu zapewnienia skutecznej ochrony klientów na wypadek niewypłacalności organizatorów turystyki zgodnie z unijną dyrektywą:

NIK 2015

Przypomnę, że Ministerstwo Sportu i Turystyki konsekwentnie twierdzi, że dyrektywa została wdrożona prawidłowo.

Finansowanie kondolencji ze środków na promocję, czyli NIK o działaniach promocyjnych miast

Najwyższa Izba Kontroli zajęła się ostatnio promocją polskich miast.

Wniosku z kontroli są następujące:

„Strategie promocyjne dużych miast nie zawsze były spójne z celami, jakie samorządy chciały osiągnąć. Większość z miast nie sprawdzała efektów działań promocyjnych za pomocą obiektywnych mierników. NIK wykryła też nieprawidłowości w zlecaniu usług promocyjnych podmiotom zewnętrznym. Pieniądze na promocję dużych miast były najczęściej przeznaczane na wsparcie lokalnych klubów sportowych. Zdarzało się również, że z pieniędzy tych finansowano publikowanie kondolencji czy ogłoszeń na temat sprzedaży nieruchomości.

14 miast skontrolowanych przez NIK przeznaczyło łącznie na promocję w latach 2011-2013 ok. 370 mln zł, najwięcej Warszawa – 86 mln zł, Gdańsk – 59 mln zł, Bydgoszcz – 53 mln zł, Łódź – 49 mln zł i Gdynia – 46 mln zł. Stanowiło to od 0,2 proc. do 1,3 proc. ich budżetów (np. w Warszawie – 0,23 proc. całego budżetu miasta, w Bydgoszczy – 1,21, w Gdyni – 1,3). Ze środków tych finansowano najczęściej medialne kampanie reklamowe, wydarzenia kulturalne, kampanie biznesowe, wydawnictwa drukowane oraz imprezy sportowe i okolicznościowe.

Kwoty te jednak nie odzwierciedlają rzeczywistych wydatków na promocję. Gminy bowiem często klasyfikowały środki wydane na działania promocyjne jako wydatki na kulturę, turystykę lub sport. Zdarzało się również, że miasta finansowały z tych środków przedsięwzięcia niemające z reklamą nic wspólnego, np. publikację prasowych kondolencji (w Radomiu) czy ogłoszeń o sprzedaży nieruchomości (Piotrków Trybunalski). Zdaniem NIK przepisy dotyczące klasyfikowania wydatków na promocję są niejednoznaczne i pozwalają na dowolność w ich księgowaniu.

Wszystkie skontrolowane miasta opracowały dokumenty strategiczne, wyznaczające cele i kierunki promocji (różnego rodzaju strategie rozwoju, promocji, plany lokalnego rozwoju). Niestety często strategie te pozostawały tylko na papierze, a z ich realizacją bywało różnie. Przede wszystkim z powodu dużego stopnia ogólności przygotowanych dokumentów i niedookreślenia oczekiwanych efektów.

Lp.

Miasto

Wydatki ogółem
(w tys. zł)

Wydatki na promocję
(w tys. zł)

Udział  wydatków na promocję
w wydatkach ogółem (%)

1. Białystok

4 427 046

17 655

0,40

2. Bydgoszcz

4 343 534

52 617

1,21

3. Gdańsk

8 129 202

59 257

0,73

4. Gdynia

3 562 938

46 265

1,30

5. Katowice

4 644 241

17 118

0,37

6. Kraków

10 447 481

15 567

0,15

7. Łódź

10 175 270

49 080

0,48

8. Piotrków Trybunalski

377 289

576

0,15

9. Radom

2 788 490

6 370

0,23

10. Suwałki

314 320

1 528

0,49

11. Tarnów

1 571 465

3 378

0,21

12. Toruń

1 113 819

8 075

0,72

13. Warszawa

36 934 864

85 750

0,23

14. Zabrze

2 202 064

4 993

0,23

Tylko w trzech miastach (Katowicach, Zabrzu i Radomiu) cele sformułowane w strategiach promocji spełniały metodyczne kryteria zarządzania, czyli były realistyczne, proste i konkretne, można było łatwo ocenić stopień ich realizacji, były ważne dla lokalnej społeczności i możliwe do osiągnięcia w założonym terminie.

Brak spójności planów i ich realizacji szczególnie dobrze widać choćby na przykładzie podziału pieniędzy. Część miast znakomitą większość środków z „puli reklamowej” (do prawie 70 proc. rocznych budżetów na promocję) przeznaczało na promocję przez sport, choć teoretycznie, zgodnie z przyjętymi założeniami, kierunki promocji miały być różnorodne: od promocji gospodarczej, przez kulturalną, aż po turystyczną. I tak w latach 2011-2013 wydatki na promocję poprzez sport np. w Białymstoku wyniosły 67 proc. (wydatków ogółem na promocję), w Bydgoszczy- 59 proc., w Katowicach – 23 proc. W Łodzi natomiast udział ten w 2011 r. wyniósł 27,5 proc., ale w latach 2012-2013 już tylko 7,5 proc. Od 2012 r. miasto zaprzestało zlecania usług promocyjnych klubom sportowym.

W ponad połowie skontrolowanych miast (8 z 14) przy udzielaniu zamówień na usługi promocyjne, w tym poprzez sport, nie przestrzegano przepisów ustawy o finansach publicznych i Prawa zamówień publicznych (Pzp). W ten sposób aż 12,5 proc. środków przeznaczonych na ten cel – 46 mln zł – wydatkowano z naruszeniem prawa lub zasad należytego zarządzania finansami.

  • W czterech miastach (Bydgoszczy, Katowicach, Warszawie i Zabrzu) udzielono zamówień publicznych (na łączną kwotę 24 mln zł) na usługi promocyjne w trybie z wolnej ręki, czyli w trybie niekonkurencyjnym.  Zdaniem NIK nie było przesłanek do zastosowania takiego trybu, gdyż przywoływane przez samorządy względy gospodarcze i organizacyjne, czy też skomplikowany charakter zamówienia nie stanowią (zgodnie z orzecznictwem) wystarczającej podstawy do udzielenia zamówienia z wolnej ręki. Znakomita większość zamówień z wolnej ręki dotyczyła preferowanej przez  miasta formy promocji poprzez drużyny sportowe. Przykładowo w Bydgoszczy i Katowicach udzielano zamówień na promocję miasta konkretnym drużynom, występującym w konkretnych rozgrywkach ligowych. Samorządowcy tłumaczyli te decyzje wysoką oglądalnością rozgrywek i faktem, że drużyny były jednoznacznie identyfikowane z miastem.
  • W dwóch miastach – Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim – wyłoniono z kolei wykonawców zamówień (na sumę 5,5 mln) z naruszeniem zasady zachowania uczciwej konkurencji. W Łodzi np. w 2011 r. pozorowano przetargi dla klubów, choć z góry było wiadomo, do których z nich trafią dotacje i w jakiej będą wysokości. Media ujawniły ten proceder, jeszcze zanim urzędnicy uruchomili procedury dot. zamówienia. W dodatku kluby uzgadniały z miastem mejlowo treść specyfikacji warunków zamówienia. Również  w Łodzi zlecono usługę o wartości 18,3 tys. zł na akcję wspierającą ogólnopolską kampanię „W Łodzi będzie głośno” z inicjatywy samego wykonawcy usługi – przyjmując jego ofertę. Postępowanie w sprawie tego zamówienia przeprowadzono nierzetelnie, w sposób pozorujący zachowanie uczciwej konkurencji. Zamówienie nie było ujęte w planie zamówień publicznych, a jego realizacja nie była konieczna i nie wynikała z sytuacji, której zamawiający nie mógł przewidzieć. W podobny sposób na wniosek wykonawcy usługi udzielono zamówienia – o wartości 24,6 tys. zł – które dotyczyło rozpropagowania akcji „1% podatku w Łodzi”. Z kolei w Piotrkowie Trybunalskim miasto wprowadziło zapisy, które wprost wskazywały, że usługę promocyjną mogą wykonać tylko kluby piłki ręcznej, podczas gdy w tym czasie w mieście działało 40 klubów sportowych różnych dyscyplin sportowych.
  • W sześciu miastach (Białymstoku, Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i Warszawie) nierzetelnie ustalano wartość zamówień lub nie przedłożono do kontroli dokumentacji potwierdzającej takie wyliczenia (zamówienia na ponad 32 mln zł). Przykładowo w Katowicach wartość dwóch zamówień na promocję poprzez sport określono na podstawie wniosków miejscowych klubów sportowych, które zwróciły się o zlecenie im usług reklamowych. W dodatku wynagrodzenia obu drużyn zostały zapisane w planie finansowym UM jeszcze przed otrzymaniem od nich wniosków w tej sprawie. Z kolei w UM w Białymstoku pracownik przyznał wprost, że nie wie na jakiej podstawie oszacował wartość zamówienia na kwotę 350 tys. zł – dot. profesjonalnych rozgrywek w sportach halowych.

NIK dopatrzyła się także innych naruszeń zasad wydatkowania publicznych pieniędzy. Przykładowo Zabrze wynajęło od klubu piłki ręcznej 11 m2 hali (za 1,25 mln zł) na cele promocyjne podczas rozgrywek ekstraklasy piłki ręcznej, choć to samo miasto było właścicielem hali.

NIK zwraca uwagę, że rzetelność oceny działań promocyjnych przez miejskich urzędników  może budzić wątpliwości, gdyż po pierwsze miasta oceniały same siebie, po drugie nie zawsze weryfikowały jakości wykonania usług promocyjnych bezpośrednio u wykonawców, a po trzecie brały pod uwagę tylko to, czy dana kampania przyniosła rezultat wpisany w ich planach, bez konfrontacji z opinią odbiorców kampanii. Spośród 157 zrealizowanych projektów promocyjnych objętych kontrolą, o łącznej wartości 134, 8 mln zł, dla 50 z nich (32%) nie wyznaczono wskaźników monitorujących stopień osiągnięcia zakładanych celów oraz nie dokonywano ocen ich skuteczności i efektywności. Pięć miast (Gdańsk, Gdynia, Kraków, Tarnów i Warszawa) oceniało jednak efektywność działań promocyjnych za pomocą obiektywnych mierników, takich jak np.: liczba i jakość materiałów medialnych ukazujących się w związku z kampaniami czy liczba uczestników danej imprezy. Miasta rzadko sięgały po badania ankietowe przy sprawdzaniu efektów promocyjnych przedsięwzięć. W pojedynczych przypadkach zdarzało się, że przy ocenie brano pod uwagę stosunek nakładów finansowych do osiąganych celów. W większości dotyczyło to jednak kampanii, finansowanych ze środków europejskich (Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego), w których osiągnięcie wymiernych korzyści było jednym z warunków uzyskania pomocy finansowej.

W każdej kontrolowanej jednostce zadania w zakresie promocji realizowały komórki organizacyjne pozostające w strukturach urzędów. W niektórych miastach część zadań i kompetencji w tym zakresie powierzono gminnym jednostkom organizacyjnym. W sześciu urzędach miast wyodrębnione były komórki organizacyjne, które zajmowały się wyłącznie promocją, w pozostałych łączyły zadania promocyjne z innymi, dot. np. kultury i sportu (w Piotrkowie Trybunalskim), turystyki i sportu (w Zabrzu), turystyki i współpracy z zagranicą (w Łodzi), informacji i turystyki (w Krakowie). W kontrolowanych 14 miastach było zatrudnionych łącznie 271 pracowników zajmujących się promocją (średnio 19 osób).

Zdaniem NIK usprawnieniu promocji miast może służyć:

  • propagowanie obiektywnych metod oceny działań promocyjnych,
  • wzmocnienie kontroli obszaru zlecania usług promocyjnych podmiotom zewnętrznym,
  • rzetelne klasyfikowanie wydatków przeznaczonych na promocję.
  • korzystanie przy promocjach miast ze środków UE oraz wykorzystanie mierników towarzyszących projektom unijnym także do konstruowania podobnego modelu rozliczania przedsięwzięć realizowanych z budżetu miasta.

NIK wskazuje jako przykłady dobrych praktyk:

  • dbałość o wprowadzenie zewnętrznych obiektywnych mierników jakości działań promocyjnych (np. w Warszawie realizacja zadania ”Sylwestrowa Moc Przebojów – Zakochaj się w Warszawie” została podsumowana analizą danych dotyczących oglądalności tego wydarzenia, frekwencji podczas imprezy oraz wyników zewnętrznego badania przeprowadzanego wśród mieszkańców),
  • spójność strategii promocyjnych z celami rozwoju gminy przyjętymi przez samorząd (np. w Gdańsku za jeden z celów strategicznych uznano wzmacnianie roli Gdańska jako Światowej Stolicy Bursztynu. Kampanie promocyjne konstruowano w sposób zgodny z przyjętym celem)”.

Raport dostępny jest na stronie internetowej NIK.

NIK o ochronie brzegów morskich i zmniejszaniu się plaż Bałtyku

Instytucje państwa nie wiedzą, czy skutecznie zapobiegają degradacji wybrzeża i zmniejszaniu się plaż Bałtyku.

Według obecnie obowiązującego stanu prawnego organy administracji morskiej mają utrzymać linię brzegową z 2000 roku, choć od kontroli NIK sprzed pięciu lat wiadomo, że nie mają wiedzy jak ona przebiegała. Mimo zaleceń NIK oraz wniosków dyrektorów urzędów morskich minister do tej pory nie zakończył prac nad nowelizacją stosownej ustawy. Pozwoliłoby to na dostosowanie inwestycji chroniących wybrzeże i ich finansowania do aktualnych potrzeb. W rezultacie dyrektorzy urzędów morskich wydają pieniądze z programu na zadania w nim nie ujęte. Narażają się przy tym na zarzut wydawania pieniędzy niezgodnie z przeznaczeniem. NIK zaleca szybkie dokończenie prac nad nowelizacją ustawy oraz wzmocnienie nadzoru ministra nad działaniami urzędów morskich”.

Więcej na stronie Najwyższej Izby Kontroli.

Raport NIK dostępny jest tutaj.

NIK o niegospodarności w Ministerstwie Sportu i Turystyki

Minister Sportu i Turystyki wydała publiczne pieniądze na koncert Madonny niegospodarnie i niezgodnie z ich przeznaczeniem – takie jest ostateczne stanowisko NIK po oddaleniu ministerialnych zastrzeżeń  przez Kolegium Izby.

Kolegium Najwyższej Izby Kontroli podjęło uchwałę w sprawie wydatkowania pieniędzy publicznych pochodzących z rezerwy celowej (poz. 40) przeznaczonej na zadania związane z Euro 2012 oraz na upowszechnianie sportu wśród dzieci i młodzieży w zakresie piłki siatkowej.  Zdaniem Kolegium z rezerwy tej można było finansować wyłącznie przedsięwzięcia związane z EURO 2012 lub z promocją siatkówki wśród dzieci i młodzieży. Większość środków ze wspomnianej rezerwy (poz. 40 – zaplanowano środki w wysokości 284,3 mln złotych), została wydana prawidłowo.  NIK w wystąpieniu pokontrolnym zakwestionowała jednak legalność i gospodarność niektórych wydatków, w tym przede wszystkim 5,8 mln złotych, które wydano na sponsorowanie koncertu Madonny.

Turniej piłkarski EURO 2012 zakończył się na przełomie czerwca i lipca 2012 roku. NIK uważa, że Minister Sportu i Turystyki miała prawo kierować do Ministra Finansów wnioski o uruchomienie kolejnych transz środków ze wspomnianej rezerwy celowej także po zakończeniu piłkarskiego turnieju, ale wciąż na zadania związane z EURO 2012 (np. regulując zaciągnięte wcześniej zobowiązania, wymagalne już po zakończeniu Mistrzostw albo opłacając inne przedsięwzięcia związane z EURO 2012, które należało wykonać po turnieju).

W żadnym z pism do Ministra Finansów skierowanych w sprawie uruchomienia środków z rezerwy celowej Minister Sportu i Turystyki nie wspomniała o finansowaniu koncertów muzycznych, w tym o sponsorowaniu koncertu Madonny oraz innych imprez niezwiązanych z turniejem piłkarskim EURO 2012. Minister Finansów, na podstawie pism z Ministerstwa Sportu i Turystyki, miał prawo uważać, że środki, o których uruchomienie Minister Sportu wnosi, wydatkowane będą zgodnie z celem rezerwy. Pod pozycją „zarządzanie Stadionem Narodowym” (czy też  „testowanie obiektu”) powinny się były bowiem kryć wyłącznie zobowiązania związane z zarządzaniem („testowaniem”) stadionem w związku z organizacją EURO 2012 lub z upowszechnianiem siatkówki wśród dzieci i młodzieży. Tak więc decyzje Ministra Finansów podjęte w wyniku pism kierowanych do niego przez Minister Sportu i Turystyki miały charakter zgody na uruchomienie środków, bez zmiany celu na jaki rezerwa została utworzona. Wydatkowanie bowiem wskazanych środków na inne cele, np. na testowanie, utrzymanie lub zarządzanie Stadionem Narodowym bez związku z EURO 2012 oraz bez związku z upowszechnianiem siatkówki wśród dzieci i młodzieży wymagało zmiany przeznaczenia rezerwy w sposób przewidziany w ustawie o finansach publicznych (m.in. konieczna byłaby  pozytywna opinia sejmowej komisji właściwej ds. budżetu ). W stosunku do wspomnianej rezerwy celowej takiej procedury nie uruchomiono.

5 czerwca 2012 r., za zgodą Minister Sportu i Turystyki, Narodowe Centrum Sportu (NCS) oddało prywatnemu podmiotowi zewnętrznemu do bezpłatnego używania pomieszczenia Stadionu Narodowego w celu organizacji koncertu Madonny. Z tym samym podmiotem NCS  zawarło 16 marca 2012 r. umowę zakupu praw marketingowych, na podstawie której Skarb Państwa stał się w istocie sponsorem koncertu Madonny.  W zamian za świadczenia ze strony prywatnego podmiotu Skarb Państwa zobowiązany został m.in. do uiszczenia opłaty sponsorskiej w wysokości 600.000 euro netto. Z rozliczenia umowy wynika, że Skarbu Państwa wydał ponad 5,8 mln złotych, zarabiając niewiele ponad 1,2 mln złotych.

Niegospodarność w tym wypadku, polegała na sponsorowaniu koncertu Madonny ze środków publicznych, pochodzących z rezerwy celowej przeznaczonej na zadania związane z Euro 2012 oraz na upowszechnianie sportu wśród dzieci i młodzieży w zakresie piłki siatkowej. Skarb Państwa stracił na tym przedsięwzięciu ponad 4,6 mln złotych.

Zdaniem NIK było to niezgodne z art. 44 ust. 3 pkt 1 ustawy o finansach publicznych, stanowiącym, że wydatki publiczne powinny być dokonywane w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów oraz optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów.

Źródło: informacja NIK.

Raport NIK w sprawie zabezpieczeń finansowych biur podróży

Na stronie internetowej Najwyższej Izby Kontroli pojawiła się informacja o wynikach kontroli pt. Przestrzeganie warunków świadczenia usług turystycznych (dalej: raport).

Z praktycznego punktu widzenia jego najważniejsza część dotyczy problematyki zabezpieczenia finansowego. Ogólny wniosek jest następujący:

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli działania Ministra Sportu i Turystyki w zakresie tworzenia mechanizmów prawnych dotyczących zabezpieczeń finansowych na rzecz klientów usług turystycznych nie były wystarczające. Przyjęte w ustawie o usługach turystycznych rozwiązania prawne nie gwarantują skutecznego zabezpieczenia finansowego klientów usług turystycznych w przypadku niewypłacalności organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego.

Dokonując wstępnej oceny raportu przyznam, że jak na tak długi okres oczekiwania raport niestety nieco rozczarowuje. Ma on w znacznej mierze charakter sprawozdawczy. Mimo stworzenia systemu, który nie chroni turystów na poziomie wymaganym przez prawo unijne dokonane oceny są pozytywne (w niektórych sytuacjach z zastrzeżeniem „mimo stwierdzonych nieprawidłowości”). Raport nie objął Ministra Finansów, który jest odpowiedzialny za wydanie rozporządzeń w sprawie gwarancji bankowej i ubezpieczeniowej oraz umowy ubezpieczenia. A akurat w tym zakresie popełnione zostały najpoważniejsze błędy z punktu widzenia prawa unijnego.

Raport pomija też sytuację poszkodowanych klientów – co prawda zauważa się, że powinni być oni chronieni „w pełni”, to nie wskazano w jaki sposób mogą teraz dochodzić swoich praw, a mamy przecież możliwość kierowania roszczeń do Skarbu Państwa w związku ze nieodpowiednim wdrożeniem art. 7 dyrektywy 90/314. Choć w tym ostatnim przypadku rozumiem, że nie było celem raportu „podpowiadaniem” klientom, co mogą w takiej sytuacji zrobić. Z drugiej jednak strony te potencjalne żądania i odpowiedzialność powinny przecież wpływać na ocenę obecnej sytuacji.

W sumie – wszystkich oceniono pozytywnie, tylko niestety klienci wciąż czekają na zwrot środków chronionych przecież prawem unijnym.

Piotr Cybula

NIK o parkach krajobrazowych

Parki krajobrazowe przegrywają z presją inwestycyjną i osadniczą lokalnych społeczności. Zarządzające parkami samorządy bardziej dbają o rozwój gospodarczy regionu niż o jego unikatowe walory przyrodnicze. Obowiązujące przepisy – nieprecyzyjne i niejasne – zamiast chronić parki, dodatkowo komplikują ich funkcjonowanie.

Dyrektorzy parków krajobrazowych nie mają wystarczających instrumentów prawnych, by walczyć z presją inwestycyjną i osadniczą na atrakcyjnych krajobrazowo i przyrodniczo terenach. Mogą jedynie składać wnioski do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Większość gmin jednak nie ma takich planów i w praktyce urzędnicy zezwalają na inwestycje w miejscu, które wybrał inwestor (czyli najczęściej właściciel prywatnej działki).

NIK docenia działania dyrektorów dziesięciu skontrolowanych parków, którzy uczestniczyli w postępowaniach administracyjnych lub opiniowali zamierzenia samorządów, podejmując w ten sposób próbę wypłynięcia na planowane lub prowadzone w parkach inwestycje. Na ich niekorzyść działa jednak aktualny stan prawny, który nie zobowiązuje organów administracji publicznej do informowania dyrektorów parków o planowanych inwestycjach.

Kolejnym problemem jest presja samorządów gminnych na urzędy marszałkowskie, aby złagodziły zakazy obowiązujące na terenie parków. I tak np. urząd dolnośląski złagodził zakaz poruszania się łodziami motorowymi w Parku Krajobrazowym Dolina Bobru, urząd podlaski pozwolił na wykonywanie  prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu w Dolinie Narwi, natomiast urząd małopolski pozwolił w Dolinkach Krakowskich pozyskiwać  skały i minerały do celów gospodarczych.

Według  orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego projekty uchwał w sprawie łagodzenia zakazów w parkach krajobrazowych powinny być uzgadniane przez regionalne dyrekcje ochrony środowiska. Kontrola NIK pokazała jednak, że praktyka jest inna. Urzędy marszałkowskie nie zawsze kierują  uchwały do uzgodnień z dyrekcjami. Bywa, że same dyrekcje nie wywiązują się ze swojego obowiązku. Ponadto zdarzały się przypadki  nierespektowania zakazów – Starosta Włocławski pozwolił na pozyskiwanie kruszyw w Gostynińsko-Włocławskim Parku Krajobrazowym wbrew obowiązującemu tam zakazowi i pomimo negatywnej opinii dyrektora parku.

Parki przeszły w gestię samorządów osłabione. Na początku 2009 roku musiały przekazać część kadr i majątku na rzecz nowo powołanych regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. Ze skontrolowanych 24 parków jedynie Gostynińsko-Włocławski zatrzymał swoje mienie w całości. Pozostałe musiały przekazać: samochody, sprzęt biurowy, oprogramowanie komputerowe, meble, aparaty fotograficzne. Pod względem kadrowym w większości parków sytuacja była dramatyczna. Np. w województwie wielkopolskim na 13 parków przewidziano 11,75 etatu. Kuriozalna sytuacja powstała w Zachodniopomorskiem, gdzie urząd wojewódzki zupełnie pozbawił tamtejsze parki kadr i  majątku, przenosząc je do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie, a następnie zlikwidował ich struktury. Postawienie parków w takiej sytuacji pozbawiło je możliwości wykonywania swoich podstawowych zadań.

Niektórym parkom nie zapewniono odpowiedniego statusu prawnego. Nie zrobili tego wojewodowie, nie zrobiły też po 1 sierpnia 2009 roku urzędy marszałkowskie. Dwa skontrolowane przez NIK parki funkcjonowały na podstawie nieważnych przepisów, a z informacji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska  wynika, że w ten sposób działają jeszcze trzy inne. Problematyczne jest też funkcjonowanie tych parków, które położone są na terenie kilku województw. Sytuacja ta powoduje problemy, począwszy od ustalenia rzeczywistej liczby parków krajobrazowych, a skończywszy na różnych koncepcjach ochrony przyrody w jednym parku czy odmiennym sposobie organizowania relacji i współpracy z otoczeniem. Np. ten sam Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy miał różne cele ochrony przyrody – inne na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, a inne na terenie województwa mazowieckiego.

NIK skierowała 9 wniosków de lege ferenda do Ministra Środowiska oraz Ministra Gospodarki. Zawierają  one  propozycje takich zmian w przepisach (głównie w ustawie  o ochronie przyrody), które umożliwią parkom skuteczną ochronę walorów krajobrazowych i przyrodniczych charakterystycznych dla danego regionu.

Skontrolowane parki krajobrazowe dysponowały w 2010 roku kwotą 18,5 mln złotych. W pięciu z nich kontrolerzy stwierdzili przypadki złego gospodarowania. Nieprawidłowości dotyczyły łamania ustawy Prawo zamówień publicznych, odbioru źle wykonanych prac i płacenia za nie oraz niezabezpieczania interesów parku już na etapie zawierania umów z poszczególnymi wykonawcami.

Źródło: informacja NIK

„NIK zajęła się przyczynami upadków biur podróży” – wstępne wyniki i zapowiedź raportu

Na stronie internetowej pojawiła się poniższa informacja w związku z przeprowadzaną przez NIK kontrolą. Wkrótce ma zostać opublikowany raport. Bardzo ciekawa jest wypowiedź Grzegorza Buczyńskiego, odpowiedzialnego bezpośrednio za kontrolę. Stwierdził on, że: „Upadłości są naturalną częścią gry rynkowej. Problem polega na tym, że klienci biur podróży stracili pieniądze, prawo gwarantuje im ich pełny zwrot, ale nie bardzo dziś wiadomo, kto miałby te pieniądze wypłacić„. Stwierdzenie przedstawiciela NIK, iż „nie za bardzo wiadomo, kto miałby te pieniądze wypłacić” dobrze oddaje bezradność państwa w sytuacji oczywistego i rażącego naruszenia przez nasze państwo prawa unijnego.

Trzeba pamiętać, że w przypadku nieprawidłowej implementacji art. 7 dyrektywy 90/314 odpowiedzialność ponosi polskie państwo i w takiej sytuacji można wystąpić o odszkodowania od Skarbu Państwa. Nieco inny pogląd reprezentuje obecnie Ministerstwo Sportu i Turystyki, które podnosi (sic!), że przepis ten został w prawie polskim wdrożony w sposób prawidłowy.

Oto informacja NIK:

„NIK zareagowała na tegoroczną falę upadłości biur podróży błyskawiczną kontrolą rynku turystycznego w Polsce. Audyt właśnie dobiegł końca. Publikację końcowego raportu poprzedziło spotkanie ekspertów, podczas którego kontrolerzy, urzędnicy i przedstawiciele organizacji turystycznych zastanawiali się wspólnie, jak poprawić sytuację osób korzystających z biur podróży i jak uszczelnić obowiązujące przepisy.

Tegoroczne upadki biur podróży uderzyły bezpośrednio w kilkanaście tysięcy Polaków. Niektórzy z nich przeżyli za granicą prawdziwy dramat. – Spieszyliśmy się z naszą kontrolą, by zdążyć przed kolejnym sezonem wyjazdowym – stwierdził podczas spotkania ekspertów prezes NIK Jacek Jezierski. – Mamy nadzieję, że wyniki audytu przyczynią się do poprawy sytuacji osób korzystających z usług biur podróży.

Grzegorz Buczyński, odpowiedzialny bezpośrednio za kontrolę, zwrócił uwagę na luki w obowiązującym prawie. – Upadłości są naturalną częścią gry rynkowej. Problem polega na tym, że klienci biur podróży stracili pieniądze, prawo gwarantuje im ich pełny zwrot, ale nie bardzo dziś wiadomo, kto miałby te pieniądze wypłacić.

Katarzyna Sobierajska z Ministerstwa Sportu i Turystyki zapewniała, że trwają prace nad uszczelnieniem przepisów. – Mamy jednak pewien kłopot, bo rynek turystyczny już jest jednym z najbardziej regulowanych rynków w Polsce. Szybkie wprowadzenie zmian, bez rzetelnej analizy tego, co się wydarzyło, zamiast pomóc może nam wszystkim zaszkodzić – mówiła podsekretarz stanu.

W podobnym duchu wypowiadała się Monika Stec z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Kolejne regulacje mogą się wiązać z wypychaniem części przedsiębiorców z rynku, a to zmniejszy konkurencję i ostatecznie zaszkodzi samym klientom – argumentowała dyrektor Departamentu Polityki Konsumenckiej.

Zmiany w przepisach są jednak konieczne. Choćby z powodu sytuacji, w jakiej znaleźli się marszałkowie województw, na których spoczął obowiązek sprowadzenia do kraju turystów porzuconych przez biura podróży za granicą. Izabela Stelmańska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego opowiadała o problemach związanych z tym zadaniem. – Marszałek z dnia na dzień musiał się przemienić w organizatora turystyki, którym nie jest. Musiał walczyć o wolne miejsca w samolotach, co w sezonie turystycznym graniczyło z cudem. A w dodatku większość operacji zmuszony był pokryć z własnego budżetu.

Ponieważ prawo nakazuje w tej sytuacji marszałkowi jedynie wykonanie zadania, które zlecane jest przed administrację rządową, Regionalna Izba Obrachunkowa wkrótce zakwestionowała wykorzystanie pieniędzy należących do województwa. – Ciekawa tylko jestem, kto pomógłby turystom, gdybyśmy postąpili zgodnie z literą prawa i czekali ze sprowadzeniem ludzi do kraju, aż przyznane nam zostaną odpowiednie środki – zastanawiała się podczas spotkania Stelmańska. I dodała, że do tej pory nikt nie zwrócił marszałkowi wydanych pieniędzy.

W dyskusji pojawił się również wątek nieuczciwości niektórych biur podróży. Przedstawiciele Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych zaznaczali, że jedynie 10 proc. spośród ofert biur, które później upadły lub okazały się niewypłacalne, zostało sprzedanych przez agentów. Reszta została zakupiona bezpośrednio przez klientów, głównie przez internet – Można więc powiedzieć, że sami przedstawiciele handlowi wykluczali nierzetelnych przedsiębiorców – mówił Marek Kamieński. Dlaczego jednak w ogóle oferowali klientom usługi biur, co do których nie mieli przekonania? – Gdybyśmy dzielili się z ludźmi naszymi wątpliwościami, groziłaby nam odpowiedzialność sądowa. Były przypadki, że firmy, widząc nasze wahania, groziły nam procesem za szkodzenie ich interesom i wizerunkowi.

– Ale klienci przychodzą do agentów, bo ci widzą i wiedzą więcej – ripostował wiceprezes NIK Wojciech Misiąg. – Ludzie wam ufają i oczekują od was rzetelnej informacji. A jeśli jej nie otrzymują, nawet z powodów, o których pan mówił, to jest w tym coś głęboko niepokojącego.

Podczas panelu eksperci kilka razy poruszali wątek dodatkowego funduszu gwarancyjnego. – Być może jest to kierunek, w jakim powinniśmy iść – mówiła Katarzyna Przewalska z Ministerstwa Finansów. – Takie rozwiązanie jest na świecie praktykowane i może warto zastanowić się nad nim również w Polsce.

– A co z szarą strefą polskiej turystyki? – dopytywał Marek Traczyk, redaktor naczelny TTG Polska. Wyjaśniał, że ma na myśli np. wycieczki szkolne organizowane bez pomocy wyspecjalizowanych organizacji, część pielgrzymek do których dochodzi bez udziału biura podróży lub Kościoła (Kościół może pełnić rolę organizatora turystycznego), wreszcie szereg biznesowych wyjazdów dla całych grup. – Zjawisko nasila się z roku na rok i pozostaje zupełnie poza kontrolą państwa. A co będzie, jeśli tam dojdzie do jakiejś tragedii? Ludzie zostaną zupełnie bez pomocy (…)”.

Piotr Cybula