Monthly Archives: Wrzesień 2026

Wycieczki szkolne – akcja Związku Nauczycielstwa Polskiego

Komunikat Związku Nauczycielstwa Polskiego z 25 września 2026 r.:

„Koniec z bezpłatnymi nadgodzinami na wycieczkach szkolnych! Za dodatkową pracę należy się zapłata!

Sąd Najwyższy w uchwale z lutego 2025 r. potwierdził, że praca nauczyciela wykonywana ponad normę czasu pracy jest pracą w godzinach nadliczbowych. Od tego czasu minęło 19 miesięcy a nadal nie ma ogólnokrajowego rozwiązania, które jasno regulowałoby rozliczanie czasu pracy i wynagradzanie nauczycieli podczas szkolnych wycieczek. Jednocześnie we wrześniu tego roku Sejm uchwalił przepisy wprowadzające obowiązek organizowania wycieczek związanych z wychowaniem patriotycznym.

Nie ma rozwiązania systemowego przygotowanego przez MEN, ale obowiązują przepisy prawa, dlatego ZNP proponuje konkretne działanie. Przygotowaliśmy scenariusz dochodzenia należnego wynagrodzenia. Pomożemy nauczycielom krok po kroku:

  • przygotować pismo do dyrektora,
  • ustalić i udokumentować czas pracy,
  • wyliczyć godziny nadliczbowe,
  • przygotować wezwanie do zapłaty,
  • a jeśli będzie to konieczne dochodzić swoich praw przed sądem.

Pracujesz ponad normę podczas wycieczek szkolnych? Zgłoś się do swojego oddziału ZNP na konsultację ws. godzin nadliczbowych. Masz prawo domagać się rozliczenia tej pracy!

Relacja Głosu Nauczycielskiego z konferencji prasowej ZNP 25.09.2026 na ten temat TUTAJ.

OPIS

Wobec braku działań  ze strony MEN i rządu proponujemy przeprowadzenie ogólnopolskiej akcji dotyczącej wynagradzania nauczycieli w czasie wycieczek szkolnych.

Brak jest jakichkolwiek działań  MEN w zakresie wynagradzania nauczycieli za pracę w  godzinach nadliczbowych po podjęciu uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 26 lutego 2025 r., w której Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, że praca wykonywana przez nauczyciela ponad normy czasu pracy określone w art. 42 ust. 1 Karty Nauczyciela jest pracą w godzinach nadliczbowych w rozumieniu Kodeksu pracy. Przypominamy, że to Oddział ZNP w Gryficach prowadził sprawę nauczycielki, w której SN podjął korzystną dla nauczycieli uchwałę.

Tymczasem teraz we wrześniu, powrócił do bieżących prac parlamentarnych poselski projekt ustawy o wychowaniu patriotycznym, złożony przez posłów PSL, który zakłada wprowadzenie do szkół nowych programów edukacyjnych, w tym obowiązkowych wycieczek do miejsc historycznych.

W związku z tym ZNP proponuje przeprowadzenie ogólnopolskiej akcji mającej na celu wyegzekwowanie obowiązujących przepisów prawa. Akcja jest konieczna i zasadna prawnie.

W aktualnym stanie prawnym, pełnoetatowego nauczyciela obowiązuje maksymalna norma 40 godzin pracy w tygodniu, obejmująca zarówno zajęcia z uczniami, jak i inne zadania statutowe szkoły oraz przygotowanie do zajęć. W sprawach nieuregulowanych Kartą Nauczyciela stosuje się Kodeks pracy, a roszczenia nauczycieli rozpoznają sądy pracy.

Najważniejsza konsekwencja uchwały jest taka, że po przekroczeniu tej normy nauczycielowi przysługuje: normalne wynagrodzenie za każdą godzinę nadliczbową oraz dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia, ponieważ chodzi o przekroczenie tygodniowej normy czasu pracy. Tak właśnie wskazał Sąd Najwyższy.

Co ważne, nie jest to wyrok automatycznie zasądzający pieniądze wszystkim nauczycielom – jest to roszczenie indywidualne. Ale członkowie ZNP mogą liczyć na  przygotowanie, wyliczenie i pomoc prawną w tym zakresie.

Nauczycielko, nauczycielu! Pracowałaś/eś podczas wycieczki, zielonej szkoły albo innego wyjazdu z uczniami?

Sprawdź, czy należy Ci się normalne wynagrodzenie + 100 proc. dodatku.

Nie prosisz o nagrodę. Dochodzisz zapłaty za wykonaną pracę. Koniec z bezpłatnymi nadgodzinami na wycieczkach szkolnych!

Roszczenie jest indywidualne. Dla członków związku pomoc ZNP.

Etap pierwszy – oddziały ZNP w całej Polsce wysyłają do dyrektorów na terenie działania Oddziału ZNP pisma informujące o zasadach organizacji wycieczek, o należnym wynagrodzeniu po przekroczeniu 40 godzin pracy tygodniowo, co ważne o obowiązujących normach wypoczynku dobowego i tygodniowego (harmonogram pracy podczas wycieczki / program wycieczki).

Etap drugi – anonimowa ankieta wśród nauczycieli. Oddziały zbierają informacje o skali problemu – kiedy były wycieczki (roszczenie obejmuje 3 lata wstecz), jak przebiegały – liczba dni, godziny wyjazdu i powrotu; funkcja nauczyciela; pełny lub niepełny wymiar zatrudnienia; obowiązki w poszczególnych dniach; dyżury nocne; praca wykonywana w pozostałych dniach tego tygodnia; dowody; informacja, czy udzielono czasu wolnego lub wypłacono jakąkolwiek należność. Dopiero po wstępnej kwalifikacji nauczyciel powinien podejmować decyzję o wystąpieniu z roszczeniem.

Etap trzeci – tydzień konsultacyjny ZNP w oddziałach ZNP. Analiza dokumentów indywidualnych spraw nauczycieli (pod względem prawnym np. czy przekroczono 40 godzin; czy roszczenie nie jest przedawnione; czy sprawa nadaje się do wezwania i pozwu).

Etap czwarty – przygotowanie wezwania do zapłaty

Etap piąty – pozwy i informacja o wynikach

Jesteś członkiem związku? Zgłaszasz swoją sprawę, a ZNP pomaga Ci ją udokumentować, policzyć i przeprowadzić!”

Źródło: Wycieczki szkolne – akcja ZNP

Od „głupiego pomysłu” do ekspresowej ustawy

Prace nad ustawą o opłacie turystycznej/miejscowej wyglądają bardzo niepoważnie. Obecna koalicja miała dużo czasu, aby sprawę dobrze i szeroko przedyskutować, a następnie przygotować odpowiedni projekt ustawy. Tymczasem najpierw ówczesny minister sportu i turystyki stwierdził, że opłata turystyczna to głupi pomysł i że za jego kadencji nie zostanie wprowadzona. Później niewiele się działo. Następnie pojawiło się kilka projektów ustaw autorstwa osób związanych z koalicją rządową. Wreszcie 15 września Rada Ministrów przyjęła inny projekt, aby już następnego dnia w ekspresowym tempie procedować go na komisji, ograniczając tym samym możliwość szerszej dyskusji (szerzej: Awantura o opłatę turystyczną w wersji rządowej. Branża turystyczna protestuje).

Dzisiaj projekt ma być głosowany w Sejmie. Można odnieść wrażenie, że tak szybkie tempo prac może mieć związek ze zbliżonymi przyspieszonymi wyborami prezydenckimi w Krakowie i chęcią pokazania, że ustawa została uchwalona. Tym bardziej że pozostaje ogromna niepewność co do tego, czy taką ustawę podpisze prezydent RP. Jakoś nie widać, aby ten aspekt był traktowany z należytą powagą, choć powinien, jeśli rzeczywiście zależy na tym, aby pomysł został ostatecznie wdrożony.

Całościowo jest to jednak przykład tego, jak prawo nie powinno powstawać. Niektórym mogło się wydawać, że taki sposób procedowania to już czasy minione. Miało wyglądać to lepiej.

Opłata miejscowa po nowemu?

15 września 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych, przedłożony przez Ministra Finansów i Gospodarki. Zgodnie z projektem opłata miejscowa będzie mogła być wprowadzona bez konieczności wykazywania korzystnych właściwości klimatycznych miejscowości. Pozostanie wymaganie posiadania walorów krajobrazowych oraz odpowiedniej bazy noclegowej. O wprowadzeniu opłaty zdecyduje rada gminy.

W 2027 r. maksymalna stawka opłaty miejscowej wyniesie 5 zł za noc, a na obszarach ochrony uzdrowiskowej 5,50 zł. Są to stawki maksymalne – ostateczną ich wysokość ustala rada gminy.

Opłata miejscowa i opłata uzdrowiskowa ma być pobierana od osób, którym przez co najmniej jedną noc świadczone są usługi zakwaterowania. Dotyczyć to będzie m.in. hoteli, pensjonatów, kempingów, schronisk, kwater prywatnych oraz sanatoriów. Nie będzie trzeba ustalać, czy ktoś przyjechał w celach turystycznych, zawodowych czy zdrowotnych.

Obowiązek poboru opłat przejmą podmioty świadczące usługi zakwaterowania. Zastąpi to obecny system inkasa, czyli pobierania opłat przez osoby lub podmioty wyznaczone przez gminę. Za terminowe przekazywanie prawidłowo pobranych opłat płatnik otrzyma wynagrodzenie w wysokości co najmniej 10 proc. pobranych opłat. Będzie też prowadził rejestr pobranych i niepobranych opłat.

Z opłat zwolnione będą osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, dzieci do 16. roku życia z orzeczeniem o niepełnosprawności oraz osoby z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności z dysfunkcją wzroku. Zwolnienie obejmie również jedną osobę towarzyszącą osobie niepełnosprawnej.

Osoby korzystające z zakwaterowania przez ponad 29 kolejnych nocy będą zwolnione z opłaty za cały okres pobytu.

Rozwiązanie ma dotyczyć m.in. osób przebywających w danej miejscowości w związku z pracą, pracą sezonową lub nauką.

Gminy będą mogły także różnicować stawki opłat i wprowadzać dodatkowe zwolnienia, np. ze względu na długość pobytu, porę roku, czy wiek osoby zobowiązanej do zapłaty.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r.

Za: Projekt ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych

Projekt ustawy z uzasadnieniem oraz informacją o przebiegu legislacyjnym dostępny jest: tutaj.

Niezależnie od tego jaki kształt będzie miała ostatecznie ustawa z pewnością sporym wyzwaniem, a jednocześnie dużym znakiem zapytania, będzie to, czy prezydent taką ustawę podpisze, czy też zawetuje.

Bezpieczna turystyka edukacyjna dzieci i młodzieży – cykl konferencji w Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i Krakowie

W dniach 22–25 września 2026 r. Stowarzyszenie „Aktywni na rzecz Bezpiecznego Wypoczynku” organizuje cykl konferencji poświęconych bezpiecznej turystyce edukacyjnej dzieci i młodzieży.

Spotkania odbędą się w czterech miastach:

  • Poznań – 22 września,
  • Wrocław – 23 września,
  • Katowice – 24 września,
  • Kraków – 25 września.

Projekt skierowany jest do szerokiego grona osób zaangażowanych w organizację i realizację wyjazdów dzieci i młodzieży – w szczególności do nauczycieli, dyrektorów szkół, wychowawców i pedagogów, osób organizujących wycieczki i wyjazdy edukacyjne, a także przedstawicieli obiektów noclegowych, gastronomicznych i atrakcji turystycznych przyjmujących grupy dzieci i młodzieży.

Podczas konferencji poruszane będą zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem uczestników, organizacją wyjazdów oraz odpowiedzialnością osób i podmiotów zaangażowanych w turystykę edukacyjną.

Mam przyjemność poprowadzić blok zatytułowany:

„Organizacja wyjazdów dzieci i młodzieży – odpowiedzialność prawna w praktyce. O obowiązkach organizatorów, dokumentacji i odpowiedzialności związanej z wyjazdami szkolnymi”.

Będziemy rozmawiać przede wszystkim o tym, jak w praktyce prawidłowo przygotować wyjazd szkolny, jakie obowiązki spoczywają na jego organizatorach, jakiej dokumentacji należy dopilnować oraz z jakimi rodzajami odpowiedzialności trzeba się liczyć w związku z organizacją wyjazdu.

Udział w konferencji jest bezpłatny.

Więcej informacji, szczegółowy program oraz możliwość zapisania się na konferencję można znaleźć na stronie:
Bezpieczna turystyka edukacyjna dzieci i młodzieży.

Uwaga: na konferencję w Krakowie można zapisać się już tylko na listę rezerwową.

Śledztwo w sprawie zadania publicznego Ministerstwa Sportu i Turystyki realizowanego pod tytułem „Marka Polska – podstrategia turystyczna”

Komunikat Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 9 września 2026 r.:

„Prokuratura Okręgowa w Warszawie w dniu 27 sierpnia 2026 r. wszczęła śledztwo w sprawie:

  1. doprowadzenia w okresie od 4 marca 2025 r. do 31 grudnia 2025 r. w Warszawie i Wrocławiu, Skarbu Państwa – Ministerstwa Sportu i Turystyki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 179.738.19 zł, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w postaci otrzymania dotacji, poprzez przedłożenie nierzetelnych dokumentów i wprowadzenie w błąd przedstawiciela ministerstwa co do zakresu planowanych i wykonanych prac w ramach wywiązania się z umowy na realizację zadania publicznego pod tytułem „Marka Polska – podstrategia turystyczna”, tj. o czyn z art. 286 § 1 k.k. w zb. z art. 297 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., 
  2. zaistniałego, w okresie od 31 grudnia 2025 r. do nieustalonego dnia, nie później niż 20 sierpnia 2026 r., w Warszawie, przekraczania uprawnień i niedopełniania obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej przez funkcjonariusza publicznego, poprzez akceptację sprawozdania, rozliczenie i wypłatę dotacji w kwocie 179.738.19 zł za nieprawidłowe wykonanie  umowy na realizację zadania publicznego pod tytułem „Marka Polska – podstrategia turystyczna”, czym działano na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z art. 231 § 2 k.k. w zw. z art. 231 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.

W toku czynności sprawdzających, zainicjowanych licznymi zawiadomieniami posłów na Sejm RP, zapoznano się z publikacjami prasowymi i materiałami wideo, dotyczącymi przedmiotowej sprawy, a także dokonano analizy dokumentów nadesłanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Na dalszym etapie postępowania planowane są kolejne czynności procesowe w tym przesłuchania świadków.

Czyn I. zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Czyn II. zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Prokurator Piotr Antoni Skiba
Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie”

Gdzie kucharek sześć…? Czyli kilka słów o opłacie turystycznej

Już jakiś czas temu zwracałem uwagę na problem potencjalnego weta prezydenta wobec ustawy wprowadzającej opłatę turystyczną, jeśli taka ustawa zostanie ostatecznie uchwalona. Jest jednak jeszcze jeden, moim zdaniem dość istotny problem związany z opłatą turystyczną. Chodzi o społeczne poparcie dla tego pomysłu, a właściwie o to, czy ktokolwiek na poważnie próbuje przekonać do niego społeczeństwo. Można odnieść wrażenie, że w całej dyskusji o opłacie turystycznej jest trochę jak w powiedzeniu „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. Jest sporo różnych stanowisk, deklaracji, pomysłów i argumentów, ale zdecydowanie mniej jasnego komunikatu: dlaczego właściwie ta opłata jest potrzebna i dlaczego przeciętny Polak powinien uznać jej wprowadzenie za coś uzasadnionego?

Oczywiście można założyć, że w takich miastach jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk mieszkańcy będą bardziej skłonni poprzeć takie rozwiązanie (co widać też po wykorzystywaniu tego tematu w obecnej kampanii prezydenckiej w Krakowie). To właśnie te miasta w szczególny sposób odczuwają zarówno korzyści z turystyki, jak i jej koszty. Duża liczba odwiedzających oznacza przecież większe obciążenie transportu, infrastruktury, przestrzeni publicznej czy usług komunalnych. Argument, że osoby przyjeżdżające turystycznie powinny w pewnym stopniu partycypować w kosztach funkcjonowania tej infrastruktury, może być więc dla mieszkańców takich miejscowości całkiem przekonujący. Zapewne niektórzy będą też liczyć na to, że opłata wpłynie na zmniejszenie zainteresowania turystów najbardziej obleganymi miejscami.

Ale czy podobnie będzie w całej Polsce? Mam spore wątpliwości. Obawiam się, że w skali ogólnopolskiej większość mieszkańców może być przeciwna wprowadzeniu dodatkowej opłaty. I jeżeli kolejne sondaże rzeczywiście zaczęłyby pokazywać taki trend, to trudno sobie wyobrazić, żeby politycy mogli go całkowicie zignorować. Ostatecznie nowe opłaty czy daniny zawsze są politycznie trudnym tematem, szczególnie wtedy, gdy dotyczą bardzo dużej grupy obywateli i są łatwe do przedstawienia jako „kolejny koszt”. A przecież z perspektywy przeciętnego „Kowalskiego” sprawa może wyglądać banalnie. Jedzie z rodziną na kilka dni nad morze, w góry czy do któregoś z dużych polskich miast. Płaci za paliwo albo bilety, nocleg, jedzenie, atrakcje i inne wydatki. I nagle dowiaduje się, że do tego wszystkiego dochodzi jeszcze opłata turystyczna. W przypadku kilku osób i kilku dni pobytu może się z tego uzbierać kilkadziesiąt złotych, a przy dłuższym pobycie odpowiednio więcej.

I teraz najważniejsze pytanie: co taki „Kowalski” ma usłyszeć w zamian? Jakie jest uzasadnienie tej opłaty? Na co konkretnie zostaną przeznaczone pieniądze? Co dzięki niej zostanie zbudowane, poprawione albo sfinansowane? Jaką korzyść odniesie z tego turysta, a jaką mieszkaniec odwiedzanej miejscowości? Czy opłata rzeczywiście spowoduje mniej przyjazdów turystów? A może wręcz przeciwnie – część pozyskanych środków będzie przeznaczana na działania promocyjne, co w konsekwencji może prowadzić do zwiększenia liczby turystów? Mam wrażenie, że właśnie tutaj cała sprawa wygląda obecnie najsłabiej. Bardzo słabo komunikacyjnie wyglądają działania mające przekonać społeczeństwo, że taka opłata jest zasadna i potrzebna. Brakuje mi przede wszystkim poważnej, spójnej i zrozumiałej kampanii informacyjnej. Takiej, która nie ograniczałaby się do dyskusji o wysokości opłaty, kompetencjach samorządów czy szczegółach legislacyjnych, ale odpowiedziałaby na podstawowe pytanie: po co właściwie to robimy?

Jeżeli argumentem jest to, że turystyka generuje określone koszty, to trzeba te koszty pokazać. Jeżeli pieniądze mają trafiać na infrastrukturę turystyczną, transport, bezpieczeństwo, utrzymanie przestrzeni publicznej czy ochronę środowiska – trzeba to jasno powiedzieć. Jeżeli dzięki opłacie mają zyskać również sami turyści, trzeba pokazać, w jaki sposób. Inaczej przeciętny obywatel zobaczy po prostu kolejną pozycję na rachunku. I trudno się wtedy dziwić jego irytacji. Dlatego zastanawia mnie, dlaczego właściwie nikt nie próbuje tego tematu na poważnie społecznie „sprzedać”. Przecież jeżeli rzeczywiście istnieje przekonanie, że opłata turystyczna jest potrzebna, to naturalnym działaniem powinno być przygotowanie argumentów i próba przekonania do nich opinii publicznej.

Tymczasem mam wrażenie, że w tej sprawie trochę brakuje gospodarza. W zasadzie po miesiącach a nawet latach dyskusji wciąż nie ma zgody nawet co do tego na co ta opłata ma iść. Jeśli nie wiemy na co, to też trudniej sensownie informować społeczeństwo. Samorządy są zainteresowane jednym rozwiązaniem, branża turystyczna może mieć swoje obawy i interesy, politycy mają własne kalkulacje, a rząd prowadzi prace legislacyjne. Tylko kto właściwie ma przekonać społeczeństwo, że to wszystko ma sens? Bo samo uchwalenie przepisów nie załatwi problemu, zwłaszcza jeśli ustawa ma być jeszcze podpisana przez prezydenta.

Jeżeli opłata turystyczna ma funkcjonować przez lata, potrzebna będzie również społeczna akceptacja. Szczególnie że jej koszt będzie ponosić bardzo konkretna osoba – właśnie ten wspomniany wcześniej „Kowalski”, który pojedzie z rodziną na urlop. I tu dochodzimy do jeszcze bardziej interesującego pytania: czy władze rzeczywiście chcą tej opłaty? Może tu nie chodzi po prostu o problem odpowiedniej komunikacji, a po prostu o rzeczywisty brak chęci opracowania takiego projektu i jego wdrożenia w życie? Może nikt specjalnie nie chce prowadzić takiej kampanii, ponieważ nie ma wystarczającej determinacji, żeby rzeczywiście doprowadzić do wprowadzenia opłaty i jednocześnie wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność za ustawę, która nakłada na obywatela kolejny koszt. Zawsze istnieje przecież ryzyko, że na końcu prezydent taką ustawę zawetuje, a odpowiedzialność za całe zamieszanie rozłoży się na wiele stron.

Czy część tych działań może być więc mimo wszystko w pewnym sensie pozorowana? Trudno to jednoznacznie przesądzać. Tym bardziej że pamiętamy przecież opinię ówczesnego ministra sportu i turystyki Sławomira Nitrasa, który określił opłatę turystyczną jako „głupi pomysł”. Jeżeli takie stanowisko było wcześniej prezentowane na poziomie rządowym, to naturalne jest pytanie, czy obecne działania oznaczają rzeczywistą zmianę podejścia, czy raczej próbę znalezienia kompromisu pomiędzy różnymi interesariuszami. Być może więc problem z opłatą turystyczną nie sprowadza się wcale tylko do potencjalnego weta prezydenta. Być może znacznie większym problemem jest brak odpowiedzi na pytanie, czy istnieje wystarczająca polityczna determinacja, żeby ten pomysł rzeczywiście obronić przed społeczeństwem. Bo jeśli chce się wprowadzić nową opłatę, trzeba najpierw ludziom wytłumaczyć, dlaczego mają ją płacić. A tego przekazu na razie zdecydowanie mi brakuje. I dlatego trudno nie zadać pytania: skoro opłata turystyczna rzeczywiście jest takim dobrym i potrzebnym rozwiązaniem, to dlaczego tak niewiele robi się, żeby przekonać do niej „Kowalskiego”?

Może po prostu „kucharek” jest zbyt wiele, a żadna z nich nie chce wziąć odpowiedzialności za przygotowanie całego dania. Tym bardziej że zawsze istnieje ryzyko, iż kiedy danie będzie już gotowe, ktoś inny po prostu odeśle je z powrotem do kuchni.