„Nie ma zgody, a szkoli kolonijnych wychowawców” – TVN24 v. MEN

Kilka miesięcy temu pisałem o organizatorze szkoleń dla kolonijnych wychowawców. Sprawa została opisana przez  TVN24. Jak czytamy tam:

125 zł za szkolenie i nieważny dokument – tyle kazał sobie płacić właściciel Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli (…), który w miniony weekend prowadził kursy na wychowawców kolonijnych. Problem w tym, że kurs, a więc i świadectwo nie są honorowanie przez Łódzkie Kuratorium Oświaty. Dzięki reporterowi „Prosto z Polski” kursanci dowiedzieli się, że są oszukiwani.

W artykule czytamy dalej, że problem związany jest z tym, że zgodnie z „regulaminem łódzkiego kuratorium oświaty” warunkiem organizacji szkoleń na terenie tego województwa jest „wygranie przetargu”. Przedsiębiorca ten posiada uprawnienia do organizacji szkoleń otrzymane w innym województwie i jak twierdzi w pozostałych piętnastu województwach (poza województwem łódzkim) nie ma problemu z organizacją szkoleń.

Wskazałem wówczas, że zgodnie z obowiązującymi tu wymaganiami szkolenia takie mogą być organizowane przez kuratoria oświaty i placówki doskonalenia nauczycieli, a także osoby prawne i fizyczne za zgodą i pod nadzorem kuratora oświaty. Jednocześnie podałem przykład kuratora województwa małopolskiego, który wyraźnie informował  zainteresowane osoby, że może wyrazić zgodę na zorganizowanie kursu dla wychowawców lub kursu dla kierowników wypoczynku, jeżeli m.in. „kurs będzie zorganizowany na terenie województwa małopolskiego”, a więc już nie w innym województwie.

Po napisaniu tego tekstu wystąpiłem do Ministerstwa Edukacji Narodowej. W otrzymanej odpowiedzi zajęto stanowisko, że „W tym przypadku wystarczy zgoda kuratora sprawującego nadzór nad ośrodkiem”.

dr Piotr Cybula

25 responses to “„Nie ma zgody, a szkoli kolonijnych wychowawców” – TVN24 v. MEN

  1. Jestem w posiadaniu interpretacji prawnej, z której wynika że prowadzona przeze mnie firma nie musi występować do nikogo o żadne zgody na organizację kursów wychowawców i kierowników kolonijnych. Do nikogo! Jeżeli ktoś jest zainteresowanych chętnie prześlę skan opinii. Tu „kamyczek” do ogródka autora bloga, który jest prawnikiem. Cytuje Pan jeden z zapisów rozporządzenia z 1997 roku: „Wskazałem wówczas, że zgodnie z obowiązującymi tu wymaganiami szkolenia takie mogą być organizowane przez kuratoria oświaty i placówki doskonalenia nauczycieli, a także osoby prawne i fizyczne za zgodą i pod nadzorem kuratora oświaty”. Mam zasadnicze pytanie czy ten przecinek po placówkach doskonalenia nauczycieli ma w Pańskiej ocenie jakiekolwiek znaczenie, czy jest tylko figurą retoryczną. Jeżeli ma – to Pan jako prawnik chyba powinien rozumieć, że ośrodki doskonalenia nauczycieli nie muszą występować o żadne zgody. Jeżeli zaś przecinek ten nie ma żadnego znaczenia i jest jedynie figurą retoryczną to oznacza, że kuratoria muszą występować do kuratoriów (a więc same do siebie) o zgodę na uruchomienie kursów kolonijnych.
    Mam nadzieję, że tego krytycznego w stosunku do Pana postu Pan nie wykasuje.

    • Panie Ryszardzie, czy prowadząc od lat takie kursy posiada Pan zgodę „kuratorium”?

      • Przez zgodę kuratorium rozumiem w tym wypadku pismo Kuratorium Oświaty w Katowicach (moje macierzyste) które informuje, że nie muszę już przechodzić żadnej procedury zgody, weryfikacji itp. Nie jest w tym nic dziwnego, to po prostu wynika z obowiązującego w Polsce prawa.

    • Panie Ryszardzie – czy mógłby Pan wyjaśnić informację zawartą na Pana stronie internetowej przy opisie kursów wychowawców kolonijnych, które Pan organizuje: „Na początku kursu uczestnicy otrzymują do wglądu zgodę kuratorium na organizację kursu” (informacja na stronie: http://www.odn.warszawa.pl/aktualnobci-mainmenu-2/kurs-wychowawcow-kolonijnych.html).

      • Do tzw. „afery łódzkiej” każdorazowo, na każdy kurs oddzielnie uzyskiwałem zgodę Śląskiego Kuratora Oświaty. Wszystkie kuratoria w Polsce uznawały legalność moich kursów. Problem rozpoczął się gdy w 2009 roku było wiadomo o planowanej nowelizacji rozporządzenia. Zmianie uległa właściwość terytorialna kuratoriów. do 2009 roku (włącznie) rejestracji placówek stacjonarnych krajowych dokonywali kuratorzy właściwi dla lokalizacji tej placówki. Kuratorzy właściwi dla siedziby organizatora rejestrowali tylko wyjazdy zagraniczne i obozy wędrowne (to logiczne). Od 2010 roku wszystkie wyjazdy są rejestrowane przez kuratoria właściwe dla siedziby organizatora. I tu właśnie Pan Piotr Rybiński z Łódzkiego Kuratorium Oświaty „poczuł wiatr w żagle”. Od tego momentu wszystkie zaświadczenia Edukatora z kursów łódzkich zaczęły przechodzić przez ręce tego Pana. W maju 2010 roku wystąpiłem do MEN o wydanie ostatecznego stanowiska, czy placówka doskonalenia nauczycieli o zasięgu ogólnopolskim ma prawo organizowania kursów kolonijnych jedynie ma na podstawie zgody „macierzystego” kuratorium. Czekałem blisko 9 miesięcy, aż otrzymałem stanowisko, z którego wynika że w ogóle nie muszę uzyskiwać zgody, a nadzór nad moją działalnością sprawuje kurator właściwy dla mojej siedziby (Gliwice). W styczniu 2011 roku kopię stanowiska MEN doręczyłem do Łodzi. Byłem przekonany, że wszystko jest już w porządku. Kurs marcowy przeszedł bez problemu, aż w maju 2011 na moim kursie pojawił się TVN. Zrobiono ze mnie złodzieja, oszusta. Typowe pytanie: kto jest winien tym nieprawidłowościom i dlaczego Edukator? Oczywiście Pan Grzesiu (szczęśliwie były rzecznik MEN) umył ręce. Redaktor Mateusz Wróbel z TVN został nieźle zmanipulowany przez rzecznika MEN i wizytatora (Piotr Rybińskiego) z kuratorium. Nie będę przytaczał tu słów i argumentów jakich użyłem w stosunku do TVN-u (nie były to słowa cenzuralne, nie były to argumenty etyczne), które spowodowały, że przystąpiono do pracy nad materiałem odkręcającym tamte kłamstwa. Gdy przygotowywaliśmy materiał (wspólnie z TVN) rzecznik ministerstwa gdy tylko zorientował się że jestem obecny w ekipie realizatorów po prostu uciekł. Wpuścił tylko dziennikarza i kamerzystę. Mimo wszystko przyparty do muru przyznał, że wszystko co robię jest zgodne z prawem. Od maja do października tak jak poprzednio katowickie kuratorium udzielało mi na każdy kurs zgody. W listopadzie dostałem od nich pismo (de facto zgodne z prawem) że jako placówka doskonalenia nauczycieli posiadająca wpis na listę właściwego urzędu marszałkowskiego nie muszę nikogo pytać o zgodę. Mogę to robić niejako z urzędu. Ponieważ jestem placówką o zasięgu ogólnopolskim, mogę to robić na terenie całego kraju.
        Nie ma jednake tego złego, co by nadorbe nie wyszło. Po całej aferze MEN choć minimalnie zaczął się liczyć ze mną. Nie mówię, że stałem się dla nich partneterem, przestaem jednak być zupełnym śmieciem. Na targach w Poznaniu w praktyce wymogłem na dyrektorze Jerzym Jankowskim zgodę na współpracę MEN z wyłonionym przez tzw. branżę zespołem konsultacyjnym. Zadaniem zespołu ma być weliminowanie niekonsekwencji prawnych – niespójności pomięzy ustawą o sytemie oświaty, o usługach turystycznych, o spocie, itd. Zespół został powołany pod egidą PITM i ITRP. 14 lutego br. w Katowicach odbyło się pierwsze spotkanie tego zespołu. Moja skromna osoba została wybrana na przewodniczącego. Obecnie przygotowujemy treść wystąpienia do MEN i MSiT. Gdy będziemy mieli już gotowe wystąpienie pozwolę sobie Panu – Panie Piotrze przesłać treść celem konsultacji. Ma nadzieję, że Pan nie odmówi.

      • Uzupełnienie: Jeżeli wyrazi pan taką ochotę podam Panu linki gdzie wisi drugi reportaż (ten korzystny dla mnie). Oczywiście pierwszy reportaż, z którego wynika że jestem złodziej dalej wisi na portalu TVN24. Cała Polska może zobaczyć jak czujny redaktor obnażył oszusta. Drugi nigdy nie zawisł. Nikt nie dowie się jak z czujnego redaktora TVN ministerstwo i kuratorium łódzkie zrobiło osła.

  2. Zaraz zaraz, coś mi tu nie pasuje. Żeby opowiadać turystom o Sukiennicach trzeba przechodzić skomplikowane kursy i egzaminy a szkolić nauczycieli może nawet ten przysłowiowy Józek spod budki z piwem? Jestem zaniepokojony. Proszę o wyjaśnienie.
    A dokument ciekawy, może pan też przesłać na akcja@wolnezawody.org

    • Panie Macieju!
      Najpierw sugerowałby zapoznanie się z ustawą o systemie oświaty. Gdy jakieś zapisy sprawią Panu nadmierną trudność chętnie pośpieszę z pomocą. Jeżeli przeczyta Pan zapisy ustawy, mam nadzieję iż zrozumie Pan, że „Ziutek spod budki z piwem” nie może szkolić nauczycieli. Natomiast rzeczony przysłowiowy Ziutek, jeżeli zawrze umowę ubezpieczenia, gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej może w Polsce otworzyć biuro podróży. Biuro, w którym zgodnie z Pańskimi sugestiami pilotami mogą być podobni mu Ziutkowie.

      • P. Ryszard Woźnica: Skoro tak pan tak świetnie zna tą ustawę i wszelkie inne przepisy związane z „prawem edukacyjnym” z pewnością nie sprawi panu odpowiedź na jedno poniższe pytanie. Proszę o krótkie „tak” albo „nie”, bez wycieczek osobistych.

        Czy osoba, która szkoli nauczycieli zobowiązana jest wcześniej zdać państwowy egzamin i uzyskać stosowną legitymację od państwowego urzędu, uprawniającą do szkolenia?

  3. Ciekawie się porobiło. Okazuje się, że nie tylko Tatrzański Park Narodowy potrafi obejść prawo załatwiając sobie taką ekspertyzę prawną, która by uzasadniała utrzymanie zniesionego z początkiem 2012 r. obowiązku przewodnickiego w górach, ale i pomniejsi organizatorzy też potrafią prowadzić swój interes zasłaniając się odpowiednią do swych potrzeb interpretacją prawną. O czy to świadczy? Ano o tym, że polskie prawo jest podziurawione jak sito, pogmatwane i niespójne.

  4. Panie Macieju!
    Egzaminu zdawać nie trzeba, trzeba wykazać się odpowiednim wykształcenie. Gdyby był Pan łaskaw doprecyzować chodzi Panu legitymację (jako papierowy lub plastikowy dokument), czy też pod pojęciem legitymacja rozumie Pan jakąś formę „licencji”?
    O ile rozumiem Pańską wypowiedź to nie kwestionuje Pan, że Ziutek spod budki z piwem może być właścicielem biura podróży?

  5. Zostawmy pana Ziutka w spokoju. Pan Ziutek w tym kraju może być nawet prezydentem i o ile dobrze pamiętam był już taki z wykształceniem bodajże po zawodówce. A inny nomen omen też z imienia Ziutek, stoi na pomniku w co drugim mieście, pomimo że był przecież przestępcą, wielokrotnie aresztowanym przez legalny rząd carskiej Rosji.

    A propos „trzeba wykazać się odpowiednim wykształceniem” – czy może mi pan wskazać konkretny punkt w ustawie / rozporządzeniu itp. który te wymagania co do wykształcenia precyzuje? Dziękuję.

  6. Nie nie ma takiego zapisu w ustawie o systemie oświaty. Z drugiej zaś strony w ustawie o usługach turystycznych nie jest doprecyzowane wykształcenie osób szkolących na kursach pilotów i przewodników. Kuratoria sprawdzając pod względem merytorycznym pracę ośrodków doskonalenia nauczycieli wymagają aby wykładowcy legitymowali się wyższym wykształceniem (jest to raczej logiczne). No chyba, że stoi Pan na stanowisku, iż w tej kwestii powinien również decydować wyłącznie rynek? A propos Pana Ziutka to Pan przywołał tą personę w naszej dyskusji, musi się być albo ona Panu bardzo bliska, albo bliską jest budka z piwem pod którą Pan Ziutek zwykł spędzać czas. Tak, ma Pan zupełną rację w tym kraju Pan Ziutek może być prezydentem, tak samo jak może być właściwielem biura podróży.

  7. No i tak okrężną drogą musiałem przyprowadzić pana do punktu wyjścia i potwierdzić to o czym pisałem na początku. Chyba się Pan orientuje, że jako owe Ziutki czy Felki spod budki, pogardliwie nazywani są wszyscy którzy uprawiają swój zawód w oparciu o własny talent i samodzielnie zdobytą wiedzę a nie „państwowy papier”. W tym i ja oczywiście też, bo jestem absolwentem leśnictwa a nie żadnej „turystyki”, takich studiów zresztą chyba za komuny nie było.
    I oczywiście, jeśli trafi się panu kandydat do pracy który z jakichś względów będzie szkoleniowcem świetnym ale bez oficjalnych do tego papierów – to, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, nie ma problemu aby takowego zatrudnić, i straż miejska nie wejdzie panu na szkolenie i nie będzie wlepiać za to mandatów. I do takiego status quo dążymy w przypadku pilotów i przewodników.

    • 1-zgoda. Nie ma oficjalnych papierów szkoleniowca, trzeba mieć jednak wyższe wykształcenie. Ja podobnie jak Pan ukończyłem normalne (są tacy którzy twierdzą iż trudne studia) – geologia. Miało to miejsce w okresie komuny, gdy 8% populacji stać było na taki wysiłek intelektualny. Teraz gdy byle „Mariolka” jest w stanie skończyć studia tytuł magistra szalenie się zdewaluował. Turystyka jako kierunek studiów jest totalnym nieporozumieniem. Proszę poczytać niektóre publikacje AWF w Warszawie czy we Wrocławiu, to jest dopiero kabaret. Wg. dr Jacka Klawendera (Warszawa) turystyka piesza dzieli się na: nizinną (do 600 m npm), górską (600-1000) i wysokogórską (powyżej 1000)… wiele sztuk bydła rogatego i nierogatego uprawia w polskich Beskidach turystykę wysokogórską. Jeżeli Pan zechce chętnie prześlę skany moich wystąpień do tych szarlatanów. Nigdy nie otrzymałem żadnej merytorycznej odpowiedzi.
      2-wątpliwości. Wg. Pana i Panu podobnych po deregulacji nawet osoba niepełnosprawna intelektualnie będzie mogła pełnić funkcję pilota lub przewodnika. Zatrudnienie zależne będzie wyłącznie od decyzji biura podróży. Może więc narzucić na te kategorie osób konieczność ukończenia jakichkolwiek studiów wyższych? Może będzie to choć w minimalnym gwarancją tego, że pilot czy przewodnik potrafi przeczytać regulamin hotelowy czy parku narodowego ze zrozumieniem treści? Albo takie rozwiązanie: matura zdana do 1989 roku i studia wyższe dla osób, które zdały maturę po 1989 roku.

      • 1. Wyższe wykształcenie szkoleniowca – zgoda, ale jako nieformalnie przyjęty zwyczaj, czy zapis ustawowy? (bo takowego nei znalazłem).

        2. Studia turystyczne – ten ocean absurdów na razie zostawmy, jeszcze kiedyś do tego wrócę.

        3. „nawet osoba niepełnosprawna intelektualnie będzie mogła pełnić funkcję pilota lub przewodnika.” A dlaczego nie? Obecnie też może. Wielu przewodników z „państwowymi papierami” to osoby niepełnosprawne mentalnie, wystarczy przeczytać niektóre ich wypowiedzi. Ale co w tym złego? Ileż to jest akcji dobroczynnych na rzecz zatrudniania osób niepełnosprawnych? Można sobie wyobrazić taki model biznesowy, słyszałem np. o akcji „bezdomni oprowadzają po swoim mieście”. Generalnie, w zwykłej turystyce – ja np. nie mam problemu z oceną czy ktoś jest rozgarnięty, wystarczy krótka rozmowa kwalifikacyjna, ewentualnie praktyka czy rekonesans. Jeśli organizator tego nie potrafi to niech go rynek wyeliminuje.

        4. Wyższe wykształcenie obowiązkowe dla pilota i przewodnika? Pan raczy żartować. Tego to nie wymyślili nawet najbardziej zawzięte „Kruczki”. Ja i wielu innych przedsiębiorców wtedy naprawdę musiałoby zamknąć firmy. Większość np. sezonowych pilotów rowerowych to studenci dorabiający w czasie wakacji, którzy po ukończeniu studiów idą na poważne etaty i nie mają już czasu na takie zabawy. Dziwne że takie „oczywiste oczywistości” muszę tłumaczyć komuś kto szkoli innych.

        Jak wiem z innych pana wypowiedzi, jest pan przeciwko deregulacji zawodów pilota i przewodnika. Dlaczego nie pójdzie pan jeszcze dalej i nie założy akcji na rzecz uregulowania własnego zawodu? Uważam że nie powinien pan szkolić nauczycieli bez uzyskania wcześniej państwowej licencji. A egzaminować będzie pana wspomniany dr Klawender.

      • O – a propos tych bezdomnych – w Londynie coś takiego jest :

        http://www.travelforum.pl/londyn/9035-bezdomni-oprowadzaj-turyst-w-po-londynie.html

        U nasz by oczywiście 500 zł mandatu taki dostał…

  8. Wyższe wykształcenie jako przyjęta praktyka wynikająca z zapisów ustawy o systemie oświaty.
    Jeżeli Pan zechce chętnie Panu pomogę w walce z debilizmami studiów turystycznych. Oto kilka próbek:
    – Według przepisów państwowych liczba uczestników pozostających pod opieką opiekuna – wychowawcy lub przewodnika turystycznego nie może przekraczać 15 uczestników dla dzieci do 10 roku życia i 20 uczestników dla osób powyżej 10 roku życia.
    – Jeżeli wyprawa ma przebiegać w trudnym, górzystym terenie, powinna nią kierować osoba posiadająca odpowiednie do tego uprawnienia, np. przewodnika PTTK. (opublikowane w 2008)
    – Stoki należy pokonywać w ustalonym szyku – rzędem; na czele grupy osoby najmniej sprawne i wychowawca, na końcu kolumny – osoba mająca uprawnienia ratownika górskiego”.
    – Nie wolno wspinać się na wieże triangulacyjne. (opublikowane w 2007)
    To tylko kilka kwiatów przecudnej urody. Mam ich dużo więcej!
    No to źle Pan ocenia moje stanowisko. Ja jestem tylko przeciwny uwolnieniu zawodu przewodnika górskiego. Uważam, że obecny stan jest chory, a 1000 metrów wyznaczyli skończeni idioci. Prywatnie uważam iż progiem winno być 1725 m. Poniżej można, powyżej nie można.
    Moja walka z panem Rugałą wynika z faktu, iż Pan ten był kiedyś łaskaw obrazić wszystkich studenckich przewodników górskich. Na to jako były prezes SKPB ten Panu pozwolić nie mogłem.
    Mam do Pana pytanie, czy Pańscy piloci rowerowi posiadają stosowne uprawnienia do prowadzenia grup rowerowych wynikające z ustawy o sporcie z 2010 roku? Czy też jak większość środowiska robi Pan partyzantkę?

    • 1. „praktyka wynikająca z zapisów ustawy o systemie oświaty.” jakich zapisów? przejrzałem te zapisy i nic takiego nie zauważyłem. Znalazłem kurator oświaty musi mieć ustawowo wykształcenie wyższe, rzeczoznawcy podręczników wykształcenie wyższe LUB doświadczenie, nie znalazłem tam nic o szkoleniowcach.

      2. „uprawnienia do prowadzenia grup rowerowych wynikające z ustawy o sporcie z 2010 roku?” jakich zapisów tej ustawy? Nie ma takowych, zresztą ja się nie zajmuję organizacją sportu. Coś się panu przyśniło.

      Nota bene nie dotyczy mnie nawet hihi owo sławetne rozporządzenie z 1997 bo są tam wycieczki piesze i narciarskie a o rowerowych zapomnieli 😉

  9. Zastanawiam się Panie Macieju czy w realu jest Pan takim samym chamem jak w necie. Czy naprawdę nie potrafi Pan dyskutować bez wstawek w stylu „przyśniło”, „Józek spod budki z piwem”, itd. Niech mi Pan wierzy ja też potrafię bardziej soczyście.
    1. Kurator sprawuje nadzór itd. – to już wystarczy. Jak ma Pan wątpliwości niech się Pan zwróci do Podlaskiego Kuratora on niewątpliwie pała chęcią uświadomienia Pana. Jeżeli uzna, że Maciej Zimowski ma prawo szkolić to tak będzie. Jak uzna że nie to nawet studia na leśnictwie nie pomogą. I będzie Pan miał prawo pisać odwołania do składu desek w Berdyczowie.
    2. Sportem są wszelkie formy aktywności fizycznej, które przez uczestnictwo doraźne lub zorganizowane wpływają na wypracowanie lub poprawienie kondycji fizycznej i psychicznej, rozwój stosunków społecznych lub osiągnięcie wyników sportowych na wszelkich poziomach. (Ustawa z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie). Dalej pan twierdzi, że coś mi się przyśniło. Szanowny Panie jeżdżenie rowerem wyczerpuje znamiona ustawowej definicji sportu! Czy życzy Pan sobie kontroli Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego? Proszę o konkretną odpowiedź – yes or no! Z przyjemnością popatrzę jak ktoś mierzy się z zapisami tego gniota o sporcie. Kiedy jeszcze funkcjonowała śp. ustawa o kulturze fizycznej Pana działalność była niczym innym jak tylko zorganizowanymi zajęciami z zakresu rekreacji ruchowej. Bez wątpienia wycieczki rowerowe to turystyka kwalifikowana. Tradycyjnie za turystykę kwalifikowaną uważa się turystykę pieszą, górską, rowerową, kajakową, żeglarską i motorową. Obecnie pojęcie to zastępowane jest innym – turystyki aktywnej. Podstawowy problem leży w tym, że w żadnym akcie prawnym nie zdefiniowano pojęcia turystyki kwalifikowanej (aktywnej). Zdaniem niektórych (np. dr Krzysztof Sondel, AWF Kraków) do chwili, kiedy to nie nastąpi „przepisy prawne dotyczące bezpieczeństwa w sporcie i rekreacji ruchowej w odniesieniu do turystyki kwalifikowanej należy stosować odpowiednio”. No to co Panie Macieju, mam złożyć doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, skoro jest Pan taki spokojny, że nic Panu zrobić nie można. Dołoży się do tego jeszcze art. 160 kk, no bo przecie to może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia gdy osoba nieuprawniona jeździ z ludźmi po górach. Yes or no?

  10. Ależ proszę sobie dyskutować kwieciście i soczyście ja nie mam z tym problemu. Tyle się naczytałem już tych pism anty-deregulatorów że po części przejmuję ich nawyki.

    Ad „1. Kurator sprawuje nadzór itd. – to już wystarczy.” – no i właśnie – wystarczy mi – potwierdza pan moją tezę. Tak samo kurator sprawuje nadzór jak właściciel biura sprawuje nadzór nad swoimi pracownikami. I deregulacja polega na tym żeby mógł zatrudnić pracownika według rzeczywistych umiejętności a nie papieru. Bo sam pan przyzna że nie ma literalnie zapisanego USTAWOWEGO ZAKAZU bycia szkoleniowcem bez wyższego wykształcenia.

    Ad 2. „jeżdżenie rowerem wyczerpuje znamiona ustawowej definicji sportu” z pewnością zwiedzania miasta piechotą (znacznie bardziej męczące niż rowerkiem) a nawet podnoszenie ciężkiego kufla też jakby się kto uparł. Proszę więc pisać donosy, pozwy, wnioski kontroli itp. itd. wszyscy w tym kraju to przestępcy. Niestety poradziłbym coś ale udzielanie porad lekarskich bez dyplomu dedyka to też przestępstwo, więc tym razem go nie popełnię.

    • 1. Nie ma zakazu. Co więcej są osoby (u mnie także), które zgodnie z prawem szkolą nie posiadając wyższego wykształcenia. Ratownicy medyczni, tzw. ratownicy systemu nie muszą posiadać wykształcenia wyższego, aby zgodnie z prawem prowadzić szkolenia w zakresie udzielania pierwszej pomocy.
      2. No i tu się Pan myli. Nie istnieje Polski Związek Chodzenia po Mieście. Nie istnieje Polski Związek Podnoszenia Kufla z Piwem. Istnieje natomiast Polski Związek Kolarski. Mam od Pana na piśmie zgodę na poruszenie problemu turystyki rowerowej w kontekście Biura Podróży Bird Service. Niech mi Pan wierzy nie omieszkam tego wykorzystać. Oczywiście zrzut ekranu już zrobiłem.

      • 1. No i widzi pan – jednak wyszło na moje.
        2. Zaraz, zaraz – istnieje taka dyscyplina sportu jak „chód sportowy” (i PZLA) która ze zwiedzaniem pieszo ma dokładnie tyle wspólnego co sport kolarski ze zwiedzaniem rowerowym. A to drugie da się pewnie podciągnąć pod podnoszenie ciężarów.
        I nie musi pan mnie pytać o żadną zgodę ani kryć się ze swoimi zamiarami. To pana obywatelskie prawo donosić do władz o zauważonych „przestępstwach”. Tylko jak na razie nadał nie wiemy na czym owo przestępstwo w wykonaniu moim, i zapewne parunastu podobnie działający biur turystyki rowerowej – polega.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s