Logika ministerstwa i logika dyrektywy

Na jednym ze spotkań z branżą pod koniec marca przedstawiciel ministerstwa rozwoju tak odniósł się do zarzutu, że dodatkowy termin 180 dni na zwroty wpłat przez organizatorów turystyki jest niezgodny z dyrektywą:

(…)  zauważył, że jego zdaniem zapis dotyczący 180 dnia na zwrot wpłat jest niezgodny z zapisany Dyrektywy unijnej, w którym mowa jest o 14 dniach. Czy nie skończymy w związku z tym w sądach – zapytał

Dominik Borek wyjaśnił, że dyrektywa głosi, że zwrot następuje 14 dni od momentu rozwiązania umowy. My w ten zapis nie ingeruje, my wpisujemy, ze rozwiązanie umowy następuje po 180 dniach – powiedział dyrektor Borek

Na początku maja na podobnym spotkaniu pojawił się pomysł wydłużenia okresu 180 dni do 365 dni. I wówczas inny przedstawiciel ministerstwa rozwoju tak się do tego odniósł:

Piotr Henicz, wiceprezes Itaki i wiceprezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, wskazał trzy problemy, na rozwiązanie których czekają touroperatorzy. Po pierwsze, pytał, czy jest rozważana koncepcja przedłużenia czasu na rozliczenia z klientami za zaliczki ze 180 do 365 dni (…).

Jak wyjaśniał [Rafał] Szlachta, dalsze przeniesienie terminu rozliczeń z klientami z zaliczek na imprezy turystyczne jest kwestionowane przez Komisję Europejską, która kieruje się nie tylko stanowiskiem biznesu, ale ma też na względzie interesy konsumentów. – Nie wiemy, co będzie, na razie nie możemy powiedzieć, że uda się go wydłużyć – ocenił.

Czy mieliśmy więc przeniesienie terminu rozliczenia z klientami czy nie? Czy termin 14 dni zostaje zachowany, czy nie? Gdyby przyjąć powyższą argumentację Dominika Borka, ustawodawca w zasadzie w sposób dowolny mógłby przedłużać termin 180 dni. Może jednak jest jak wyraźnie powiedział Rafał Szlacha – doszło do „przeniesienia” tego terminu?

Dla mnie ocena jest jednoznaczna, o czym wielokrotnie pisałem już w tym miejscu. Doszło do wydłużenia terminu zwrot wbrew wyraźnemu przepisowi dyrektywy, który wskazuje na maksymalny termin 14 dni. Inna sprawa, że przygotowując dyrektywę, nikt zapewne nie brał pod uwagę takiej sytuacji jaką obecnie mamy, a Komisja niezbyt jest skora do podejmowania jakichś bardziej aktywnych działań w tym zakresie. Pojawia się jednak pytanie, czy tak powinno pomagać państwo z uwagi na wymogi dyrektywy?

Piotr Cybula

 

 

RPO pyta MSWiA dlaczego wstrzymano wydawanie paszportów?

  • Obywatele skarżą się na odmowy wydawania paszportów od momentu ogłoszenia stanu epidemii
  • Nie mogą ich otrzymać, mimo że spełniają wszystkie warunki przewidziane w przepisach
  • W efekcie nie mogą wyjechać np. w celu zaopiekowania się krewnymi, przebywającymi w państwach spoza Unii Europejskiej

Od momentu ogłoszenia stanu epidemicznego, a następnie stanu epidemii, do Rzecznika Praw Obywatelskich zgłaszają się obywatele, którzy proszą o pomoc w sprawie odbioru akt stanu cywilnego i paszportów.

Rzecznik otrzymuje informacje o formułowanym przez te urzędy wymaganiu osobistego stawiennictwa w urzędzie (co nie zawsze jest i było możliwe) albo też niemożności odbioru dokumentów z uwagi na zmianę czasu pracy urzędów.

Odpowiedzi dla RPO na interwencje w sprawach indywidualnych wskazują, że zmiany  w organizacji pracy pozwalają na rozwiązywanie tych problemów.

Z niepokojem Rzecznik odbiera skargi od osób, którym odmawia się wydania paszportu. Sytuację tę potwierdzają artykuły prasowe, w których opisywane są takie  identyczne (np. Wojewoda wstrzymał przyjmowanie wniosków
o paszporty. „To nie jest rzecz pierwszej potrzeby”, Gazeta Wyborcza z 4 maja 2020 r.).

Adam Bodnar poprosił o wyjaśnienia szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Pyta także, czy wydano wytyczne ws. kontaktów pracowników urzędów stanu cywilnego z obywatelami, które uwzględniałyby aktualną sytuację epidemiczną. Chce również informacji, jaka podstawa prawna przemawia za wstrzymaniem wydawania paszportów i czy są to decyzje podejmowane samodzielnie przez wojewodów, czy też decyzja taka zapadła na szczeblu centralnym.

VII.534.12.2020

Załączniki:

  1. RPO do MSWIA, 5.05.2020.pdf

Źródło: komunikat RPO z 6 maja 2020 r.

 

Prezes Itaki pyta o możliwość przedłużenia czasu na rozliczenia z klientami za zaliczki ze 180 do 365 dni

Podczas wczorajszego spotkania przedstawicieli branży z dyrektorami departamentu turystyki Ministerstwa Rozwoju:

Piotr Henicz, wiceprezes Itaki i wiceprezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, wskazał trzy problemy, na rozwiązanie których czekają touroperatorzy. Po pierwsze, czy jest rozważana koncepcja przedłużenia czasu na rozliczenia z klientami za zaliczki ze 180 do 365 dni (…).

I pojawiła się taka ciekawa odpowiedź:

Jak wyjaśniał Szlachta, dalsze przeniesienie terminu rozliczeń z klientami z zaliczek na imprezy turystyczne jest kwestionowane przez Komisję Europejską, która kieruje się nie tylko stanowiskiem biznesu, ale ma też na względzie interesy konsumentów. – Nie wiemy, co będzie, na razie nie możemy powiedzieć, że uda się go wydłużyć – ocenił.

W tym miejscu wielokrotnie zwracałem uwagę, że również termin „180 dni” jest nie do pogodzenia z wymogiem wynikającym z art. 12 dyrektywy 2015/2302.

Więcej na temat spotkania: Spotkanie: Touroperatorzy – Ministerstwo Rozwoju. Więcej pytań niż odpowiedzi.

Piotr Cybula

Organizatorzy turystyki nie zawsze mogą powołać się na dodatkowe 180 dni na zwrot podróżnym wpłat

Jedna z ustaw „koronawirusowych” umożliwiła organizatorom turystyki dokonywanie zwrotów wpłat podróżnym w terminie dłuższym o dodatkowe 180 dni. Abstrahując w tym miejscu od pytania o zgodność tego rozwiązania z dyrektywą 2015/2302, z praktycznego punktu widzenia należy zwrócić uwagę, że regulacja ta znajduje zastosowanie w ściśle określonych sytuacjach, nie obejmuje wszystkich umów, które zawierane są przez organizatorów turystyki. Warto o tym wspomnieć, ponieważ w praktyce nie wszystkie umowy nazywane umowami o udział w imprezie turystycznej są w rzeczywistości takimi umowami. Ponadto w praktyce czasami podróżni dokonują rezygnacji z umów w przypadku których wspomniana zasada „180 dni” nie obowiązuje, o czym warto pamiętać.

Zgodnie z art. 15k ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2020 r., poz. 568 ze zm.):

1. Odstąpienie od umowy w trybie określonym w art. 47 ust. 4 ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej w trybie określonym w art. 47 ust. 5 pkt 2 tej ustawy, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki.

2. Odstąpienie od umowy bądź jej rozwiązanie, o którym mowa w ust. 1, nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna.

3. Wartość vouchera, o którym mowa w ust. 2, nie może być niższa niż kwota wpłacona na poczet realizacji dotychczasowej umowy o imprezę turystyczną.

4. Środki odpowiadające wpłatom na poczet realizacji umów o imprezy turystyczne, w stosunku do których zastosowanie znajdzie ust. 2, podlegają ochronie na wypadek niewypłacalności organizatora turystyki.

Powyższe oznacza, że:

Po pierwsze, te szczególne zasady dotyczą w zakresie działalności prowadzonej przez podmioty posiadające status organizatorów turystyki wyłącznie umów o udział w imprezach turystycznych w rozumieniu ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Pojęcie imprezy turystycznej zostało zdefiniowane w tej ustawie (art. 4 pkt 2) i do tej definicji należy się odwołać. W tym miejscu wskażę jedynie przykładowo, że z umową o udział w imprezie turystycznej nie mamy do czynienia jeżeli przedmiotem umowy jest np. tylko przewóz lotniczy (np. czarter), mimo że w praktyce zdarzają się organizatorzy, którzy taki produkt wadliwie oznaczają jako imprezy turystyczne (to temat na inny wpis, częściowo już poruszany przeze mnie w tym miejscu). Z umową o udział w imprezie turystycznej nie będziemy też mieli do czynienia jeśli przedmiotem umowy są np. wycieczki jednodniowe nie obejmujące noclegu (z uwagi na art. 3 pkt 3 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych).

W przypadku niektórych usług zastosowanie może jeszcze ewentualnie znaleźć art. 15zp wspomnianej ustawy z 31 marca 2020 r.:

1. Przedsiębiorca prowadzący działalność związaną z organizacją wystaw i kongresów lub działalnością kulturalną, rozrywkową, rekreacyjną i sportową lub organizujący wystawy tematyczne lub imprezy plenerowe w przypadku rozwiązania umowy z klientem, które to rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest zobowiązany zwrócić wpłacone mu przez klienta środki w terminie 180 dni od dnia skutecznego rozwiązania umowy.
2. Rozwiązanie umowy, o którym mowa w ust. 1, nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez klienta zgody na otrzymanie w zamian od przedsiębiorcy vouchera do realizacji na poczet przyszłych wydarzeń w obszarze działalności przedsiębiorcy w ciągu roku od dnia, w którym miało się odbyć wydarzenie, za które klient wniósł zapłatę.
3. Wartość vouchera, o którym mowa w ust. 2, nie może być niższa niż kwota wpłacona na poczet realizacji dotychczasowej umowy przez klienta.
4. Przepisy ust. 1-3 stosuje się odpowiednio do przedsiębiorcy lub rolnika świadczącego usługi hotelarskie w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych.

Po drugie, w przypadku umów o udział w imprezie turystycznej dodatkowe 180 dni znajdzie zastosowanie wyłącznie w przypadku zastosowania art. 47 ust. 4 lub 5. Obydwa te przepisy upoważniają do bezkosztowej rezygnacji w określonych sytuacjach. Jeżeli jednak nie mamy do czynienia z bezkosztową rezygnacją, a podróżny odstępuje od umowy za opłatą na podstawie art. 47 ust. 1 pkt 2 lub 3, to nie ma żadnych podstaw, aby organizator turystyki uwzględniał wspomniane dodatkowe 180 dni na zwrot wpłat podróżny. Podobnie brak jest podstaw do zastosowania tej reguły w przypadku odstąpienia przez podróżnego na postawie art. 46 ust. 4 pkt 2 ustawy, w przypadku jego niezainteresowania zmianą zawartej umowy.

Odpowiadając więc na tytułowe pytanie, organizatorzy turystyki nie zawsze mogą powoływać się na dodatkowe 180 dni na zwroty wpłat podróżnych. Nie mogą tego robić:

1) w sytuacji gdy nie mamy w ogóle do czynienia z umową o udział w imprezie turystycznej (z wyjątkiem sytuacji określonych we wspomnianym art. 15zp);

2) gdy podróżny odstępuje od umowy z obowiązkiem uiszczenia opłaty (art. 47 ust. 1 w zw. z ust. 2 lub 3), gdy nie ma on uprawnienia do bezkosztowej rezygnacji;

3) gdy podróżny odstępuje od umowy na podstawie art. 46 ust. 4 pkt 2 ustawy w związku z otrzymaną od organizatora turystyki propozycją zmiany umowy.  

Piotr Cybula

 

 

„Rynek pracy przewodników turystycznych i pilotów wycieczek” – nowa publikacja

Jako tzw. tematyczny numer czasopisma „Folia Turystyka” ukazał się zeszyt pt. „Rynek pracy przewodników turystycznych i pilotów wycieczek” (nr 54/2020).

FT 54 okładka

W opublikowanym w nim artykułach poruszone zostały również wątki prawne.

Cały zeszyt dostępny jest nieodpłatnie na stronie czasopisma (tutaj).

Wakacyjny Ekspercie, tak informować podróżnych NIE można!

Niedawno na portalu „Wakacyjny Ekspert” pojawił się artykuł pt. Covid odwołał Ci wyjazd? Sprawdź co zrobić. Przyznam, że artykuł ten trudno mi zrozumieć. W świetle deklaracji jest on pisany z pozycji eksperckiej, na co wskazuje nie tylko tytuł portalu, ale także informacje, które są zamieszczone w tym artykule. Wynika z nich, że Autor tego artykułu ma świadomość zamieszczania czasami nieprawdziwych informacji i siebie przedstawiają jako eksperta, który przedstawia „jak jest naprawdę” (dla uproszczenia piszę o jednym Autorze, ale może jest to kilka osób, tekst nie został podpisany).

Na profilu na Facebooku Prawo turystyczne / dr Piotr Cybula już jakiś czas temu zwróciłem uwagę na problem tego wpisu Wakacyjnego Eksperta z punktu widzenia praw i interesów podróżnych. Nie został on jednak w żaden sposób zmodyfikowany, co uzasadnia przedstawienie powyższych uwag.

I tak na początku czytamy:

Postaramy się odpowiedzieć na pytania i rozwiać wątpliwości, które podsycane są wieloma nieprawdziwymi wiadomościami publikowanych treści.

A pod koniec:

Ta trudna i skomplikowana sytuacja pokazała jak ważne jest posiadanie rozsądnego i znającego prawo turystyczne, doradcy wakacyjnego. Zaufany ekspert ostudzi nerwowe nastroje, wytłumaczy mechanizmy rządzące branżą i pomoże wybrać najlepsze rozwiązanie tak, by wymarzone wakacje nie przepadły, a jedynie przesunęły się w czasie.

Jakie zarzuty można postawić odnośnie do zamieszczonych tam informacji?

Po pierwsze, kluczowe znaczenie ma ocena sytuacji podróżnego w przypadku gdy jest on zainteresowany rezygnacją z wyjazdu. W artykule tym tak to przedstawiono:

Trzecią możliwością jest rezygnacja. W zależności od terminu i decyzji organizatora może być ona bezskosztowa (gdy biuro samo odwołało nasze wakacje) lub kosztowa (czyli zgodna z warunkami uczestnictwa, gdy sami zdecydowaliśmy o rezygnacji, a biuro nie odwołało w tym czasie wyjazdów.

Postawiona tu alternatywa – albo bezkosztowa rezygnacja, gdy wyjazd odwołuje organizator, albo kosztowa, gdy wyjazd odwołuje podróżny, może prowadzić podróżnych do nietrafnych decyzji, rodzących po ich stronie realne i zbędne straty finansowe. Czy Wakacyjny Ekspert naprawdę nie wie, że znaczna część sporów, które toczą się obecnie na linii organizatorzy turystyki – podróżni dotyczy właśnie tego, że różnie oni oceniają możliwość bezkosztowej rezygnacji? Trudno mi w to uwierzyć. W praktyce to, czy podróżny może odstąpić bezkosztowo od umowy nie zależy od tego, czy organizator odwołał wyjazd czy też nie, ale od tego czy w świetle ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych podróżny ma takie uprawnienie. Proszę w szczególności zauważyć, że taka wypowiedź jaka została przedstawiona przez Wakacyjnego Eksperta prowadzi do pewnego „ukrycia” art. 47 ust. 4 tej ustawy, czy inaczej do tego, że przepis ten w praktyce nie znajdowałby żadnego zastosowania. Zgodnie z tym przepisem:

Podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego. Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy turystycznej, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Oznacza to, że w każdym przypadku, gdy podróżny jest zainteresowany bezkosztowym odstąpieniem od umowy, powinien on ocenić, czy takie okoliczności jak wskazane w tym przepisie w danym przypadku zachodzą. W praktyce czasami organizator turystyki oraz podróżni są co do tego zgodni, a czasami występują między nimi różnice. Najczęściej chodzi o przypadek, gdy podróżny twierdzi, że takie sytuacje występują, a organizator turystyki jest odmiennego zdania. W praktyce oczywiście zdarza się, że czasami w tym zakresie rację mają organizatorzy turystyki, a czasami jednak podróżni. W każdym razie nie można tych wszystkich sytuacji wrzucać do jednego worka i twierdzić, że jeśli organizator turystyki nie odwołał wyjazdu, to podróżny nigdy nie może bezkosztowo zrezygnować z umowy. W praktyce spory na tym tle będą toczyły się między organizatorami turystyki a podróżnymi przez najbliższe kilka lat, czasami ostatecznie na drodze sądowej.

Po drugie, wskazując, że rezygnacja podróżnego może być bezkosztowa (gdy organizator odwołuje wyjazd) lub „kosztowa (czyli zgodna z warunkami uczestnictwa, gdy sami zdecydowaliśmy o rezygnacji, a biuro nie odwołało w tym czasie wyjazdów)”, w następnym zdaniu Wakacyjny Ekspert pisze:

Aktualnie na mocy specustawy rozwiązanie wszystkich umów w biurach podróży jest odrodzone o 180 dni, zatem wypłata środków należnych turystom nastąpi dopiero po upływie wspomnianych sześciu miesięcy, gdy anulacja lub rezygnacja będzie prawomocna plus 14-stu standardowych dni na zwrot.

Z kontekstu tej wypowiedzi można byłoby wnioskować, że w każdym przypadku odwołania wyjazdu przez organizatora lub rezygnacji przez podróżnego z wyjazdu (w obecnej sytuacji związanej z koronawirusem), podróżny musi czekać wskazany czas na zwrot wpłaconych środków. Należy więc przypomnieć, że wydłużenie zwrotu o 180 dni ma zastosowanie wyłącznie w przypadku odstąpienia od umowy przez podróżnego o którym mowa w art. 47 ust. 4 ustawy lub rozwiązania umowy przez organizatora turystyki w trybie określonym w art. 47 ust. 5, co wynika z art. 15k ust. 1 ustawy z 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw:

Odstąpienie od umowy w trybie określonym w art. 47 ust. 4 ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej w trybie określonym w art. 47 ust. 5 pkt 2 tej ustawy, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki.

Oznacza to, że to wydłużenie o 180 dni nie znajduje zastosowania w przypadku „kosztowej” rezygnacji podróżnego na podstawie art. 47 ust. 1 w zw. z art. 47 ust. 2 lub 3. W tym przypadku brak jest jakichkolwiek podstaw do powoływania się przez organizatorów turystyki na wskazany wyżej art. 15k.

Po trzecie, nie do końca przekonujący jest poniższy argument, który ma przekonywać podróżnych do zmiany terminu imprezy:

korzystając z aktualnych cen ma się niemal gwarancję najkorzystniejszych ofert – po zakończeniu pandemii, gdy klienci ruszą tłumnie do biur, kwoty za wyjazdy na pewno wzrosną.

Moim zdaniem w żaden sposób nie można w tym przypadku mówić, że podróżny uzyska gwarancję najkorzystniejszej ceny. W praktyce najprawdopodobniej będziemy mieli istotną zmianą dynamiki cen. Z pewnością niektóre usługi turystyczne będą czasem droższe, ale będą też i takie, które będą tańsze. Sam czas zakończenia epidemii jest zresztą niepewny w czasie, więc tak naprawdę trudno wskazać, kiedy „klienci ruszą tłumnie do biur”. Zgodzenie się na zmianę terminu imprezy z pewnością wiąże się jednak z istotnym ryzykiem dla podróżnych. Podróżny powinien wziąć pod uwagę, że o ile w niektórych przypadkach obecnie rezygnacja może wiązać się ze zwrotem całości dokonanej wpłaty (odroczonym w czasie), o tyle może się okazać, że za kilka miesięcy organizator może kwestionować możliwość bezkosztowej rezygnacji, twierdząc, że jest gotowy zrealizować wyjazd, a podróżny mimo to ze względów bezpieczeństwa może być zainteresowany rezygnacją z wyjazdu. W takich okolicznościach w części przypadków rezygnacja z wyjazdów przez podróżnych może się dla nich okazać bardzo kosztowna (szerzej problem wyjaśniam we wpisie: Odwoływać wyjazdy czy czekać, czyli dlaczego wypowiedź Prezesa UOKiK wymaga sprostowania).

Po czwarte, Wakacyjny Ekspert pisze, że alternatywne przyjęcie vouchera:

jest rozsądną decyzją jeżeli nie wiemy kiedy będziemy mogli wziąć urlop lub boimy się zaryzykować wyborem jakiegokolwiek terminu nie wiedząc kiedy nastąpi koniec pandemii.

Zgodnie ze wspomnianym art. 15k, voucher powinien być wykorzystany „w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna”. Paradoksalnie, jeśli godzimy się na przyjęcie vouchera, ryzykujemy więc tym, że musimy go w tym czasie wykorzystać. Kiedy nastąpi koniec pandemii? Tego też na razie nie wiemy, więc realne ryzyko dla podróżnych jednak istnieje i powinni to uwzględnić. Tak jak w przypadku zmiany terminu imprezy, również i w tym przypadku może się okazać, że organizator turystyki deklaruje gotowość organizacji wyjazdu, a podróżny mimo wszystko woli z niego zrezygnować. Podobnie, jeśli podróżnemu nie uda się wykazać przesłanek ze wspomnianego art. 47 ust. 4 ustawy, będzie on musiał ponieść wysokie koszty rezygnacji z wyjazdu.

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że w pełni zdaję sobie sprawę z sytuacji w której znajduje się obecnie branża turystyczna, a od dłuższego czasu doceniam starania integracyjne części środowiska agentów turystycznych, którzy starają się podejmować pewne działania mające na celu ochronę ich interesów. Nawet jednak obecne szczególne okoliczności nie pozwalają na taki przekaz informacji jak wyżej wskazałem. Paradoksalnie przez ich wprowadzający w błąd charakter w moim przekonaniu działa to ze szkodą dla środowiska agentów turystycznych, a na pewno takie działania nie mogą stanowić podstawy do zdobywania przewagi konkurencyjnej na rynku (względem innych agentów turystycznych). Nie można pod pretekstem przekazywania obiektywnych i bezstronnych informacji eksperckich, zamieszczać informacji, które nie uwzględniają w odpowiednim stopniu obowiązujących przepisów prawnych i obecnej sytuacji (i możliwości jej rozwoju).  W każdym razie jeśli chcemy przekonać podróżnych do zmiany terminu rezerwacji lub do przyjęcia vouchera, trzeba umożliwić im podjęcie rozsądnej decyzji, opartej na rozważeniu całokształtu okoliczności.

Piotr Cybula

Odwoływać wyjazdy czy czekać, czyli dlaczego wypowiedź Prezesa UOKiK wymaga sprostowania

W niedawnej wypowiedzi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, stwierdził:

W przypadku imprez turystycznych, które mają miejsce za kilka miesięcy, powinniśmy obserwować rozwój wydarzeń i poczekać. Nie ma obecnie potrzeby, żeby tego typu wyjazdy czy loty odwoływać. Jednak sytuacja zmienia się diametralnie z dnia na dzień. 

Wypowiedź tę przyjąłem z dużym zaskoczeniem. Uważam, że może ona prowadzić konsumentów do błędnych decyzji a przez to wymaga komentarza, a najlepiej sprostowania ze strony Prezesa UOKiK. Chodzi mi o stwierdzenie, że w przypadku wyjazdów, które mają miejsce za kilka miesięcy „Nie ma obecnie potrzeby, żeby tego typu wyjazdy czy loty odwoływać”.

Po pierwsze, oczywiście zdaję sobie sprawę z trudnej sytuacji branży. Oczywiste jest, że co do zasady zależy jej na tym aby wyjazdy nie były odwoływane i chce zachęcić klientów do wsparcia tej idei.

Po drugie, każdy klient oczywiście jeśli chce wesprzeć organizatora przez nieodwoływanie wyjazdu powinien to robić w sposób świadomy, z wiedzą na temat jego praw i obowiązków, a w szczególności zróżnicowaniem praw i obowiązków obecnych, jak i istniejących w przyszłości w związku ze zmieniającymi się okolicznościami.

Po trzecie, co ma kluczowe znaczenie, wypowiedź Prezesa UOKiK ma charakter bardzo schematyczny, nie uwzględnia różnych sytuacji, które występują w praktyce i tych, które mogą powstać. Należy bowiem zwrócić uwagę, że co do zasady można przyjąć, iż w przypadku odległych wyjazdów podróżny obecnie nie może skorzystać z bezskosztowego odstąpienia od umowy na podstawie art. 47 ust. 4 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. To znaczy, że w przypadku jego rezygnacji organizator może obciążyć go kosztami o których mowa w art. 47 ust. 2 lub 3. W praktyce organizatorzy turystyki najczęściej stosują opłaty o których mowa w art. 47 ust. 3 zd. 1:

W umowie o udział w imprezie turystycznej może zostać wskazana opłata za odstąpienie od umowy o udział w imprezie turystycznej w wysokości zależnej od tego, w jakim czasie przed rozpoczęciem imprezy turystycznej doszło do odstąpienia od umowy o udział w imprezie turystycznej, od spodziewanych oszczędności kosztów oraz spodziewanego dochodu z tytułu alternatywnego wykorzystania danych usług turystycznych.

Oczywiście nie ma żadnych przeszkód, aby organizatorzy turystyki opłaty te obniżali, jeśli np. spodziewają się, że mogą pewne koszty obniżyć. Zależy to jednak co do zasady od prowadzonej przez nich polityki. W praktyce opłaty te są zróżnicowane. Przykładowo dla wyjazdów, które mają odbyć się w sierpniu mogą wynosić np. kilkaset złotych lub kilkadziesiąt procent ceny imprezy. W przypadku gdyby więc klient chciał zrezygnować na obecnym etapie, musi on co do zasady ponieść taką opłatę. Im bliżej imprezy, tym ta opłata staje się co do zasady wyższa. Pytanie jaką możemy mieć sytuację w sierpniu tuż przed wyjazdem? Tego nie wiemy. Sytuacja ta może niewiele zmienić się od obecnej i podróżny będzie mógł odstąpić od umowy bezkosztowo, co może być dla niego korzystne. Sytuacja może zmienić się diametralnie i podróżny może chcieć bez obaw wyjechać na wakacje (wersja bardzo optymistyczna, według niektórych osób mało realna). I możemy mieć do czynienia z sytuacją pośrednią – organizator może przekonywać podróżnego, że jest gotowy zorganizować wyjazd, ale podróżny z uwagi na istniejące wówczas okoliczności może mieć obawy odnośnie do wyjazdu i ostatecznie może być zainteresowany rezygnacją z wyjazdu. Co to dla niego oznacza w praktyce? Ano to, że będzie musiał ponieść wówczas – co do zasady – wysokie koszty odstąpienia w wysokości około 80-90% ceny imprezy. I w takich wypadkach może się okazać, że postąpienie zgodnie z sugestią Prezesa UOKiK może wiązać się z poważną stratą, najczęściej w praktyce w wysokości kilku tysięcy złotych, w stosunku do sytuacji gdyby zrezygnował z wyjazdu wcześniej.

Dodam, że Prezes UOKiK ma świadomość, trudności w przewidzeniu przyszłości:

Nie ma obecnie przesłanek, by wskazać, w jaki sposób za kilka miesięcy będzie wyglądała sytuacja, czy to ryzyko dalej będzie materialne, czy dalej będzie zachodzić ryzyko w kraju destynacji. Dlatego poczekajmy chwilę, jeżeli to jest możliwe, spróbujmy jeszcze kilka tygodni wytrwać, czekając na to, jak rozwinie się sytuacja, bo być może będzie możliwe skorzystanie z tej oferty – ocenia Tomasz Chróstny.

Jak wyżej wskazałem, czekanie może wiązać się dla podróżnego, najczęściej konsumenta, z dość poważną stratą majątkową, więc trudno tę wypowiedź zrozumieć w kontekście zadań UOKiK.

Z powyższego wynika, że decyzja podróżnego powinna być dobrze przemyślana. Powinna w szczególności uwzględniać ryzyko związane z rezygnacją w różnym czasie, jak również w zasadzie trudną do przewidzenia sytuację w dacie wyjazdu. Podróżni mają różne potrzeby i różną skłonność do ryzyka oraz chęć wsparcia branży, więc ich decyzje w praktyce są zróżnicowane.

Wypowiedź Prezesa UOKiK wymaga więc sprostowania.

Piotr Cybula