Author Archives: Piotr Cybula

eholiday wyjaśnia i … dalej dezinformuje

W poprzednim wpisie poruszyłem ciekawą sprawę portalu eholiday.pl. Na stronie tego portalu zamieszczony został ostatnio artykuł, w którym zwrócono uwagę na problem nadużywania przez przedsiębiorców nazw obiektów hotelarskich oraz oznaczeń kategorii. Chodzi o osoby, które bez odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej oznaczają swoje obiekty np. jako hotel  **.

Portal eholiday.pl słusznie taką praktykę uznaje za naganną.  W świetle prawa stanowi ona naruszenie szeregu przepisów, m.in. Kodeksu wykroczeń oraz ustawy o usługach turystycznych. Była też wielokrotnie uznawana za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów w rozumieniu ustawy o usługach turystycznych. W uzasadnieniu kilku decyzji Prezesa UOKiK w stosunku do takich przedsiębiorców, pojawiały się także informacje, że taki nieprawidłowy sposób oznaczenia pojawiał się także w serwisie eholiday.pl.

Jak wspomniałem sprawa jest o tyle ciekawa, że w serwisie eholiday.pl mamy bardzo wiele obiektów, które oznaczane są w ten sposób. Podałem przykład m.in. Kołobrzegu. Ze strony eholiday.pl wynika, że w miejscowości tej mamy 29 pensjonatów, podczas gdy w Centralny Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4. Następnego dnia (wczoraj) otrzymałem poniższą odpowiedź eholiday. Dzisiaj sprawdziłem „stan pensjonatów” w Kołobrzegu na tym serwisie. Dalej jest ich 29.

Wydawałoby się, że taki portal ma rację bytu wówczas, gdy zawierane na nim informacje są wiarygodne i zgodne z prawem. Jak widać eholiday.pl uznaje odmiennie, zakładając, że nie jest w stanie zweryfikować wszystkich zamieszczonych informacji. De facto eholiday.pl ostrzega więc przed praktykami, które w pewien sposób sam stosuje. Przecież w chwili obecnej np. w przypadku Kołobrzegu osoby prowadzące ten portal mają świadomość, że sposób oznaczenia obiektów na ich stronie nie jest prawidłowy. Dlaczego więc portal nie zmienił niezwłocznie tych informacji? Korzystanie więc z tego serwisu wiąże się z pewnym ryzykiem. Klient po zapoznaniu się z ofertą „hotelu” czy „pensjonatu” aby rozsądnie podjąć decyzję powinien jeszcze sprawdzić, czy rzeczywiście obiekt posiada stosowną kategoryzację.

Ze strony eholiday.pl wynika, że są dwie możliwości dodania obiektu do bazy, albo telefonicznie, albo za pośrednictwem odpowiedniego formularza. Czy nie warto poświęcić 30 sekund i sprawdzić czy dany obiekt został oznaczony w sposób prawidłowy? Dostęp do Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich jest bardzo prosty, jest on przecież dostępny nieodpłatnie w Internecie. Koszt tej operacji byłby niewielki, a w sposób znaczny wpłynąłby na wiarygodność portalu.

Dla pełnego obrazu sytuacji – praktyki takiego mylnego oznaczania obiektów hotelarskich są stosowane oczywiście również na innych portalach, a nawet np. na oficjalnych stronach jednostek samorządu terytorialnego. Do zabrania głosu w niniejszej sprawie skłonił mnie wspomniany artykuł zamieszczony na blogu eholiday.pl w którym sam portal uznał taką praktykę za niedopuszczalną. 

Oto wspomniana odpowiedź:

Chcieliśmy, by nasz tekst wywołał dyskusję w branży i nie udajemy, że problemu nie ma. Zatem po Pańskim osobliwym „wezwaniu” chcemy odnieść się do tego nieco złośliwego, acz ważnego głosu w dyskusji.
Po pierwsze, nie widzimy nic złego w tym, że staramy się dzielić swoją wiedzą z innymi i pokazywać im dobre rozwiązania, opierając się przy tym na rzeczowych opiniach ekspertów z branży. To chyba dobrze, że ostrzegamy naszych Klientów przed podobnymi praktykami i odnosimy się do nich nie – jak Pan sugeruje – „aby artykuł nie był nudny”, tylko dlatego właśnie, by każdy z 31 tysięcy obiektów znajdujących się w naszej bazie wziął sobie te uwagi do serca i prezentował informacje zgodne ze stanem faktycznym. Oczywiście bylibyśmy naiwni gdybyśmy uwierzyli w to, że wszyscy zainteresowani przeczytają nasz artykuł i coś z nim zrobią. Być może jednak po lekturze naszego tekstu kilka lub kilkadziesiąt obiektów zweryfikuje swoje opisy, a to już jest coś na dobry początek, prawda?
Od lat pracuje Pan w branży turystycznej i na pewno Pan wie, że wszelkie dane, zdjęcia, linki, samodzielnie umieszcza w serwisie klient. I to on na własną odpowiedzialność decyduje o treści opisu swojego obiektu. Oczywiście staramy się te informacje weryfikować, ale trudno jest w czasie rzeczywistym sprawdzać zgodność danych kilkudziesięciu tysięcy obiektów. I rzecz dotyczy nie tylko hoteli, ale i pensjonatów, apartamentów czy kwater prywatnych. Międzynarodowe portale, które prezentują setki tysięcy obiektów na całym świecie, zmagają się z podobnym problemem i nie mają gotowego rozwiązania.
Pisze Pan w swoim artykule, że to problem, „z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić”. Mało tego, przyznaje Pan, że problem ten znany jest Panu od wielu lat. Być może sama krytyka tego stanu rzeczy, nawet jeśli płynie spod pióra eksperta, nie odniesie skutku i problem będzie nadal się pojawiał w wielu serwisach i portalach rezerwacyjnych, nawet (a może przede wszystkim) tych największych. Być może zamiast „wzywania” jednego z serwisów, warto spotkać się z największymi z nich, by zaproponować rozwiązanie, które ten stan rzeczy zmieni?
Mamy nadzieję, że nie będzie to tylko 501. komentarz do znanego już tematu, tylko rozpocznie rzeczową i otwartą dyskusję, która pomoże serwisom rezerwacyjnym wypracować odpowiednie rozwiązania. Jesteśmy więc otwarci nie tylko na krytykę, ale i na współpracę. Jeśli nie chce Pan pisać kolejnych postów na ten temat przez kolejne lata, być może należy porozmawiać o problemie, głębiej poznając charakter funkcjonowania serwisów i szukając – być może wspólnie z nimi – wyjścia z tej sytuacji.
Pozdrawiamy z nadzieją na współpracę,
Zespół eholiday.pl

Piotr Cybula

eholiday.pl poucza i … dezinformuje

Na stronie „Blog eholiday.pl” ukazał się ostatnio tekst pt. Kiedy hotel nie jest hotelem… Porusza on problem nadużywania nazw rodzajowych obiektów hotelarskich (hotel, motel itd.) oraz oznaczeń kategorii przez przedsiębiorców w stosunku do obiektów, które nie posiadają odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej wydanej przez marszałka województwa.

W sumie można powiedzieć, że nic nowego. Ukazał się „501” tekst o problemie, z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić. Również, jak pokazuje dotychczasowa praktyka, nasze państwo nie jest w stanie zapewnić skuteczności przestrzegania przepisów, które samo ustanowiło (informacje wprowadzające w błąd podawane są nawet w punktach IT).

Aby wspomniany artykuł nie był nudny, przedstawiono w nim przypadek z praktyki, który zidentyfikował serwis e-hotelarstwo.com:

Kiedy pisaliśmy ten artykuł do naszego bloga (19.02), jedna z agencji PR wysłała do mediów informację prasową o uruchomieniu nowego „hotelu butikowego Sint Ji w Szczecinku”. Problem polega na tym, że obiekt ten nie jest hotelem, na co jako pierwszy zwrócił uwagę serwis e-hotelarstwo.com.

I teraz najciekawszy fragment tego artykułu, w kontekście dalej wskazanej informacji:

Agencja po naszej interwencji zobowiązała się do ponownej wysyłki komunikatu, tym razem opisując obiekt zgodnie ze stanem faktycznym, a nie życzeniem swojego klienta. Nie znaczy to jednak, że problem został rozwiązany. Na wielu serwisach rezerwacyjnych obiekt ten nadal funkcjonuje bezpodstawnie jako hotel i to pięciogwiazdkowy!

Informację o tym artykule zamieściłem na stronie: https://www.facebook.com/PrawoTurystyczne. Pan Rafał skomentował go w następujący sposób:

Zabawne, że taki tekst ukazał się na blogu serwisu, który sam, pośrednio, wprowadza w błąd (…). Np. w Kołobrzegu są 4 pensjonaty, w serwisie znajdziemy ich 81, w Ustce 1 pensjonat, w serwisie 36, w Łebie 1 pensjonat, wg eholiday.pl – 63…

Sprawdziłem. Po wpisaniu w wyszukiwarce haseł „Kołobrzeg” i „pensjonat” pojawiło na tej stronie 29 obiektów. W Centralnym Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4.

Kołobrzeg pensjonaty eholiday.p

W tym kontekście mniej ciekawie, choć równie interesująco, przedstawia się np. wykaz hoteli w Krakowie. Na stronie eholiday.pl jest ich 151 (CWOH zawiera listę 140 obiektów). Ciekawym przypadkiem jest też oznaczenie obiektu „Pałac Bonerowski” kategorią ***** (pięć gwiazdek), mimo, że obiekt ten nie widnieje w CWOH.

Problem tego rodzaju informacji wprowadzających w błąd na portalach zawierających informacje o obiektach hotelarskich znany mi jest od wielu lat. Pierwszy raz spotykam się jednak z przypadkiem łączenia jednocześnie takich informacji z tekstem o tego rodzaju nadużyciach.

W związku z powyższym, nie pozostaje nic innego, jak wezwać ten portal do zaprzestania tej dezinformacyjnej praktyki, która jest niezgodna z obowiązującymi przepisami, a jednocześnie do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Po interwencji tego podmiotu, inny podmiot zobowiązał się do zamieszczenia stosownego komunikatu. Czy taki komunikat pojawi się też ze strony eholiday.pl?  

Wysyłam informację do portalu. Jak otrzymam odpowiedź, niezwłocznie się z nią z Państwem podzielę. Na marginesie dodam (w kontekście wcześniejszych wpisów), że Grupa eholiday.pl Sp. z o.o. jest członkiem Polskiej Izby Turystyki.

Piotr Cybula

Jak można trafić na niniejszą stronę?

Dzisiaj najpopularniejszymi słowami po wpisaniu których zainteresowani internauci weszli na ten blog były słowa:

„prawo turystyczne nesterowicz chomikuj”.

Signum temporis…

Cytat dnia, czyli dlaczego minister Katarzyna Sobierajska nie chce przyznać się do błędu i wykazuje się nieznajomością prawa unijnego?

Z dużym zaskoczeniem przeczytałem poniższą wypowiedź minister Katarzyny Sobierajskiej z posiedzenia jednej z komisji sejmowych, która odnosi się do zabezpieczenia finansowego organizatorów turystyki i pośredników turystycznych:

Występująca w imieniu rządu wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska poinformowała posłów, że rząd nie zgadza się na obciążanie budżetu państwa. Powołała się na art. 7 dyrektywy 314, według którego to organizator turystyczny ma zapewnić ochronę klientom. – Żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek – podkreśliła.

Wypowiedź ta pojawiła się podczas dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy o usługach turystycznych, o którym wcześniej pisałem.

Niestety trzeba jasna powiedzieć, że ta wypowiedź to po prostu mydlenie oczu.

Po pierwsze, twierdzenie, że „rząd nie zgadza się na obciążenie budżetu państwa” powiedziałbym, że jest nieco za późne. Mówiąc wprost – jeżeli rząd chciał tego uniknąć, powinien przygotować odpowiednie przepisy, które będą zgodne z prawem unijnym. Na obecnym etapie, biorąc pod uwagę prawo unijne, stwierdzenie, że rząd się zgadza lub nie na taką odpowiedzialność nie ma istotnego sensu (poza „politycznym”). Oczywiście, można nie zgodzić się na jakiś projekt nowelizacji, ale już nie na dochodzenie przez obywateli takiego odszkodowania przed sądem.

Po drugie, powoływanie się na przepis z którego wynika, że to organizator ma posiadać zabezpieczenie finansowe powiedziałbym, że jest ucieczką od problemu. Istotnie tak jest, że to organizator powinien posiadać zabezpieczenie. To zabezpieczenie powinno być jednak zapewnione w formach i w zakresie przewidzianym przez władze krajowe, a ściślej każde państwo członkowskie UE powinno wprowadzić takie regulacje, które zapewniają ochronę na poziomie przewidzianym przez dyrektywę. Niestety, nasze prawo nie spełnia tego warunku. Ogólnie mówiąc można powiedzieć, że to zadanie nałożone przez Unię Europejską zostało po prostu źle wykonane i stąd ta odpowiedzialność.

Po trzecie, istotnie, co prawda „żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek”, to jednak patrząc na prawo unijne całościowo, w tym zwłaszcza uwzględniając bogate już orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ta odpowiedzialność powiedziałbym, że jest wręcz oczywistością. A żaden przepis nie zwalnia przedstawicieli naszego rządu ze znajomości tego orzecznictwa…

Nie wiem, czy minister Katarzyna Sobierajska nie zna tego orzecznictwa, czy też znając go w rzeczywistości stara się go pominąć w dyskusji. Żadna z tych opcji nie wpływa moim zdaniem korzystnie na wzrost zaufania obywateli do państwa, a cała sytuacja świadczy o tym, że przedstawicielom władzy niestety trudno się przyznać do błędu.

Wydawać by się mogło, że w demokratycznym państwie prawnym, które jest członkiem Unii Europejskiej, taki sposób dyskusji z obywatelami nie powinien mieć miejsca. Znając tę problematykę, takich wypowiedzi polskich władz słucham z dużym zaskoczeniem.

Piotr Cybula

Posiedzenie komisji sejmowej w sprawie projektu nowelizacji ustawy o usługach turystycznych

Jak podano na stronie internetowej sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, 21 lutego 2013 r. odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o usługach o usługach turystycznych (druk nr 1081), który uzasadniał poseł Tomasz Górski.

O propozycji tej wcześniej już pisałem. Zmierza ona do wprowadzenia wyraźnej odpowiedzialności Skarbu Państwa w sytuacji, gdy środki z zabezpieczenia finansowego niewypłacalnego organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego nie są wystarczające – mówiąc ogólnie – na zorganizowanie powrotu klienta oraz zwrot przedpłat.

Ustawodawca polski powinien wprowadzić przepisy zapewniające ochronę w tego rodzaju przypadkach i w takim zakresie w związku z art. 7 dyrektywy 90/314. Uchwalone w naszym państwie przepisy w praktyce nie zapewniają takiej ochrony klientom, co może rodzić odpowiedzialność państwa polskiego z tytułu nieprawidłowego wdrożenia prawa unijnego. Niniejsza propozycja pojawia się w związku z tą sytuacją. Zmierza ona do wprowadzenia do ustawy o usługach turystycznych następujących przepisów:

Art. 5a. 1. W przypadku, w którym suma gwarancji lub suma ubezpieczenia, o którym mowa w art. 5 ust. 1 okazuje się niewystarczająca dla pokrycia kosztów powrotu klientów z imprezy turystycznej do miejsca wyjazdu lub planowanego powrotu z imprezy turystycznej w wypadku gdy organizator turystyki lub pośrednik turystyczny wbrew obowiązkowi nie zapewnia tego powrotu, a także
zwrotu wpłat wniesionych tytułem zapłaty za imprezę turystyczną w wypadku gdy z przyczyn dotyczących organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego oraz osób, które działają w ich imieniu impreza turystyczna nie zostanie zrealizowana oraz zwrotu części wpłat wniesionych tytułem zapłaty za imprezę turystyczną, odpowiadającą części imprezy turystycznej, która nie zostanie zrealizowana z przyczyn dotyczących organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego oraz osób, które działają w ich imieniu, niepokryte z innych źródeł koszty oraz zwrot wpłat dokonywany jest z budżetu państwa.
2. Skarbowi państwa przysługuje roszczenie o zwrot wypłaconych sum przeciwko przedsiębiorcy, o którym mowa w art. 5 ust. 1.
3. Wnioski o zwrot wpłat, o których mowa w ust. 1 kierowane są do Marszałka województwa.
4. Na decyzje Marszałka w przedmiocie zwrotu służy odwołanie do Ministra właściwego do spraw turystyki„.

Pełna treść wskazanego druku znajduje się tutaj. Zawiera on także uzasadnienie oraz opinie.

UZUPEŁNIENIE:

Jak podaje Rzeczpospolita (Skarb Państwa nie odda pieniędzy turystom), posłowie komisji zdecydowali, że zarekomendują Sejmowi odrzucenie projektu zmiany ustawy autorstwa Solidarnej Polski. Jak wskazano w tym artykule:

Występująca w imieniu rządu wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska poinformowała posłów, że rząd nie zgadza się na obciążanie budżetu państwa. Powołała się na art. 7 dyrektywy 314, według którego to organizator turystyczny ma zapewnić ochronę klientom. – Żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek – podkreśliła.

Na ten temat będzie odrębny wpis.

Piotr Cybula

Uwagi ITRP do projektów rozporządzeń Ministra Finansów

Na stronie internetowej Izby Turystyki RP (w dziale: aktualności) zamieszczony został dokument: uwagi i propozycje do projektów rozporządzeń Ministra Finansów zmieniających:
– rozporządzenie w sprawie obowiązkowego ubezpieczenia na rzecz klientów w związku z działalnością wykonywaną przez organizatorów turystyki i pośredników turystycznych,
– rozporządzenia w sprawie minimalnej wysokości sumy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej wymaganej w związku z działalnością wykonywaną przez organizatorów turystyki i pośredników turystycznych.

„Raport o stanie gospodarki turystycznej w latach 2007-2011” (MSiT)

W dniu 1 lutego 2013 r. Rada Ministrów przyjęła „Raport o stanie gospodarki turystycznej w latach 2007-2011”, którego celem jest diagnoza stanu gospodarki turystycznej w Polsce. Realizacja raportu wynika z zapisów zawartych w „Kierunkach rozwoju turystyki do 2015 r.”.

Do oceny stanu gospodarki turystycznej służyło analizowanie poziomu ośmiu wskaźników odnoszących się do gospodarki turystycznej oraz ruchu turystycznego w Polsce, wyznaczonych do monitoringu i ewaluacji zawartych w strategicznym dokumencie. Są nimi: udział gospodarki turystycznej w tworzeniu PKB, uczestnictwo mieszkańców Polski w wyjazdach turystycznych, liczba krajowych podróży turystycznych mieszkańców Polski, liczba cudzoziemców przyjeżdżających do Polski, liczba turystów zagranicznych przyjeżdżających do Polski, oszacowanie wydatków cudzoziemców w Polsce, oszacowanie wydatków turystów zagranicznych w Polsce oraz oszacowanie wydatków mieszkańców Polski na krajowe wyjazdy turystyczne.

W Polsce udział gospodarki turystycznej w PKB ulegał w latach 2007-2011 nieznacznym wahaniom, jednak utrzymywał się na wysokim poziomie wnosząc wkład do PKB na poziomie ok. 5-6% – generalnie powyżej zakładanego w „Kierunkach …” poziomu.

Raport jest dostępny na stronie MSiT.

Źródło: komunikat MSiT

„Nie tylko samochodem” – o komunikacji na granicy polsko-ukraińskiej

Dr Marek Porzycki z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracował artykuł na temat komunikacji na granicy polsko-ukraińskiej pt. Nie tylko samochodem.

Jest on dostępny tutaj.

Skarb Państwa powinien zapłacić klientom upadających biur podróży – propozycja zmiany ustawy o usługach turystycznych

Skarb państwa powinien zapłacić klientom upadających biur podróży, jeśli zabraknie dla nich pieniędzy z gwarancji ubezpieczeniowej – tej treści poprawkę do ustawy o usługach turystycznych zgłosił poseł Tomasz Górski (Solidarna Polska) – więcej w artykule: Skarbie, zapłać poszkodowanym turystom.

Komentarz – sam pomysł jest bardzo ciekawy. Jakby nie było to kwestia pewnej wiarygodności naszego państwa, które nie wywiązało się z obowiązku prawidłowego wdrożenia unijnej dyrektywy w tym zakresie. Niestety proces samych wypłat przedłuża się, co też m.zd. narusza dyrektywę. Odnośnie zgłoszonej propozycji można jedynie zadać pytanie – dlaczego ochroną powinni być objęci klienci biur podróży niewypłacalnych przed 1 stycznia 2011 r. Przecież wcześniej również istniał problem niezgodności z unijną dyrektywą? Data taka ma charakter bardzo „uznaniowy”. Projekt powinien być dobrze przygotowany merytorycznie. Wcześniejszy pomysł budził z tego punktu widzenia pewne wątpliwości. Nie spodziewam się, żeby uda się skutecznie wprowadzić tę poprawkę do ustawy (zgłasza parta opozycyjna). Byłoby to jednak z pewnością lepsze rozwiązanie w stosunku do tego, które mamy obecnie – klientom pozostaje występowanie na drogę sądową z pozwem o odszkodowanie w związku z nieprawidłowym wdrożeniem dyrektywy 90/314.

Piotr Cybula

Chiny, Bayer Full a polska dyskusja o deregulacji

Jak podają media, władze Chin wprowadzają dla zagranicznych gwiazd estrady wymóg posiadania wykształcenia wyższego. Ostatnio w Chinach z polskich zespołów karierę próbował zrobić Bayer Full. Jego wokalista posiada niestety wykształcenie średnie, tak więc z koncertów już nic nie wyjdzie. Na ziemi chińskiej nie zaśpiewa już np. po chińsku głośnego przeboju „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina„.

Słysząc o tej regulacji, przypomniała mi się ostatnia wypowiedź posła Tadeusza Dziuby o potrzebie ochrony polskiego rynku przewodników turystycznych. Według niego:

Całkowite zniesienie obecnej regulacji spowoduje – jak można z dużym prawdopodobieństwem prognozować – wyrugowanie przy obsłudze wycieczek zagranicznych polskich przewodników turystycznych przez obcokrajowców (patrz moje uzasadnienie poczynione na posiedzeniu komisji nadzwyczajnej). Dzieje się tak już obecnie, tyle, iż jest to nielegalne w dotychczasowym stanie prawnym. W efekcie nie zarobi polski przewodnik, kimkolwiek on by nie był, ale obcokrajowiec, a do budżetu krajowego nie wpłyną żadne dochody z tej działalności gospodarczej. Innymi słowy, proponowana w przedłożeniu rządowym deregulacja wykreuje zagraniczną konkurencję dla polskich przewodników turystycznych na polskim rynku usług przewodnickich dla wycieczek zagranicznych.

Jeżeli w Chinach będziemy mieli jeszcze kiedyś dyskusję na temat wskazanego wymogu posiadania wykształcenia wyższego, to może pojawić się taki oto argument (zmodyfikowana wersja powyższej wypowiedzi):

Całkowite zniesienie obecnej regulacji spowoduje – jak można z dużym prawdopodobieństwem prognozować – wyrugowanie CHIŃSKICH ARTYSTÓW przez obcokrajowców (patrz moje uzasadnienie poczynione na posiedzeniu komisji nadzwyczajnej). Dzieje się tak już obecnie, tyle, iż jest to nielegalne w dotychczasowym stanie prawnym. W efekcie nie zarobi CHIŃSKI ARTYSTA, kimkolwiek on by nie był, ale obcokrajowiec, a do budżetu krajowego nie wpłyną żadne dochody z tej działalności gospodarczej. Innymi słowy, proponowana w przedłożeniu rządowym deregulacja wykreuje zagraniczną konkurencję dla CHIŃSKICH ARTYSTÓW na CHIŃSKIM rynku MUZYCZNYM.

Piotr Cybula