Monthly Archives: Luty 2013

„Inteligentne granice”: zwiększanie mobilności i bezpieczeństwa (UE)

Unia Europejska zdąża w stronę bardziej nowoczesnego i skutecznego zarządzania granicami poprzez zastosowanie najnowocześniejszych technologii. Komisja przedstawiła dzisiaj „pakiet dotyczący inteligentnych granic”, by przyspieszyć, ułatwić i wzmocnić procedury kontroli granicznej dla obcokrajowców przyjeżdżających do UE. Pakiet obejmuje program rejestrowania podróżnych (RTP) oraz system wjazdu/wyjazdu (EES), które będą ułatwieniem dla często podróżujących osób z państw trzecich na zewnętrznych granicach obszaru Schengen i zwiększą bezpieczeństwo na granicach unijnych.

„Zastosowanie nowych technologii umożliwi płynniejsze i szybsze przekraczanie granic obywatelom państw trzecich, którzy chcą wjechać do UE. Naszym celem jest ułatwienie obcokrajowcom dostępu do UE. Będzie to nie tylko w interesie podróżnych, ale również europejskiej gospodarki. Szacuje się, że jedynie w 2011 r. podróżujący obcokrajowcy wnieśli do naszej gospodarki 271 mld EUR. Zmodernizowanie naszych systemów doprowadzi również do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa poprzez zapobieganie nielegalnym przekroczeniom granicy i wykrywanie osób, które nadmiernie przedłużyły swój pobyt”, powiedziała Cecilia Malmström, komisarz UE do spraw wewnętrznych.

Rozporządzenie dotyczące programu rejestrowania podróżnych (RTP)

  1. Program rejestrowania podróżnych (RTP) pozwoli osobom często podróżującym z państw trzecich na wjazd do UE przy zastosowaniu uproszczonej kontroli granicznej, pod warunkiem uprzedniej kontroli i weryfikacji. Szacuje się, że rocznie 5 mln podróżnych spoza UE skorzysta z tego nowego programu. W programie rejestrowania podróżnych będzie wykorzystywany system automatycznej kontroli granicznej (tj. automatyczne bramki) na głównych przejściach granicznych, takich jak porty lotnicze, które wykorzystują tę nowoczesną technologię. W konsekwencji kontrola graniczna zarejestrowanych podróżnych będzie odbywać się znacznie szybciej niż obecnie.
  2. Osoby podróżujące służbowo, pracownicy zatrudnieni na tzw. umowach krótkookresowych, naukowcy i studenci, obywatele państw trzecich mający bliskie związki z obywatelami UE lub żyjący w regionach sąsiadujących z UE przekraczają granicę zazwyczaj kilka razy w roku. Daleko idące uproszczenie wjazdu na terytorium UE zagwarantowałoby, że Europa pozostanie atrakcyjnym miejscem docelowym oraz pomoże ożywić działalność gospodarczą i tworzyć miejsca pracy.

Rozporządzenie dotyczące unijnego systemu wjazdu/wyjazdu (EES)

  1. W systemie wjazdu/wyjazdu (EES) będzie rejestrowany czas i miejsce wjazdu obywateli państw trzecich wjeżdżających na terytorium UE. W systemie będzie obliczana elektronicznie długość dozwolonego pobytu, zastępując obecny niezautomatyzowany system, oraz będą ukazywały się informacje przeznaczone dla organów krajowych, kiedy zabraknie wpisu dotyczącego wyjazdu przed upływem okresu dozwolonego pobytu. W ten sposób system przyczyni się do rozwiązania kwestii osób, które nadmiernie przedłużają swój pobyt ponad okres wizy krótkoterminowej.
  2. Obecna praktyka stosowana przez państwa członkowskie podczas kontroli obywatela państwa trzeciego, który chce przekroczyć granicę zewnętrzną UE, opiera się głównie na stemplowaniu dokumentów podróży. Praktyka ta jest czasochłonna, nie dostarcza wiarygodnych danych, nie pozwala na wykrycie osób nadmiernie przedłużających swój pobyt w sposób nadający się do wykorzystania i uniemożliwia skuteczne działanie w przypadkach utraty lub zniszczenia dokumentów podróży. Ponadto obecne systemy nie pozwalają państwom członkowskim UE na zaradzenie nieustannie wzrastającej presji związanej z napływem podróżnych wjeżdżających na terytorium UE i z niej wyjeżdżających, których liczba, jedynie na przejściach w portach lotniczych, może wzrosnąć o 80 proc., z 400 mln w 2009 r. do 720 mln w 2030 r.

Kontekst

Dzisiejsze wnioski są zgodne z komunikatem z 2011 r. (IP/11/1234), w którym poinformowano o rozpoczęciu debaty między instytucjami UE i władzami krajowymi na temat wdrażania nowych systemów, w świetle ich wartości dodanej, oraz o konsekwencjach w zakresie technologii i ochrony danych, jak również ich kosztach.

Wnioski stanowią część inicjatywy mającej na celu wzmocnienie ogólnego zarządzania obszarem Schengen, co zostało ogłoszone w komunikacie dotyczącym migracji przyjętym w dniu 4 maja 2011 r. (IP/11/532 i MEMO/11/273).

Dalsze działania

Obecnie rozpoczynają się negocjacje z Parlamentem Europejskim i Radą na temat wniosków ustawodawczych dotyczących RTP i EES. Po przyjęciu tekstów prawnych przez współustawodawców, systemy zostaną wdrożone, tak aby mogły zacząć funkcjonować w 2017 lub 2018 r.

Źródło: komunikat prasowy Komisji Europejskiej z 28 lutego 2013 r. UE

Obrazek

Z obowiązków zakładu hotelarskiego (rozporządzenie z 1922 r.), cz. I

par. 13

 

 

eholiday wyjaśnia i … dalej dezinformuje

W poprzednim wpisie poruszyłem ciekawą sprawę portalu eholiday.pl. Na stronie tego portalu zamieszczony został ostatnio artykuł, w którym zwrócono uwagę na problem nadużywania przez przedsiębiorców nazw obiektów hotelarskich oraz oznaczeń kategorii. Chodzi o osoby, które bez odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej oznaczają swoje obiekty np. jako hotel  **.

Portal eholiday.pl słusznie taką praktykę uznaje za naganną.  W świetle prawa stanowi ona naruszenie szeregu przepisów, m.in. Kodeksu wykroczeń oraz ustawy o usługach turystycznych. Była też wielokrotnie uznawana za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów w rozumieniu ustawy o usługach turystycznych. W uzasadnieniu kilku decyzji Prezesa UOKiK w stosunku do takich przedsiębiorców, pojawiały się także informacje, że taki nieprawidłowy sposób oznaczenia pojawiał się także w serwisie eholiday.pl.

Jak wspomniałem sprawa jest o tyle ciekawa, że w serwisie eholiday.pl mamy bardzo wiele obiektów, które oznaczane są w ten sposób. Podałem przykład m.in. Kołobrzegu. Ze strony eholiday.pl wynika, że w miejscowości tej mamy 29 pensjonatów, podczas gdy w Centralny Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4. Następnego dnia (wczoraj) otrzymałem poniższą odpowiedź eholiday. Dzisiaj sprawdziłem „stan pensjonatów” w Kołobrzegu na tym serwisie. Dalej jest ich 29.

Wydawałoby się, że taki portal ma rację bytu wówczas, gdy zawierane na nim informacje są wiarygodne i zgodne z prawem. Jak widać eholiday.pl uznaje odmiennie, zakładając, że nie jest w stanie zweryfikować wszystkich zamieszczonych informacji. De facto eholiday.pl ostrzega więc przed praktykami, które w pewien sposób sam stosuje. Przecież w chwili obecnej np. w przypadku Kołobrzegu osoby prowadzące ten portal mają świadomość, że sposób oznaczenia obiektów na ich stronie nie jest prawidłowy. Dlaczego więc portal nie zmienił niezwłocznie tych informacji? Korzystanie więc z tego serwisu wiąże się z pewnym ryzykiem. Klient po zapoznaniu się z ofertą „hotelu” czy „pensjonatu” aby rozsądnie podjąć decyzję powinien jeszcze sprawdzić, czy rzeczywiście obiekt posiada stosowną kategoryzację.

Ze strony eholiday.pl wynika, że są dwie możliwości dodania obiektu do bazy, albo telefonicznie, albo za pośrednictwem odpowiedniego formularza. Czy nie warto poświęcić 30 sekund i sprawdzić czy dany obiekt został oznaczony w sposób prawidłowy? Dostęp do Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich jest bardzo prosty, jest on przecież dostępny nieodpłatnie w Internecie. Koszt tej operacji byłby niewielki, a w sposób znaczny wpłynąłby na wiarygodność portalu.

Dla pełnego obrazu sytuacji – praktyki takiego mylnego oznaczania obiektów hotelarskich są stosowane oczywiście również na innych portalach, a nawet np. na oficjalnych stronach jednostek samorządu terytorialnego. Do zabrania głosu w niniejszej sprawie skłonił mnie wspomniany artykuł zamieszczony na blogu eholiday.pl w którym sam portal uznał taką praktykę za niedopuszczalną. 

Oto wspomniana odpowiedź:

Chcieliśmy, by nasz tekst wywołał dyskusję w branży i nie udajemy, że problemu nie ma. Zatem po Pańskim osobliwym „wezwaniu” chcemy odnieść się do tego nieco złośliwego, acz ważnego głosu w dyskusji.
Po pierwsze, nie widzimy nic złego w tym, że staramy się dzielić swoją wiedzą z innymi i pokazywać im dobre rozwiązania, opierając się przy tym na rzeczowych opiniach ekspertów z branży. To chyba dobrze, że ostrzegamy naszych Klientów przed podobnymi praktykami i odnosimy się do nich nie – jak Pan sugeruje – „aby artykuł nie był nudny”, tylko dlatego właśnie, by każdy z 31 tysięcy obiektów znajdujących się w naszej bazie wziął sobie te uwagi do serca i prezentował informacje zgodne ze stanem faktycznym. Oczywiście bylibyśmy naiwni gdybyśmy uwierzyli w to, że wszyscy zainteresowani przeczytają nasz artykuł i coś z nim zrobią. Być może jednak po lekturze naszego tekstu kilka lub kilkadziesiąt obiektów zweryfikuje swoje opisy, a to już jest coś na dobry początek, prawda?
Od lat pracuje Pan w branży turystycznej i na pewno Pan wie, że wszelkie dane, zdjęcia, linki, samodzielnie umieszcza w serwisie klient. I to on na własną odpowiedzialność decyduje o treści opisu swojego obiektu. Oczywiście staramy się te informacje weryfikować, ale trudno jest w czasie rzeczywistym sprawdzać zgodność danych kilkudziesięciu tysięcy obiektów. I rzecz dotyczy nie tylko hoteli, ale i pensjonatów, apartamentów czy kwater prywatnych. Międzynarodowe portale, które prezentują setki tysięcy obiektów na całym świecie, zmagają się z podobnym problemem i nie mają gotowego rozwiązania.
Pisze Pan w swoim artykule, że to problem, „z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić”. Mało tego, przyznaje Pan, że problem ten znany jest Panu od wielu lat. Być może sama krytyka tego stanu rzeczy, nawet jeśli płynie spod pióra eksperta, nie odniesie skutku i problem będzie nadal się pojawiał w wielu serwisach i portalach rezerwacyjnych, nawet (a może przede wszystkim) tych największych. Być może zamiast „wzywania” jednego z serwisów, warto spotkać się z największymi z nich, by zaproponować rozwiązanie, które ten stan rzeczy zmieni?
Mamy nadzieję, że nie będzie to tylko 501. komentarz do znanego już tematu, tylko rozpocznie rzeczową i otwartą dyskusję, która pomoże serwisom rezerwacyjnym wypracować odpowiednie rozwiązania. Jesteśmy więc otwarci nie tylko na krytykę, ale i na współpracę. Jeśli nie chce Pan pisać kolejnych postów na ten temat przez kolejne lata, być może należy porozmawiać o problemie, głębiej poznając charakter funkcjonowania serwisów i szukając – być może wspólnie z nimi – wyjścia z tej sytuacji.
Pozdrawiamy z nadzieją na współpracę,
Zespół eholiday.pl

Piotr Cybula

eholiday.pl poucza i … dezinformuje

Na stronie „Blog eholiday.pl” ukazał się ostatnio tekst pt. Kiedy hotel nie jest hotelem… Porusza on problem nadużywania nazw rodzajowych obiektów hotelarskich (hotel, motel itd.) oraz oznaczeń kategorii przez przedsiębiorców w stosunku do obiektów, które nie posiadają odpowiedniej decyzji kategoryzacyjnej wydanej przez marszałka województwa.

W sumie można powiedzieć, że nic nowego. Ukazał się „501” tekst o problemie, z którym sama branża nie jest sobie w stanie poradzić. Również, jak pokazuje dotychczasowa praktyka, nasze państwo nie jest w stanie zapewnić skuteczności przestrzegania przepisów, które samo ustanowiło (informacje wprowadzające w błąd podawane są nawet w punktach IT).

Aby wspomniany artykuł nie był nudny, przedstawiono w nim przypadek z praktyki, który zidentyfikował serwis e-hotelarstwo.com:

Kiedy pisaliśmy ten artykuł do naszego bloga (19.02), jedna z agencji PR wysłała do mediów informację prasową o uruchomieniu nowego „hotelu butikowego Sint Ji w Szczecinku”. Problem polega na tym, że obiekt ten nie jest hotelem, na co jako pierwszy zwrócił uwagę serwis e-hotelarstwo.com.

I teraz najciekawszy fragment tego artykułu, w kontekście dalej wskazanej informacji:

Agencja po naszej interwencji zobowiązała się do ponownej wysyłki komunikatu, tym razem opisując obiekt zgodnie ze stanem faktycznym, a nie życzeniem swojego klienta. Nie znaczy to jednak, że problem został rozwiązany. Na wielu serwisach rezerwacyjnych obiekt ten nadal funkcjonuje bezpodstawnie jako hotel i to pięciogwiazdkowy!

Informację o tym artykule zamieściłem na stronie: https://www.facebook.com/PrawoTurystyczne. Pan Rafał skomentował go w następujący sposób:

Zabawne, że taki tekst ukazał się na blogu serwisu, który sam, pośrednio, wprowadza w błąd (…). Np. w Kołobrzegu są 4 pensjonaty, w serwisie znajdziemy ich 81, w Ustce 1 pensjonat, w serwisie 36, w Łebie 1 pensjonat, wg eholiday.pl – 63…

Sprawdziłem. Po wpisaniu w wyszukiwarce haseł „Kołobrzeg” i „pensjonat” pojawiło na tej stronie 29 obiektów. W Centralnym Wykazie Obiektów Hotelarskich jest ich 4.

Kołobrzeg pensjonaty eholiday.p

W tym kontekście mniej ciekawie, choć równie interesująco, przedstawia się np. wykaz hoteli w Krakowie. Na stronie eholiday.pl jest ich 151 (CWOH zawiera listę 140 obiektów). Ciekawym przypadkiem jest też oznaczenie obiektu „Pałac Bonerowski” kategorią ***** (pięć gwiazdek), mimo, że obiekt ten nie widnieje w CWOH.

Problem tego rodzaju informacji wprowadzających w błąd na portalach zawierających informacje o obiektach hotelarskich znany mi jest od wielu lat. Pierwszy raz spotykam się jednak z przypadkiem łączenia jednocześnie takich informacji z tekstem o tego rodzaju nadużyciach.

W związku z powyższym, nie pozostaje nic innego, jak wezwać ten portal do zaprzestania tej dezinformacyjnej praktyki, która jest niezgodna z obowiązującymi przepisami, a jednocześnie do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Po interwencji tego podmiotu, inny podmiot zobowiązał się do zamieszczenia stosownego komunikatu. Czy taki komunikat pojawi się też ze strony eholiday.pl?  

Wysyłam informację do portalu. Jak otrzymam odpowiedź, niezwłocznie się z nią z Państwem podzielę. Na marginesie dodam (w kontekście wcześniejszych wpisów), że Grupa eholiday.pl Sp. z o.o. jest członkiem Polskiej Izby Turystyki.

Piotr Cybula

Jak można trafić na niniejszą stronę?

Dzisiaj najpopularniejszymi słowami po wpisaniu których zainteresowani internauci weszli na ten blog były słowa:

„prawo turystyczne nesterowicz chomikuj”.

Signum temporis…

Cytat dnia, czyli dlaczego minister Katarzyna Sobierajska nie chce przyznać się do błędu i wykazuje się nieznajomością prawa unijnego?

Z dużym zaskoczeniem przeczytałem poniższą wypowiedź minister Katarzyny Sobierajskiej z posiedzenia jednej z komisji sejmowych, która odnosi się do zabezpieczenia finansowego organizatorów turystyki i pośredników turystycznych:

Występująca w imieniu rządu wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska poinformowała posłów, że rząd nie zgadza się na obciążanie budżetu państwa. Powołała się na art. 7 dyrektywy 314, według którego to organizator turystyczny ma zapewnić ochronę klientom. – Żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek – podkreśliła.

Wypowiedź ta pojawiła się podczas dyskusji nad projektem nowelizacji ustawy o usługach turystycznych, o którym wcześniej pisałem.

Niestety trzeba jasna powiedzieć, że ta wypowiedź to po prostu mydlenie oczu.

Po pierwsze, twierdzenie, że „rząd nie zgadza się na obciążenie budżetu państwa” powiedziałbym, że jest nieco za późne. Mówiąc wprost – jeżeli rząd chciał tego uniknąć, powinien przygotować odpowiednie przepisy, które będą zgodne z prawem unijnym. Na obecnym etapie, biorąc pod uwagę prawo unijne, stwierdzenie, że rząd się zgadza lub nie na taką odpowiedzialność nie ma istotnego sensu (poza „politycznym”). Oczywiście, można nie zgodzić się na jakiś projekt nowelizacji, ale już nie na dochodzenie przez obywateli takiego odszkodowania przed sądem.

Po drugie, powoływanie się na przepis z którego wynika, że to organizator ma posiadać zabezpieczenie finansowe powiedziałbym, że jest ucieczką od problemu. Istotnie tak jest, że to organizator powinien posiadać zabezpieczenie. To zabezpieczenie powinno być jednak zapewnione w formach i w zakresie przewidzianym przez władze krajowe, a ściślej każde państwo członkowskie UE powinno wprowadzić takie regulacje, które zapewniają ochronę na poziomie przewidzianym przez dyrektywę. Niestety, nasze prawo nie spełnia tego warunku. Ogólnie mówiąc można powiedzieć, że to zadanie nałożone przez Unię Europejską zostało po prostu źle wykonane i stąd ta odpowiedzialność.

Po trzecie, istotnie, co prawda „żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek”, to jednak patrząc na prawo unijne całościowo, w tym zwłaszcza uwzględniając bogate już orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ta odpowiedzialność powiedziałbym, że jest wręcz oczywistością. A żaden przepis nie zwalnia przedstawicieli naszego rządu ze znajomości tego orzecznictwa…

Nie wiem, czy minister Katarzyna Sobierajska nie zna tego orzecznictwa, czy też znając go w rzeczywistości stara się go pominąć w dyskusji. Żadna z tych opcji nie wpływa moim zdaniem korzystnie na wzrost zaufania obywateli do państwa, a cała sytuacja świadczy o tym, że przedstawicielom władzy niestety trudno się przyznać do błędu.

Wydawać by się mogło, że w demokratycznym państwie prawnym, które jest członkiem Unii Europejskiej, taki sposób dyskusji z obywatelami nie powinien mieć miejsca. Znając tę problematykę, takich wypowiedzi polskich władz słucham z dużym zaskoczeniem.

Piotr Cybula

Posiedzenie komisji sejmowej w sprawie projektu nowelizacji ustawy o usługach turystycznych

Jak podano na stronie internetowej sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, 21 lutego 2013 r. odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o usługach o usługach turystycznych (druk nr 1081), który uzasadniał poseł Tomasz Górski.

O propozycji tej wcześniej już pisałem. Zmierza ona do wprowadzenia wyraźnej odpowiedzialności Skarbu Państwa w sytuacji, gdy środki z zabezpieczenia finansowego niewypłacalnego organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego nie są wystarczające – mówiąc ogólnie – na zorganizowanie powrotu klienta oraz zwrot przedpłat.

Ustawodawca polski powinien wprowadzić przepisy zapewniające ochronę w tego rodzaju przypadkach i w takim zakresie w związku z art. 7 dyrektywy 90/314. Uchwalone w naszym państwie przepisy w praktyce nie zapewniają takiej ochrony klientom, co może rodzić odpowiedzialność państwa polskiego z tytułu nieprawidłowego wdrożenia prawa unijnego. Niniejsza propozycja pojawia się w związku z tą sytuacją. Zmierza ona do wprowadzenia do ustawy o usługach turystycznych następujących przepisów:

Art. 5a. 1. W przypadku, w którym suma gwarancji lub suma ubezpieczenia, o którym mowa w art. 5 ust. 1 okazuje się niewystarczająca dla pokrycia kosztów powrotu klientów z imprezy turystycznej do miejsca wyjazdu lub planowanego powrotu z imprezy turystycznej w wypadku gdy organizator turystyki lub pośrednik turystyczny wbrew obowiązkowi nie zapewnia tego powrotu, a także
zwrotu wpłat wniesionych tytułem zapłaty za imprezę turystyczną w wypadku gdy z przyczyn dotyczących organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego oraz osób, które działają w ich imieniu impreza turystyczna nie zostanie zrealizowana oraz zwrotu części wpłat wniesionych tytułem zapłaty za imprezę turystyczną, odpowiadającą części imprezy turystycznej, która nie zostanie zrealizowana z przyczyn dotyczących organizatora turystyki lub pośrednika turystycznego oraz osób, które działają w ich imieniu, niepokryte z innych źródeł koszty oraz zwrot wpłat dokonywany jest z budżetu państwa.
2. Skarbowi państwa przysługuje roszczenie o zwrot wypłaconych sum przeciwko przedsiębiorcy, o którym mowa w art. 5 ust. 1.
3. Wnioski o zwrot wpłat, o których mowa w ust. 1 kierowane są do Marszałka województwa.
4. Na decyzje Marszałka w przedmiocie zwrotu służy odwołanie do Ministra właściwego do spraw turystyki„.

Pełna treść wskazanego druku znajduje się tutaj. Zawiera on także uzasadnienie oraz opinie.

UZUPEŁNIENIE:

Jak podaje Rzeczpospolita (Skarb Państwa nie odda pieniędzy turystom), posłowie komisji zdecydowali, że zarekomendują Sejmowi odrzucenie projektu zmiany ustawy autorstwa Solidarnej Polski. Jak wskazano w tym artykule:

Występująca w imieniu rządu wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska poinformowała posłów, że rząd nie zgadza się na obciążanie budżetu państwa. Powołała się na art. 7 dyrektywy 314, według którego to organizator turystyczny ma zapewnić ochronę klientom. – Żaden przepis Unii Europejskiej nie nakłada na państwo obowiązku pokrywania kosztów powrotu klientów lub zwrotu zaliczek – podkreśliła.

Na ten temat będzie odrębny wpis.

Piotr Cybula