Pensjonaty w Łebie, czyli jak eholiday.pl o kilkadziesiąt razy powiększa ich liczbę

W lokalnej prasie (GP24 Serwis Głosu Pomorza) poruszony został problem jednego z obiektów w Łebie, który bezprawnie używa nazwy „pensjonat”. Ta bezprawność wynika z tego, że do używania takiej nazwy wymagana jest odpowiednia decyzja kategoryzacyjna marszałka województwa. Opisywany przedsiębiorca jej nie posiadał.

Jak wynika z Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich, w mieście tym działa jeden pensjonat. Ciekawie natomiast przedstawia się informacja o pensjonatach w popularnym serwisie eholiday.pl. Po wybraniu kategorii „Łeba” i „Pensjonat” otrzymujemy wykaz 55 (pięćdziesięciu pięciu obiektów). O praktyce nadużywania tych nazw i oznaczeń kategorii pojawił się wpis na blogu… eholiday.pl. Do sprawy tej szerzej odniosłem się we wpisie: eholiday.pl poucza i … dezinformuje.

Jeżeli korzystacie Państwo z tego serwisu i podobnych zalecam dużą ostrożność. Może się okazać, że obiekt przedstawiany jako np. pensjonat w rzeczywistości nim nie jest. W praktyce taki obiekt może np. nie spełniać wymagań kategoryzacyjnych wymaganych dla tego rodzaju obiektu.

Piotr Cybula

Uchwała Komisji Etyki Reklamy w sprawie w sprawie reklamy telewizyjnej obozów młodzieżowych Funclub sp. z o.o.

Uchwała Nr ZO 79/12 z dnia 19 czerwca 2012 roku Zespołu Orzekającego w sprawie sygn. akt: K/36/12

1. Zespół Orzekający Komisji Etyki Reklamy, działającej przy Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy, w składzie:

1) Andrzej Garapich – przewodniczący,
2) Małgorzata Augustyniak – członek,
3) Agnieszka Tomasik-Walczak – członek,

na posiedzeniu w dniu 19 czerwca 2012 roku, po rozpatrzeniu skargi o sygnaturze akt K/36/12 złożonej, na podstawie pkt. 7 Regulaminu Rozpatrywania Skarg, przez konsumenta (bliższe dane w aktach sprawy), (dalej: Skarżący), przeciwko Funclub Sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (dalej: Skarżony), dotyczącej reklamy telewizyjnej

postanawia uznać, że reklama narusza normy Kodeksu Etyki Reklamy.

2. Zespół Orzekający ustalił, co następuje:

Do Komisji Etyki Reklamy wpłynęła skarga o sygn. K/36/12.
Przedmiotem skargi była reklama telewizyjna obozów młodzieżowych organizowanych przez Funclub Biuro Podróży opatrzona hasłem „zostaw mamę, pojedź z nami na wakacje”.

Skarżąca w prawidłowo złożonej skardze podniosła, iż „reklamowanie obozów młodzieżowych hasłem, iż można bezkarnie uprawiać na nich sex i jest na to pozwolenie wychowawców i organizatorów uważam za wysoko nieetyczne. Nie dociera do mnie argumentacja, iż chodzi w tym przypadku „tylko” o pierwszy pocałunek oraz, iż jest to metafora. Reklama łamie szereg artykułów Kodeksu Etyki Reklamy skierowanej do dzieci i młodzieży: art. 23 – jest ona oczywistym zagrożeniem dla zdrowia młodzieży. Reklamowanie seksu na obozach młodzieżowych może prowadzić do małoletnich ciąż oraz zarażania się chorobami przenoszonymi drogą płciową. art. 24 – uważam, iż wprowadza ona dzieci i młodzież w błąd. Wychowawcy podczas wypoczynku dzieci są za nie całkowicie odpowiedzialni, również jeżeli jakieś dziecko zajdzie w ciążę na wychowawcy może ciążyć obowiązek płacenia alimentów. W związku z powyższym nie wyobrażam sobie, że na obozach Fun Club będzie udzielanie pozwolenie na uprawianie seksu, jak sugeruje reklama. art. 25 – reklama zagraża rozwojowi moralnemu dzieci poprzez nakłanianie do zbyt wczesnej inicjacji seksualnej. art. 27 – reklama w oczywisty sposób podważa autorytet rodziców, hasło reklamowe to: „zostaw mamę, pojedź z nami na wakacje”. To hasło można odczytywać jako przekaz: twoi rodzice nie są fajni i nie pozwalają ci na robienie tego, co chcesz. Ja sama pracowałam jako wychowawczyni na koloniach i obozach i szokuje mnie takie podejście organizatora. Wpływa to też negatywnie na postrzeganie całokształtu wypoczynku dzieci i młodzieży.”.

W czasie posiedzenia skargę przedstawiał i popierał arbiter-referent.
Arbiter-referent wniósł o uznanie reklamy za sprzeczną z art. 23 Kodeksu Etyki Reklamy zgodnie z którym, „reklama skierowana do dzieci lub młodzieży nie może zawierać treści stwarzających zagrożenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa.”.
Wniósł także o uznanie reklamy za niezgodną z art. 24 Kodeksu Etyki Reklamy w myśl którego, „stosownie do treści art. 8 i art. 10 reklama skierowana do dzieci lub młodzieży nie może wprowadzać w błąd poprzez wykorzystywanie ich naturalnej ufności i braku doświadczenia.”.
Wniósł również o uznanie reklamy za sprzeczną z art. 25 Kodeksu Etyki Reklamy, zgodnie z którym „reklamy skierowane do dzieci lub młodzieży muszą uwzględniać stopień ich rozwoju oraz nie mogą zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi.”.

Wniósł także o uznanie reklamy za niezgodną z art. 27 Kodeksu Etyki Reklamy, w myśl którego „reklamy skierowane do dzieci lub młodzieży nie mogą podważać autorytetu rodziców lub innych osób sprawujących opiekę prawną, kwestionować ich odpowiedzialności, opinii, gustów lub upodobań. Powyższe ograniczenie nie dotyczy przypadków zwalczania patologii społecznych.”.

Skarżony złożył pisemną odpowiedź na skargę i nie uczestniczył w posiedzeniu.

W odpowiedzi na pismo Biura Rady Reklamy, odnośnie skargi konsumenckiej jaka wpłynęła do Funclub sp. z o.o., Skarżony ustosunkował się do sformułowanych przez arbitra-referenta zarzutów.

W pierwszej kolejności Skarżony wskazał, że przedmiotowa reklama nie godzi w wartości moralne odbiorców. Jedynym jej celem jest przedstawienie młodzieży możliwości atrakcyjnego wyjazdu z biurem podróży Funclub. W sposób żartobliwy nawiązuje ona do potrzeb młodzieży, by spędzić wakacje z rówieśnikami, bez nadzoru rodziców. Reklama kierowana jest do nastolatków. Są oni w wieku, w którym (chociażby po odbytych wycieczkach klasowych) doskonale zdają sobie sprawę, że podczas trwania wyjazdu odpowiedzialność za uczestników ponoszą opiekunowie. Przedmiotowa reklama w żadnym miejscu nie ma zatem na celu wykorzystania ufności i braku doświadczenia dzieci i młodzieży, by wprowadzić ich w błąd co do faktu pozostawania bez opieki na wyjeździe.

Skarżony podniósł, że chęć samodzielnego wyjazdu na wakacje jest naturalnym objawem dojrzewania, a odwołanie się do niej w przekazie skierowanym do młodzieży nie może być traktowane jako naruszenie autorytetu rodziców. Mimo, że podopieczni są świadomi, że pozostają pod nadzorem, czują się dojrzalsi i imponuje im wyjazd na wakacje z rówieśnikami, bez rodziców. Nie może być tutaj mowy o jakimkolwiek podważaniu autorytetu, a jedynie o zachęcie do samodzielnego wyjazdu, który może dzieci i młodzież wiele nauczyć.

Skarżony poinformował, że w żadnym miejscu nie ma również wzmianki o tym, by na obozach młodzieżowych wychowawcy zezwalali na uprawianie seksu. Zachowanie postaci na filmie wprawdzie może nasuwać skojarzenia z czynnościami seksualnymi, w żadnym jednak momencie wprost nie odnosi się do inicjacji seksualnej, a tym bardziej nie nakłania do rozpoczynania pożycia seksualnego. Nawiązuje jedynie do naturalnej chęci okazywania sobie bliskości. Z perspektywy młodego człowieka nawet chęć pocałunku, czy przytulenia się do drugiej osoby jest w obecności rodziców krępująca. Postaci na filmie reklamowym nie są roznegliżowane, czy nawet skąpo ubrane, co mogło by wskazywać na inicjację seksualną, one jedynie okazują sobie czułość.

Skarżony podniósł, że film reklamowy został ponadto dopuszczony przez specjalistów stacji MTV oraz Viva, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w zakresie zgodności z prawem, czy zasadami współżycia społecznego, co tym bardziej utwierdza jego twórców w przekonaniu, że interpretacja skarżącego jest sprzeczna nie tylko z ich zamysłem, ale też odbiega od wrażenia, jakie wywiera na pozostałych odbiorców.

Podsumowując, Skarżony stwierdził, że hasło „zostaw mamę” nie może być interpretowane, jako podważanie autorytetu, zachęta do inicjacji seksualnej, bądź tworzenie pozorów dotyczących braku opieki nad niepełnoletnimi podczas wycieczek. Przejawem nadinterpretacji wydaje się także zarzut, że reklama zawiera treści zagrażające zdrowiu młodzieży. Skarżony poinformował, że jego zamiarem było jedynie odniesienie się do naturalnych potrzeb młodzieży do poczucia częściowej samodzielności oraz wyjazdu z rówieśnikami.

3. Zespół Orzekający zważył co następuje:

Zespół Orzekający uznał, że przedmiotowa reklama nadużywa zaufania odbiorców i wykorzystuje ich brak doświadczenia lub wiedzy.

Jak przyznał sam Skarżony, zachowanie osób przedstawionych w reklamie może nasuwać skojarzenia z czynnościami seksualnymi, dlatego Zespół Orzekający uznał, że przedmiotowa reklama narusza normy Kodeksu Etyki Reklamy.

Na koniec, Zespół Orzekający podkreślił, że przedmiotem oceny Komisji Etyki Reklamy jest wyłącznie przekaz reklamowy pod kątem zgodności z Kodeksem Etyki Reklamy, a nie działalność reklamodawcy.

W związku z powyższym, na podstawie pkt 37 ust. 1) lit c) Regulaminu Rozpatrywania Skarg Zespół Orzekający orzekł jak w pkt 1 uchwały.

Zgodnie z pkt.50 Regulaminu Rozpatrywania Skarg z dnia 25 listopada 2010r., stronom przysługuje prawo do odwołania się od uchwały Zespołu Orzekającego w terminie 10 dni od daty doręczenia uchwały. Podstawę odwołania mogą stanowić wyłącznie nowe fakty i dowody, nieznane zainteresowanej stronie w dacie podjęcia przez Zespół Orzekający uchwały.

Źródło: strona internetowa Rady Reklamy

Uzgadnianie warunków uczestnictwa z „Przedstawicielstwem PIT”

Po tym, jak od jednego z czołowych polskich biur podróży otrzymałem informację, że stosowane przez nie warunki uczestnictwa zostały „ustalone z przedstawicielstwem Polskiej Izby Turystyki”, 12 października 2012 r. skierowałem do Polskiej Izby Turystyki następujące zapytanie:

Zwracam się z uprzejmą prośbą o informację, czy Polska Izba Turystyki współpracuje z członkami izby w celu opracowania ich warunków uczestnictwa. Innymi słowy czy stosowane przez biura podróży warunki uczestnictwa w imprezach turystycznych są opracowywane wraz z przedstawicielami Polskiej Izby Turystyki, czy biura podróży mogą używać takiej informacji.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi. Kolejne pismo skierowałem 31 stycznia 2013 r., również pozostało bez odpowiedzi.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że w styczniu 2013 r. Prezes UOKiK wniósł do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pozew o uznanie czterech stosowanych przez to biuro podróży postanowień za niedozwolone postanowienia umowne.

Piotr Cybula

Cytat dnia, czyli kogo może kontrolować marszałek województwa?

– Nie kontrolowaliśmy ani stowarzyszeń, ani fundacji, które świadczą usługi turystyczne, a nie są wpisane do naszego rejestru. Mało tego. Nie mamy prawa kontrolować podmiotów, które nie mają wpisanego w statucie prowadzenia działalności gospodarczej. To znacznie utrudnia sprawę – mówi Witold Trólka z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

[w:] K. Wójcik, Wyprawa partnerska to często duże ryzyko, „Rzeczpospolita” z 28 lutego 2013 r.

„Inteligentne granice”: zwiększanie mobilności i bezpieczeństwa (UE)

Unia Europejska zdąża w stronę bardziej nowoczesnego i skutecznego zarządzania granicami poprzez zastosowanie najnowocześniejszych technologii. Komisja przedstawiła dzisiaj „pakiet dotyczący inteligentnych granic”, by przyspieszyć, ułatwić i wzmocnić procedury kontroli granicznej dla obcokrajowców przyjeżdżających do UE. Pakiet obejmuje program rejestrowania podróżnych (RTP) oraz system wjazdu/wyjazdu (EES), które będą ułatwieniem dla często podróżujących osób z państw trzecich na zewnętrznych granicach obszaru Schengen i zwiększą bezpieczeństwo na granicach unijnych.

„Zastosowanie nowych technologii umożliwi płynniejsze i szybsze przekraczanie granic obywatelom państw trzecich, którzy chcą wjechać do UE. Naszym celem jest ułatwienie obcokrajowcom dostępu do UE. Będzie to nie tylko w interesie podróżnych, ale również europejskiej gospodarki. Szacuje się, że jedynie w 2011 r. podróżujący obcokrajowcy wnieśli do naszej gospodarki 271 mld EUR. Zmodernizowanie naszych systemów doprowadzi również do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa poprzez zapobieganie nielegalnym przekroczeniom granicy i wykrywanie osób, które nadmiernie przedłużyły swój pobyt”, powiedziała Cecilia Malmström, komisarz UE do spraw wewnętrznych.

Rozporządzenie dotyczące programu rejestrowania podróżnych (RTP)

  1. Program rejestrowania podróżnych (RTP) pozwoli osobom często podróżującym z państw trzecich na wjazd do UE przy zastosowaniu uproszczonej kontroli granicznej, pod warunkiem uprzedniej kontroli i weryfikacji. Szacuje się, że rocznie 5 mln podróżnych spoza UE skorzysta z tego nowego programu. W programie rejestrowania podróżnych będzie wykorzystywany system automatycznej kontroli granicznej (tj. automatyczne bramki) na głównych przejściach granicznych, takich jak porty lotnicze, które wykorzystują tę nowoczesną technologię. W konsekwencji kontrola graniczna zarejestrowanych podróżnych będzie odbywać się znacznie szybciej niż obecnie.
  2. Osoby podróżujące służbowo, pracownicy zatrudnieni na tzw. umowach krótkookresowych, naukowcy i studenci, obywatele państw trzecich mający bliskie związki z obywatelami UE lub żyjący w regionach sąsiadujących z UE przekraczają granicę zazwyczaj kilka razy w roku. Daleko idące uproszczenie wjazdu na terytorium UE zagwarantowałoby, że Europa pozostanie atrakcyjnym miejscem docelowym oraz pomoże ożywić działalność gospodarczą i tworzyć miejsca pracy.

Rozporządzenie dotyczące unijnego systemu wjazdu/wyjazdu (EES)

  1. W systemie wjazdu/wyjazdu (EES) będzie rejestrowany czas i miejsce wjazdu obywateli państw trzecich wjeżdżających na terytorium UE. W systemie będzie obliczana elektronicznie długość dozwolonego pobytu, zastępując obecny niezautomatyzowany system, oraz będą ukazywały się informacje przeznaczone dla organów krajowych, kiedy zabraknie wpisu dotyczącego wyjazdu przed upływem okresu dozwolonego pobytu. W ten sposób system przyczyni się do rozwiązania kwestii osób, które nadmiernie przedłużają swój pobyt ponad okres wizy krótkoterminowej.
  2. Obecna praktyka stosowana przez państwa członkowskie podczas kontroli obywatela państwa trzeciego, który chce przekroczyć granicę zewnętrzną UE, opiera się głównie na stemplowaniu dokumentów podróży. Praktyka ta jest czasochłonna, nie dostarcza wiarygodnych danych, nie pozwala na wykrycie osób nadmiernie przedłużających swój pobyt w sposób nadający się do wykorzystania i uniemożliwia skuteczne działanie w przypadkach utraty lub zniszczenia dokumentów podróży. Ponadto obecne systemy nie pozwalają państwom członkowskim UE na zaradzenie nieustannie wzrastającej presji związanej z napływem podróżnych wjeżdżających na terytorium UE i z niej wyjeżdżających, których liczba, jedynie na przejściach w portach lotniczych, może wzrosnąć o 80 proc., z 400 mln w 2009 r. do 720 mln w 2030 r.

Kontekst

Dzisiejsze wnioski są zgodne z komunikatem z 2011 r. (IP/11/1234), w którym poinformowano o rozpoczęciu debaty między instytucjami UE i władzami krajowymi na temat wdrażania nowych systemów, w świetle ich wartości dodanej, oraz o konsekwencjach w zakresie technologii i ochrony danych, jak również ich kosztach.

Wnioski stanowią część inicjatywy mającej na celu wzmocnienie ogólnego zarządzania obszarem Schengen, co zostało ogłoszone w komunikacie dotyczącym migracji przyjętym w dniu 4 maja 2011 r. (IP/11/532 i MEMO/11/273).

Dalsze działania

Obecnie rozpoczynają się negocjacje z Parlamentem Europejskim i Radą na temat wniosków ustawodawczych dotyczących RTP i EES. Po przyjęciu tekstów prawnych przez współustawodawców, systemy zostaną wdrożone, tak aby mogły zacząć funkcjonować w 2017 lub 2018 r.

Źródło: komunikat prasowy Komisji Europejskiej z 28 lutego 2013 r. UE

Obrazek

Z obowiązków zakładu hotelarskiego (rozporządzenie z 1922 r.), cz. I

par. 13

 

 

eholiday wyjaśnia i … dalej dezinformuje

W poprzednim wpisie poruszyłem ciekawą sprawę portalu eholiday.pl. Na stronie tego portalu zamieszczony został ostatnio artykuł, w którym zwrócono uwagę na problem nadużywania przez przedsiębiorców nazw obiektów hotelarskich oraz oznaczeń kategorii. Chodzi o osoby, które bez odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej oznaczają swoje obiekty np. jako hotel  **.

Portal eholiday.pl słusznie taką praktykę uznaje za naganną.  W świetle prawa stanowi ona naruszenie szeregu przepisów, m.in. Kodeksu wykroczeń oraz ustawy o usługach turystycznych. Była też wielokrotnie uznawana za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów w rozumieniu ustawy o usługach turystycznych. W uzasadnieniu kilku decyzji Prezesa UOKiK w stosunku do takich przedsiębiorców, pojawiały się także informacje, że taki nieprawidłowy sposób oznaczenia pojawiał się także w serwisie eholiday.pl.

Jak wspomniałem sprawa jest o tyle ciekawa, że w serwisie eholiday.pl mamy bardzo wiele obiektów, które oznaczane są w ten sposób. Podałem przykład m.in. Kołobrzegu. Ze strony eholiday.pl wynika, że w miejscowości tej mamy 29 pensjonatów, podczas gdy w Centralny Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4. Następnego dnia (wczoraj) otrzymałem poniższą odpowiedź eholiday. Dzisiaj sprawdziłem „stan pensjonatów” w Kołobrzegu na tym serwisie. Dalej jest ich 29.

Wydawałoby się, że taki portal ma rację bytu wówczas, gdy zawierane na nim informacje są wiarygodne i zgodne z prawem. Jak widać eholiday.pl uznaje odmiennie, zakładając, że nie jest w stanie zweryfikować wszystkich zamieszczonych informacji. De facto eholiday.pl ostrzega więc przed praktykami, które w pewien sposób sam stosuje. Przecież w chwili obecnej np. w przypadku Kołobrzegu osoby prowadzące ten portal mają świadomość, że sposób oznaczenia obiektów na ich stronie nie jest prawidłowy. Dlaczego więc portal nie zmienił niezwłocznie tych informacji? Korzystanie więc z tego serwisu wiąże się z pewnym ryzykiem. Klient po zapoznaniu się z ofertą „hotelu” czy „pensjonatu” aby rozsądnie podjąć decyzję powinien jeszcze sprawdzić, czy rzeczywiście obiekt posiada stosowną kategoryzację.

Ze strony eholiday.pl wynika, że są dwie możliwości dodania obiektu do bazy, albo telefonicznie, albo za pośrednictwem odpowiedniego formularza. Czy nie warto poświęcić 30 sekund i sprawdzić czy dany obiekt został oznaczony w sposób prawidłowy? Dostęp do Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich jest bardzo prosty, jest on przecież dostępny nieodpłatnie w Internecie. Koszt tej operacji byłby niewielki, a w sposób znaczny wpłynąłby na wiarygodność portalu.

Dla pełnego obrazu sytuacji – praktyki takiego mylnego oznaczania obiektów hotelarskich są stosowane oczywiście również na innych portalach, a nawet np. na oficjalnych stronach jednostek samorządu terytorialnego. Do zabrania głosu w niniejszej sprawie skłonił mnie wspomniany artykuł zamieszczony na blogu eholiday.pl w którym sam portal uznał taką praktykę za niedopuszczalną. 

Oto wspomniana odpowiedź:

Chcieliśmy, by nasz tekst wywołał dyskusję w branży i nie udajemy, że problemu nie ma. Zatem po Pańskim osobliwym „wezwaniu” chcemy odnieść się do tego nieco złośliwego, acz ważnego głosu w dyskusji.
Po pierwsze, nie widzimy nic złego w tym, że staramy się dzielić swoją wiedzą z innymi i pokazywać im dobre rozwiązania, opierając się przy tym na rzeczowych opiniach ekspertów z branży. To chyba dobrze, że ostrzegamy naszych Klientów przed podobnymi praktykami i odnosimy się do nich nie – jak Pan sugeruje – „aby artykuł nie był nudny”, tylko dlatego właśnie, by każdy z 31 tysięcy obiektów znajdujących się w naszej bazie wziął sobie te uwagi do serca i prezentował informacje zgodne ze stanem faktycznym. Oczywiście bylibyśmy naiwni gdybyśmy uwierzyli w to, że wszyscy zainteresowani przeczytają nasz artykuł i coś z nim zrobią. Być może jednak po lekturze naszego tekstu kilka lub kilkadziesiąt obiektów zweryfikuje swoje opisy, a to już jest coś na dobry początek, prawda?
Od lat pracuje Pan w branży turystycznej i na pewno Pan wie, że wszelkie dane, zdjęcia, linki, samodzielnie umieszcza w serwisie klient. I to on na własną odpowiedzialność decyduje o treści opisu swojego obiektu. Oczywiście staramy się te informacje weryfikować, ale trudno jest w czasie rzeczywistym sprawdzać zgodność danych kilkudziesięciu tysięcy obiektów. I rzecz dotyczy nie tylko hoteli, ale i pensjonatów, apartamentów czy kwater prywatnych. Międzynarodowe portale, które prezentują setki tysięcy obiektów na całym świecie, zmagają się z podobnym problemem i nie mają gotowego rozwiązania.
Pisze Pan w swoim artykule, że to problem, „z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić”. Mało tego, przyznaje Pan, że problem ten znany jest Panu od wielu lat. Być może sama krytyka tego stanu rzeczy, nawet jeśli płynie spod pióra eksperta, nie odniesie skutku i problem będzie nadal się pojawiał w wielu serwisach i portalach rezerwacyjnych, nawet (a może przede wszystkim) tych największych. Być może zamiast „wzywania” jednego z serwisów, warto spotkać się z największymi z nich, by zaproponować rozwiązanie, które ten stan rzeczy zmieni?
Mamy nadzieję, że nie będzie to tylko 501. komentarz do znanego już tematu, tylko rozpocznie rzeczową i otwartą dyskusję, która pomoże serwisom rezerwacyjnym wypracować odpowiednie rozwiązania. Jesteśmy więc otwarci nie tylko na krytykę, ale i na współpracę. Jeśli nie chce Pan pisać kolejnych postów na ten temat przez kolejne lata, być może należy porozmawiać o problemie, głębiej poznając charakter funkcjonowania serwisów i szukając – być może wspólnie z nimi – wyjścia z tej sytuacji.
Pozdrawiamy z nadzieją na współpracę,
Zespół eholiday.pl

Piotr Cybula

eholiday.pl poucza i … dezinformuje

Na stronie „Blog eholiday.pl” ukazał się ostatnio tekst pt. Kiedy hotel nie jest hotelem… Porusza on problem nadużywania nazw rodzajowych obiektów hotelarskich (hotel, motel itd.) oraz oznaczeń kategorii przez przedsiębiorców w stosunku do obiektów, które nie posiadają odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej wydanej przez marszałka województwa.

W sumie można powiedzieć, że nic nowego. Ukazał się „501” tekst o problemie, z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić. Również, jak pokazuje dotychczasowa praktyka, nasze państwo nie jest w stanie zapewnić skuteczności przestrzegania przepisów, które samo ustanowiło (informacje wprowadzające w błąd podawane są nawet w punktach IT).

Aby wspomniany artykuł nie był nudny, przedstawiono w nim przypadek z praktyki, który zidentyfikował serwis e-hotelarstwo.com:

Kiedy pisaliśmy ten artykuł do naszego bloga (19.02), jedna z agencji PR wysłała do mediów informację prasową o uruchomieniu nowego „hotelu butikowego Sint Ji w Szczecinku”. Problem polega na tym, że obiekt ten nie jest hotelem, na co jako pierwszy zwrócił uwagę serwis e-hotelarstwo.com.

I teraz najciekawszy fragment tego artykułu, w kontekście dalej wskazanej informacji:

Agencja po naszej interwencji zobowiązała się do ponownej wysyłki komunikatu, tym razem opisując obiekt zgodnie ze stanem faktycznym, a nie życzeniem swojego klienta. Nie znaczy to jednak, że problem został rozwiązany. Na wielu serwisach rezerwacyjnych obiekt ten nadal funkcjonuje bezpodstawnie jako hotel i to pięciogwiazdkowy!

Informację o tym artykule zamieściłem na stronie: https://www.facebook.com/PrawoTurystyczne. Pan Rafał skomentował go w następujący sposób:

Zabawne, że taki tekst ukazał się na blogu serwisu, który sam, pośrednio, wprowadza w błąd (…). Np. w Kołobrzegu są 4 pensjonaty, w serwisie znajdziemy ich 81, w Ustce 1 pensjonat, w serwisie 36, w Łebie 1 pensjonat, wg eholiday.pl – 63…

Sprawdziłem. Po wpisaniu w wyszukiwarce haseł „Kołobrzeg” i „pensjonat” pojawiło na tej stronie 29 obiektów. W Centralnym Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4.

Kołobrzeg pensjonaty eholiday.p

W tym kontekście mniej ciekawie, choć równie interesująco, przedstawia się np. wykaz hoteli w Krakowie. Na stronie eholiday.pl jest ich 151 (CWOH zawiera listę 140 obiektów). Ciekawym przypadkiem jest też oznaczenie obiektu „Pałac Bonerowski” kategorią ***** (pięć gwiazdek), mimo, że obiekt ten nie widnieje w CWOH.

Problem tego rodzaju informacji wprowadzających w błąd na portalach zawierających informacje o obiektach hotelarskich znany mi jest od wielu lat. Pierwszy raz spotykam się jednak z przypadkiem łączenia jednocześnie takich informacji z tekstem o tego rodzaju nadużyciach.

W związku z powyższym, nie pozostaje nic innego, jak wezwać ten portal do zaprzestania tej dezinformacyjnej praktyki, która jest niezgodna z obowiązującymi przepisami, a jednocześnie do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Po interwencji tego podmiotu, inny podmiot zobowiązał się do zamieszczenia stosownego komunikatu. Czy taki komunikat pojawi się też ze strony eholiday.pl?  

Wysyłam informację do portalu. Jak otrzymam odpowiedź, niezwłocznie się z nią z Państwem podzielę. Na marginesie dodam (w kontekście wcześniejszych wpisów), że Grupa eholiday.pl Sp. z o.o. jest członkiem Polskiej Izby Turystyki.

Piotr Cybula

Jak można trafić na niniejszą stronę?

Dzisiaj najpopularniejszymi słowami po wpisaniu których zainteresowani internauci weszli na ten blog były słowa:

„prawo turystyczne nesterowicz chomikuj”.

Signum temporis…

Cytat dnia, czyli dlaczego minister Katarzyna Sobierajska nie chce przyznać się do błędu i wykazuje się nieznajomością prawa unijnego?

Z dużym zaskoczeniem przeczytałem poniższą wypowiedź minister Katarzyny Sobierajskiej z posiedzenia jednej z komisji sejmowych, która odnosi się do zabezpieczenia finansowego organizatorów turystyki i pośredników turystycznych:

Występująca w imieniu rządu wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska poinformowała posłów, że rząd nie zgadza się na obciążanie budżetu państwa. Powołała się na art. 7 dyrektywy 314, według którego to organizator turystyczny ma zapewnić ochronę klientom. – Żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek – podkreśliła.

Wypowiedź ta pojawiła się podczas dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy o usługach turystycznych, o którym wcześniej pisałem.

Niestety trzeba jasna powiedzieć, że ta wypowiedź to po prostu mydlenie oczu.

Po pierwsze, twierdzenie, że „rząd nie zgadza się na obciążenie budżetu państwa” powiedziałbym, że jest nieco za późne. Mówiąc wprost – jeżeli rząd chciał tego uniknąć, powinien przygotować odpowiednie przepisy, które będą zgodne z prawem unijnym. Na obecnym etapie, biorąc pod uwagę prawo unijne, stwierdzenie, że rząd się zgadza lub nie na taką odpowiedzialność nie ma istotnego sensu (poza „politycznym”). Oczywiście, można nie zgodzić się na jakiś projekt nowelizacji, ale już nie na dochodzenie przez obywateli takiego odszkodowania przed sądem.

Po drugie, powoływanie się na przepis z którego wynika, że to organizator ma posiadać zabezpieczenie finansowe powiedziałbym, że jest ucieczką od problemu. Istotnie tak jest, że to organizator powinien posiadać zabezpieczenie. To zabezpieczenie powinno być jednak zapewnione w formach i w zakresie przewidzianym przez władze krajowe, a ściślej każde państwo członkowskie UE powinno wprowadzić takie regulacje, które zapewniają ochronę na poziomie przewidzianym przez dyrektywę. Niestety, nasze prawo nie spełnia tego warunku. Ogólnie mówiąc można powiedzieć, że to zadanie nałożone przez Unię Europejską zostało po prostu źle wykonane i stąd ta odpowiedzialność.

Po trzecie, istotnie, co prawda „żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek”, to jednak patrząc na prawo unijne całościowo, w tym zwłaszcza uwzględniając bogate już orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ta odpowiedzialność powiedziałbym, że jest wręcz oczywistością. A żaden przepis nie zwalnia przedstawicieli naszego rządu ze znajomości tego orzecznictwa…

Nie wiem, czy minister Katarzyna Sobierajska nie zna tego orzecznictwa, czy też znając go w rzeczywistości stara się go pominąć w dyskusji. Żadna z tych opcji nie wpływa moim zdaniem korzystnie na wzrost zaufania obywateli do państwa, a cała sytuacja świadczy o tym, że przedstawicielom władzy niestety trudno się przyznać do błędu.

Wydawać by się mogło, że w demokratycznym państwie prawnym, które jest członkiem Unii Europejskiej, taki sposób dyskusji z obywatelami nie powinien mieć miejsca. Znając tę problematykę, takich wypowiedzi polskich władz słucham z dużym zaskoczeniem.

Piotr Cybula