Gdzie kucharek sześć…? Czyli kilka słów o opłacie turystycznej

Już jakiś czas temu zwracałem uwagę na problem potencjalnego weta prezydenta wobec ustawy wprowadzającej opłatę turystyczną, jeśli taka ustawa zostanie ostatecznie uchwalona. Jest jednak jeszcze jeden, moim zdaniem dość istotny problem związany z opłatą turystyczną. Chodzi o społeczne poparcie dla tego pomysłu, a właściwie o to, czy ktokolwiek na poważnie próbuje przekonać do niego społeczeństwo. Można odnieść wrażenie, że w całej dyskusji o opłacie turystycznej jest trochę jak w powiedzeniu „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. Jest sporo różnych stanowisk, deklaracji, pomysłów i argumentów, ale zdecydowanie mniej jasnego komunikatu: dlaczego właściwie ta opłata jest potrzebna i dlaczego przeciętny Polak powinien uznać jej wprowadzenie za coś uzasadnionego?

Oczywiście można założyć, że w takich miastach jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk mieszkańcy będą bardziej skłonni poprzeć takie rozwiązanie (co widać też po wykorzystywaniu tego tematu w obecnej kampanii prezydenckiej w Krakowie). To właśnie te miasta w szczególny sposób odczuwają zarówno korzyści z turystyki, jak i jej koszty. Duża liczba odwiedzających oznacza przecież większe obciążenie transportu, infrastruktury, przestrzeni publicznej czy usług komunalnych. Argument, że osoby przyjeżdżające turystycznie powinny w pewnym stopniu partycypować w kosztach funkcjonowania tej infrastruktury, może być więc dla mieszkańców takich miejscowości całkiem przekonujący. Zapewne niektórzy będą też liczyć na to, że opłata wpłynie na zmniejszenie zainteresowania turystów najbardziej obleganymi miejscami.

Ale czy podobnie będzie w całej Polsce? Mam spore wątpliwości. Obawiam się, że w skali ogólnopolskiej większość mieszkańców może być przeciwna wprowadzeniu dodatkowej opłaty. I jeżeli kolejne sondaże rzeczywiście zaczęłyby pokazywać taki trend, to trudno sobie wyobrazić, żeby politycy mogli go całkowicie zignorować. Ostatecznie nowe opłaty czy daniny zawsze są politycznie trudnym tematem, szczególnie wtedy, gdy dotyczą bardzo dużej grupy obywateli i są łatwe do przedstawienia jako „kolejny koszt”. A przecież z perspektywy przeciętnego „Kowalskiego” sprawa może wyglądać banalnie. Jedzie z rodziną na kilka dni nad morze, w góry czy do któregoś z dużych polskich miast. Płaci za paliwo albo bilety, nocleg, jedzenie, atrakcje i inne wydatki. I nagle dowiaduje się, że do tego wszystkiego dochodzi jeszcze opłata turystyczna. W przypadku kilku osób i kilku dni pobytu może się z tego uzbierać kilkadziesiąt złotych, a przy dłuższym pobycie odpowiednio więcej.

I teraz najważniejsze pytanie: co taki „Kowalski” ma usłyszeć w zamian? Jakie jest uzasadnienie tej opłaty? Na co konkretnie zostaną przeznaczone pieniądze? Co dzięki niej zostanie zbudowane, poprawione albo sfinansowane? Jaką korzyść odniesie z tego turysta, a jaką mieszkaniec odwiedzanej miejscowości? Czy opłata rzeczywiście spowoduje mniej przyjazdów turystów? A może wręcz przeciwnie – część pozyskanych środków będzie przeznaczana na działania promocyjne, co w konsekwencji może prowadzić do zwiększenia liczby turystów? Mam wrażenie, że właśnie tutaj cała sprawa wygląda obecnie najsłabiej. Bardzo słabo komunikacyjnie wyglądają działania mające przekonać społeczeństwo, że taka opłata jest zasadna i potrzebna. Brakuje mi przede wszystkim poważnej, spójnej i zrozumiałej kampanii informacyjnej. Takiej, która nie ograniczałaby się do dyskusji o wysokości opłaty, kompetencjach samorządów czy szczegółach legislacyjnych, ale odpowiedziałaby na podstawowe pytanie: po co właściwie to robimy?

Jeżeli argumentem jest to, że turystyka generuje określone koszty, to trzeba te koszty pokazać. Jeżeli pieniądze mają trafiać na infrastrukturę turystyczną, transport, bezpieczeństwo, utrzymanie przestrzeni publicznej czy ochronę środowiska – trzeba to jasno powiedzieć. Jeżeli dzięki opłacie mają zyskać również sami turyści, trzeba pokazać, w jaki sposób. Inaczej przeciętny obywatel zobaczy po prostu kolejną pozycję na rachunku. I trudno się wtedy dziwić jego irytacji. Dlatego zastanawia mnie, dlaczego właściwie nikt nie próbuje tego tematu na poważnie społecznie „sprzedać”. Przecież jeżeli rzeczywiście istnieje przekonanie, że opłata turystyczna jest potrzebna, to naturalnym działaniem powinno być przygotowanie argumentów i próba przekonania do nich opinii publicznej.

Tymczasem mam wrażenie, że w tej sprawie trochę brakuje gospodarza. W zasadzie po miesiącach a nawet latach dyskusji wciąż nie ma zgody nawet co do tego na co ta opłata ma iść. Jeśli nie wiemy na co, to też trudniej sensownie informować społeczeństwo. Samorządy są zainteresowane jednym rozwiązaniem, branża turystyczna może mieć swoje obawy i interesy, politycy mają własne kalkulacje, a rząd prowadzi prace legislacyjne. Tylko kto właściwie ma przekonać społeczeństwo, że to wszystko ma sens? Bo samo uchwalenie przepisów nie załatwi problemu, zwłaszcza jeśli ustawa ma być jeszcze podpisana przez prezydenta.

Jeżeli opłata turystyczna ma funkcjonować przez lata, potrzebna będzie również społeczna akceptacja. Szczególnie że jej koszt będzie ponosić bardzo konkretna osoba – właśnie ten wspomniany wcześniej „Kowalski”, który pojedzie z rodziną na urlop. I tu dochodzimy do jeszcze bardziej interesującego pytania: czy władze rzeczywiście chcą tej opłaty? Może tu nie chodzi po prostu o problem odpowiedniej komunikacji, a po prostu o rzeczywisty brak chęci opracowania takiego projektu i jego wdrożenia w życie? Może nikt specjalnie nie chce prowadzić takiej kampanii, ponieważ nie ma wystarczającej determinacji, żeby rzeczywiście doprowadzić do wprowadzenia opłaty i jednocześnie wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność za ustawę, która nakłada na obywatela kolejny koszt. Zawsze istnieje przecież ryzyko, że na końcu prezydent taką ustawę zawetuje, a odpowiedzialność za całe zamieszanie rozłoży się na wiele stron.

Czy część tych działań może być więc mimo wszystko w pewnym sensie pozorowana? Trudno to jednoznacznie przesądzać. Tym bardziej że pamiętamy przecież opinię ówczesnego ministra sportu i turystyki Sławomira Nitrasa, który określił opłatę turystyczną jako „głupi pomysł”. Jeżeli takie stanowisko było wcześniej prezentowane na poziomie rządowym, to naturalne jest pytanie, czy obecne działania oznaczają rzeczywistą zmianę podejścia, czy raczej próbę znalezienia kompromisu pomiędzy różnymi interesariuszami. Być może więc problem z opłatą turystyczną nie sprowadza się wcale tylko do potencjalnego weta prezydenta. Być może znacznie większym problemem jest brak odpowiedzi na pytanie, czy istnieje wystarczająca polityczna determinacja, żeby ten pomysł rzeczywiście obronić przed społeczeństwem. Bo jeśli chce się wprowadzić nową opłatę, trzeba najpierw ludziom wytłumaczyć, dlaczego mają ją płacić. A tego przekazu na razie zdecydowanie mi brakuje. I dlatego trudno nie zadać pytania: skoro opłata turystyczna rzeczywiście jest takim dobrym i potrzebnym rozwiązaniem, to dlaczego tak niewiele robi się, żeby przekonać do niej „Kowalskiego”?

Może po prostu „kucharek” jest zbyt wiele, a żadna z nich nie chce wziąć odpowiedzialności za przygotowanie całego dania. Tym bardziej że zawsze istnieje ryzyko, iż kiedy danie będzie już gotowe, ktoś inny po prostu odeśle je z powrotem do kuchni.

NIK o samowolach budowlanych w Pomorskiem na terenach atrakcyjnych turystycznie

104 przypadki podejrzenia samowoli budowlanej na terenie sześciu pomorskich gmin ujawniła w 2025 r. kontrola przeprowadzona przez NIK, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, jak samorządy i nadzór budowalny radzą sobie w tym województwie z nielegalnymi inwestycjami w wybranych miejscach atrakcyjnych turystycznie. Wniosek jest jeden – nie radzą sobie. W okresie objętym kontrolą (styczeń 2020-sierpień 2025) urzędnicy nie działali ani prawidłowo, ani skutecznie. Do tego stopnia, że kontrolerzy Izby ujawnili nieprawidłowości nie tylko na działkach prywatnych, ale również na tych, które były własnością gmin. Zdaniem NIK wynikało to z tego, że mimo prawnych możliwości i obowiązków ani samorządy, ani nadzór budowalny nie poczuwały się do odpowiedzialności za identyfikowanie samowoli budowlanych, a przez to także do przeciwdziałania ich powstawaniu. Takie zaniechania prowadziły nie tylko do nieuprawnionego ingerowania w ład przestrzenny, ale także stwarzały zagrożenia dla przyrody i środowiska”.

Więcej: Samowole budowlane w Pomorskiem na terenach atrakcyjnych turystycznie

UOKiK o inwestycjach w condohotele

Komunikat prasowy UOKiK z 20 lipca 2026 r.:

„W mediach pojawiają się reklamy z hasłem „condohotel” – od słów condominium i hotel, czy „aparthotel” – od słów apartament i hotel. Określenia te odnoszą się do inwestycji w nieruchomości komercyjne polegających na zakupie lokalu użytkowego, najczęściej położonego w atrakcyjnej turystycznie lokalizacji. Właściciel może korzystać z niego przez część roku, a przez pozostały czas lokal jest wynajmowany w systemie hotelowym.

Takie inwestycje są często przedstawiane jako sposób na osiąganie regularnych zysków z najmu. W praktyce wynajmem i obsługą lokalu zajmuje się wyspecjalizowana firma, czyli operator nieruchomości. Działa on na podstawie umowy zawartej z właścicielem, zwykle na czas określony, np. 10 lat, wypłacając nabywcy apartamentu czynsz. Warto jednak pamiętać, że takie lokale mają charakter komercyjny i w większości przypadków ich nabywcy nie są objęci ochroną przewidzianą w tzw. ustawie deweloperskiej.

– Obietnica wysokich zysków nie powinna przesłaniać kosztów i ryzyka. Inwestycja w condo- czy aparthotel nie daje gwarancji zysku – jej opłacalność zależy od wielu czynników, m.in. zainteresowania wynajmem, sezonowości i kosztów utrzymania nieruchomości. Dlatego przed podpisaniem umowy warto sprawdzić nie tylko ile można zarobić, ale też co stanie się po zakończeniu współpracy z operatorem. To właśnie wtedy może się okazać, że zyski są niższe od oczekiwanych lub znikają, a rosnące koszty utrzymania nieruchomości stają się kłopotem dla właściciela – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Obietnice bez pokrycia

Spółki Linea Mare (inwestycja Linea Mare Pobierowo) oraz Beskid Resort Properties (inwestycja Mercure Szczyrk Resort) otrzymały zarzuty wprowadzania konsumentów w błąd co do ryzyka inwestycji, kosztów i wysokości zysku. „Kup apartament i zarabiaj 8% rocznie” – tego typu hasłami reklamowymi zachęcały do nabywania lokali w swoich hotelach m.in. na stronach internetowych. Obietnicę zysku prezentowały nie odnosząc się do konkretnych wyliczeń. Deweloperzy nie uwzględniali czynników, które mogą mieć wpływ na jego wysokość, np. podatków czy opłat za utrzymanie nieruchomości.

Ponadto, nabywcy lokali w Pobierowie i Szczyrku nie byli informowani o tym, co się stanie, gdy umowa z operatorem nieruchomości nie będzie już obowiązywać. Może do tego dojść np. po upływie terminu, na który została zawarta (np. 10 lat), ale też w sytuacji upadłości spółki. Gdy umowa obowiązuje, czynsz jest wypłacany, a konsument ponosi część kosztów. A gdy wygaśnie – wszelkie obowiązki i ryzyka inwestycji w lokal przechodzą na nabywcę przy jednoczesnym braku wypłat czynszu. W momencie zawierania umowy konsumenci nie byli o tym informowani i nie mogli ocenić długofalowego ryzyka. Ponadto nie wiedzieli, czy po wygaśnięciu umowy będą płacić za utrzymanie budynku i części wspólnych (m.in. ogrodu, basenu, strefy spa, placu zabaw, wind) i w jakiej wysokości są to koszty.  

Zdaniem Prezesa UOKiK, konsumenci mogli zostać wprowadzeni w błąd co do korzyści, jakie wiążą się z kupnem nieruchomości komercyjnej. Postępowanie może zakończyć się karą do 10 proc. obrotu spółki.

Niedozwolone klauzule

Prezes Urzędu kwestionuje klauzule zawarte w umowach zawieranych przez spółkę Linea Mare Operator – zarządcę nieruchomości i operatora lokali niemieszkalnych w inwestycji w Linea Mare Pobierowo oraz Beskid Resort Properties. Dotyczą one zasad reprezentowania właścicieli lokali oraz konsekwencji w sytuacjach, gdy nie zaakceptują oni działań zarządcy nieruchomości. Na podstawie zakwestionowanych klauzul konsument musiał dać zarządcy pełnomocnictwo do podejmowania wszelkich decyzji dotyczących nieruchomości, w tym przekraczających tzw. zwykły zarząd (np. głosowanie nad wynagrodzeniem zarządcy, przyjęcie planu gospodarczego). Oznacza to, że właściciel lokalu nie może uczestniczyć w zebraniach wspólnoty mieszkaniowej, głosować nad uchwałami i wpływać na podejmowane decyzje. Jeżeli by się temu sprzeciwił, mógłby zostać obciążony karą 1000 zł za każdy dzień lub nie otrzymać czynszu za najem lokalu. Co więcej, zarządca mógłby rozwiązać z właścicielem umowę najmu nieruchomości, gdyby wycofał udzielone wcześniej pełnomocnictwo.

– Klauzule, które kwestionujemy to forma nacisku na konsumentów, aby nie podejmowali działań w ochronie własnych interesów. Mogą one naruszać  zarówno ich prawa, jak i dobre obyczaje. Zarządca powinien działać w interesie właścicieli, z którymi wiąże go wieloletnia umowa, a nie wymuszać lojalność karami i groźbą wstrzymania wypłat czynszu. Co więcej, właściciele nieruchomości powinni wiedzieć o decyzjach zarządu oraz móc je kwestionować – dodaje Prezes UOKiK.

Postępowanie w sprawie uznania klauzul za niedozwolone może zakończyć się nałożeniem kary do 10 proc. obrotu.

Kosztowne milczenie

Prezes UOKiK wszczął postępowania w sprawie nałożenia kary za nieudzielenie informacji w toku postępowania wyjaśniającego na dwie spółki: Haveno Estate (inwestycja Brzegova Residence w Mikołajkach) oraz Zdrojowa Invest2 (inwestycja Zdrojowa Invest w Dźwirzynie). Urząd kilka razy zwracał się o przesłanie wzorców umów zawieranych z konsumentami oraz warunków najmu nieruchomości. Pytania dotyczyły też zasad finansowania budowy i haseł marketingowych. Spółka Haveno Estate zignorowała wezwania, a Zdrojowa Invest2 udzieliła lakonicznych, niepełnych odpowiedzi. Współpraca z UOKiK w trakcie prowadzonych postępowań jest obowiązkiem przedsiębiorcy. Złamanie tej zasady grozi nałożeniem kary do 3 proc. obrotu.

Condo- i aparthotele – wcześniejsze działania UOKiK

Obecne postępowania są kontynuacją wielu działań Urzędu w sektorze inwestycji alternatywnych, szczególnie dotyczących nieruchomości komercyjnych. Już w 2019 r. UOKiK i KNF wydały wspólne ostrzeżenie przed ryzykiem, które wiąże się z inwestowaniem w aparthotele i condohotele. Zagrożenia te były także tematem ogólnopolskiej kampanii społecznej Prezesa UOKiK „Policz i nie przelicz się!”.

W ostatnich latach Prezes Urzędu prowadził postępowania wyjaśniające wobec ofert takich inwestycji oraz wydawał decyzje dotyczące m.in. wprowadzania konsumentów w błąd co do bezpieczeństwa inwestycji i wysokości zysków, a także stosowania niedozwolonych postanowień umownych. Lista podmiotów objętych działaniami Prezesa UOKiK jest długa„.

„Aspekty praktyczne i teoretyczne wybranych zmian wprowadzonych nowelą dyrektywy turystycznej 2026/1024” (Dominik Borek)

Poniżej zamieszczam prezentację r. pr. dr. Dominika Borka pt. Aspekty praktyczne i teoretyczne wybranych zmian wprowadzonych nowelą dyrektywy turystycznej 2026/1024, zaprezentowaną podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Praktycznej „Prawo w biurach podróży”, która odbyła się 25 czerwca 2026 r.:

Program konferencji:

Kolejna edycja konferencji odbędzie się w 2027 r.

„Co zostało z ustawy o usługach turystycznych, a co zostać powinno” (Jerzy Raciborski)

Poniżej zamieszczam prezentację dr. Jerzego Raciborskiego pt. Co zostało z ustawy o usługach turystycznych, a co zostać powinno, zaprezentowaną podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Praktycznej „Prawo w biurach podróży”, która odbyła się 25 czerwca 2026 r.:

Program konferencji:

„Imprezy turystyczne a indywidualnie rezerwowane usługi turystyczne” (Wojciech Szczerba)

Poniżej zamieszczam prezentację pana Wojciecha Szczerby, koordynatora Europejskiego Centrum Konsumenckiego, pt. Imprezy turystyczne a indywidualnie rezerwowane usługi turystyczne, zaprezentowaną podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Praktycznej „Prawo w biurach podróży”, która odbyła się 25 czerwca 2026 r.

Program konferencji:

Konwent Marszałków Województw RP o opłacie turystycznej

Podczas obrad Konwentu Marszałków Województw RP w dniu 24 czerwca 2026 r. uchwalono stanowisko, które jest odpowiedzią na trwające prace nad wprowadzeniem nowych zasad dotyczących opłaty turystycznej. Zamieszczam je poniżej:

Źródło: FROT

„Imprezy turystyczne w systemie i poza systemem. Kto faktycznie chroni podróżnych na rynku turystycznym” (Łukasz M. Mikosz)

Poniżej zamieszczam prezentację pana Łukasza M. Mikosza (Europejskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Turystycznych) pt. Imprezy turystyczne w systemie i poza systemem. Kto faktycznie chroni podróżnych na rynku turystycznym, zaprezentowaną podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Praktycznej „Prawo w biurach podróży”, która odbyła się 25 czerwca 2026 r.

„System zabezpieczeń finansowych organizatorów turystyki na wypadek niewypłacalności. Perspektywy zmian” (Beata Stachura)

Poniżej zamieszczam prezentację pani Beaty Stachury z Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego pt. System zabezpieczeń finansowych organizatorów turystyki na wypadek niewypłacalności. Perspektywy zmian, zaprezentowaną podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Praktycznej „Prawo w biurach podróży”, która odbyła się 25 czerwca 2026 r.

Szkolenie online poświęcone nowym obowiązkom dot. przekazywania przez przedsiębiorców turystycznych wykazu umów do systemu Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego

Ministerstwo Sportu i Turystyku zaprasza wszystkich organizatorów turystyki na szkolenie online poświęcone nowym obowiązkom dot. przekazywania przez przedsiębiorców turystycznych wykazu umów do systemu Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.

📆 Piątek, 3 lipca 2026

🕛 Godz. 14.30

Link do spotkania: https://events.teams.microsoft.com/…/99f10c3d-78ea-4419…

Szkolenie poprowadzą Dominik Borek, dyrektor Departamentu Turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki i Ewa Puciata, zastępca dyrektora Departamentu TFG w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym.

Źródło informacji: profil MSiT na Facebooku